Intronizacja Jezusa Króla PolskiIntronizacja.pl
Intronizacja Jezusa Króla Polski
Intronizacja.pl

Artyści dla Jezusa Króla

Księgarnia

Intronizacja.pl na facebook-u

Intronizacja Jezusa Króla Polski - facebook

Intronizacja Jezusa Króla Polski

WITAMY NA STRONIE INTERNETOWEJ POŚWIĘCONEJ INTRONIZACJI
JEZUSA KRÓLA POLSKI. ZAPRASZAMY!

 TEOLOGIA NARODU

 

W niniejszym artykule chciałbym, abyśmy pochylili się nad problematyką narodu. Spróbujemy odpowiedzieć sobie na pytanie: czym jest naród i jaką rolę odgrywa w planie Bożym? To pomoże nam zrozumieć, dlaczego Pan Jezus zażądał dokonania Intronizacji właśnie w narodzie – w Narodzie polskim i w poszczególnych narodach świata.

Aby docenić wagę tej kwestii, musimy wiedzieć, że istota objawień udzielonych Rozalii polega na żądaniu, aby Polska – jako naród – dokonała uroczystego Aktu Intronizacji. Panu Jezusowi nie tyle chodzi o Intronizację osobistą, rodzinną czy dokonaną w jakiejś grupie. Te Intronizacje szczegółowe – bardzo ważne – są tylko drogą, środkiem do tego najważniejszego celu, jakim jest Intronizacja ogólnopolska. Przytoczmy kilka tekstów sł. Bożej Rozalii Celakówny:



  • Polska musi w sposób wyjątkowy, uroczyście ogłosić Pana Jezusa swym Królem przez Intronizację.

  • Wielkie i straszne są grzechy i zbrodnie Polski. Sprawiedliwość Boża chce ukarać ten naród... Jest jednak ratunek dla Polski, jeśli Mnie uzna za swego Króla i Pana w zupełności przez Intronizację, nie tylko w poszczególnych częściach kraju, ale w całym państwie z rządem na czele.

  • Czuję przeogromne pragnienie, by Jezus mógł swobodnie panować w naszej ukochanej Ojczyźnie, a przez Polskę, by zawładnął całym światem.

  • Cokolwiek Cię spotka, ofiaruj to, dziecko, dla wielkiego dzieła Intronizacji w Polsce.

  • Ostoją się tylko te państwa, w których Chrystus będzie królował. Jeśli chcecie ratować świat, trzeba przeprowadzić Intronizację... we wszystkich państwach i narodach na całym świecie.

  • Gdy Pan Jezus będzie Królem i Panem naszego Narodu, wówczas my staniemy się bardzo silnymi... Ludzie zobaczą skutki, ile Intronizacja wleje siły i mocy w cały nasz Naród.



Tak więc pierwszym i nadrzędnym celem objawień udzielonych Rozalii jest intronizacja ogólnopolska, ogólnonarodowa. Co do innych krajów i narodów świata, Pan Jezus wyraził obietnicę, że jeżeli Polska dokona intronizacji, to za jej przykładem pójdą inne kraje i w ten sposób wiele ocaleje od nadchodzącej zagłady. Czyżby więc wszystko zależało od nas?

* * *

Ze słowem „naród” wiążą się wielkie sprawy, najgłębsze uczucia, wiekopomne dzieła, bywa, że i kwestia życia i śmierci. Tutaj kształtują się takie postawy, jak miłość do Ojczyzny, heroizm i bohaterstwo, poczucie wielkości obowiązku. Czym więc jest naród?

Gdy przywołamy sobie myśli związane z własną, najbliższą rodziną i uczucia temu towarzyszące, to chyba będziemy najbliżej uchwycenia rzeczywistości narodu. Naród jest bowiem jakby wielką rodziną, rodziną rodzin – mówią inni. Samo słowo „naród” pochodzi zresztą od „narodzić mnóstwo” i wskazuje na wspólne pochodzenie. Podobnie konotacje rodzinne ma słowo "ojczyzna" (wyraźnie nawiązuje do rzeczownika ojciec) czy "macież" (dziś podniośle o Ojczyźnie, dawniej oznaczał: matka). Naród jest wspólnotą osób złączonych z sobą nie tylko więziami zewnętrznymi, ale o wiele ważniejszymi więzami duchowymi – naród to przede wszystkim wspólnota o charakterze duchowym. Więzy zewnętrzne to wspólny język, terytorium, wspólna historia, tradycja, koleje losu, wspólnota bieżącego życia i egzystencji, wreszcie wspólna ojczyzna i państwo jako jednostka organizacyjna. Do więzów duchowych możemy zaliczyć wspólną świadomość, czucie się narodem, wspólną kulturę ducha, język, wartości, ideały, pewna wspólnota uczuć i sposobu życia, wspólne przeżycia, zwycięstwa i porażki, a także wspólna wiara i religia (szczególną rolę odgrywa tu katolicyzm) jako czynniki jednoczące naród. To właśnie ta więź wewnętrzna, duchowa sprawia, że w sposób naturalny kibicujemy polskiej drużynie, polskim wykonawcom na międzynarodowych konkursach, że nosimy w sobie troskę o Polskę i jej przyszłą sytuację, że czujemy się narodem.

Ale naród nie jest tylko sumą jednostek czy rodzin. Według teologów narodu jest jakąś wyższą konstrukcją duchową. Bazuje na osobach, członkach narodu, ale nie da się go zredukować do sumy pojedynczych osób – jest jakąś rzeczywistością ponadjednostkową, uchwytną intuicją, rozumem i sercem.

Dla nas ważne jest to, że naród jest – zresztą tak jak rodzina – wspólnotą naturalną (bardzo niewiele jest takich wspólnot). Oznacza to, że nie jest wymyślony i utworzony przez człowieka, ale jest stworzony i chciany przez Boga (Pwt 26,19; 32,8). Naród został pomyślany już w stwórczym planie Boga (ks. prof. Cz.S. Bartnik).

To, że naród jest wspólnotą naturalną, a więc stworzoną przez Boga, pociąga za sobą ważne wnioski. Jest wspólnotą niezastępowalną, pierwotną wobec wspólnot stanowionych itd. Stworzenie narodu (-ów) przez Boga wskazuje, że naród – tak jak człowiek – jest skierowany ku Bogu i od Niego zależny, teologicznie ujmując – jest teistyczny.

Obecnie socjaliści i liberałowie rugują pojęcie narodu z wszelkich dziedzin nauki (politologii, socjologii, teologii) oraz z różnych dziedzin życia – na rzecz praw „mniejszości”, jednostek, regionów. Ośmieszają też prawdę, że chrześcijaństwo – poza pierwotną relacją do osoby ludzkiej – posiada istotną relację do narodu i do narodów. Chrystus posłał uczniów przede wszystkim do narodów: Idźcie więc i czyńcie uczniów ze wszystkich narodów, udzielając im chrztu… (Mt 28,19); W imię Jego głoszone będzie nawrócenie… wszystkim narodom (Łk 24,47); przed Jezusem Królem na sąd zgromadzą się wszystkie narody (Mt 25,31; por Ps 96,10.13; Ap 21,26). Chrześcijaństwo od początku swej historii wspomagało tworzenie się narodów i podnoszenie ich na wyższy poziom duchowy. Widać to szczególnie w historii Europy i historii Polski (zob. ANEKS – poniżej). Kościół katolicki wcielał się w konkretny naród i zrastał się z nim; naród - jak człowiek - stał się drogą Kościoła.

Teologiczna refleksja nad narodem odsłania też prawdę, że naród jest jakby zwielokrotnioną osobą. Ma wiele cech osobowych, przede wszystkim posiada ciało i „duszę”, świadomość, własne cele i własne miejsce w planie Bożym. Naród decyduje (np. wybory), naród walczy, przebacza i przeprasza, tworzy własną kulturę, jest jakąś wielką jednością. Wiemy z Objawienia, że każdy naród ma swego Anioła Stróża. Stąd możemy mówić o osobowych aktach religijnych, jak chrzest – także w odniesieniu do narodu: Chrzest Polski, Jasnogórskie Śluby Narodu Polskiego, Golgota (Droga Krzyżowa) Narodu Polskiego, pielgrzymka narodowa, żałoba narodowa, metanoia narodu itp. Tu także doskonale wpisuje się orędzie S.B. Rozalii o Intronizacji ogólnonarodowej. Tak, jak człowiek ma dokonać Intronizacji, tak samo naród.

Państwo można zmienić (obywatelstwo), narodu – nie. Z faktu naszej przynależności do konkretnej rodziny narodowej wynika obowiązek miłości własnego narodu, czyli autentyczny patriotyzm. Tak, zgodnie z całą nauką Kościoła, miłość Ojczyzny jest obowiązkiem każdego jej obywatela i jest ważniejsza od miłości obywateli innych państw czy „wszystkich ludzi”, tak jak miłość i troska o rodziców i własną rodzinę jest ważniejsza od miłości i troski o innych. Człowiek rozwija się w rodzinie i w narodzie, od nich bardzo dużo otrzymuje, stąd ma wobec nich konkretne zobowiązania. Gdy więc ktoś mówi, że przecież jako chrześcijanie mamy kochać wszystkich „równo”, albo że mógłby/mogłaby żyć w każdym narodzie, czuje się obywatelem świata (kosmopolityzm), to sprzeciwia się – świadomie lub nie – katolickiej nauce społecznej i chrześcijańskiej wierze.

Miłość Ojczyzny wynika bowiem z chrześcijańskiej zasady „porządku miłości” (tzw. ordo amoris), wypracowanej już przez Ojców Kościoła i potwierdzanej później wielokrotnie przez Urząd Nauczycielski Kościoła. Mówi ona, że po miłości Boga przychodzi miłość własnej rodziny i miłość własnego narodu – nie tylko jako wymóg sprawiedliwości (otrzymuję, więc daję), ale jako hojna odpowiedź na Boży plan stwórczy i zbawczy. Dopiero później jest miłość siebie samego. Stąd np. ofiarowanie swego życia za sprawy Ojczyzny (w wojnach, powstaniach, innych wydarzeniach) uchodziło zawsze za wyraz najwyższej cnoty i szlachetności, jako potwierdzenie właściwej hierarchii miłości.

A zatem proszę was, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście dali ciała swoje na ofiarę żywą, świętą, Bogu przyjemną, jako wyraz waszej rozumnej służby Bożej (Rz 12,1). Prawdziwa miłość przynagla do służby. Realizujemy Boży zamysł przez służbę własnemu narodowi, narodowi osób, przez służbę jego wspólnemu dobru – często także za cenę cierpienia, upokorzeń, niewygody.

* * *

Przejdźmy do omówienia roli narodu i narodów w planie Bożym. Podstawową prawdą wynikającą z teologii narodu jest ta, że każdy naród ma określoną przez Boga rolę w ramach stwórczego i zbawczego planu Boga. Naród jest miejscem działania Boga, tzn. Bóg działa tak jak poprzez jednostkę, tak poprzez naród. Objawionym przykładem takiej roli – działania Bożego w narodzie i poprzez naród – jest w Piśmie Świętym naród izraelski, „naród wybrany”. Bóg wybrał, ukształtował i poprowadził ten naród do spełnienia fundamentalnej roli służebnej wobec wszystkich narodów świata – wydania w swym łonie Mesjasza, Syna Bożego (inną sprawą jest kwestia odrzucenia tej misji przez odpowiedzialnych za naród). Także inne narody odgrywały swą rolę w Starym Testamencie, np. poprzez bycie Bożym narzędziem karania Izraela za jego zdrady (Ammonici, Babilończycy). Izrael był przykładem narodu mesjańskiego, narodu, przez który działa Bóg w sposób szczególny.

W Nowym Testamencie „narodem wybranym”, Królestwem Bożym staje się Kościół powszechny. Jednak idea Królestwa Bożego – która jest naczelną ideą Ewangelii – bardzo mocno wiąże się z narodami (Mt 28,19; Łk 24,47) i ich misją: Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce (Mt 21,43). Objawienie niejako „narodowe” w Starym Testamencie przeszło w Objawienie skierowane do rodziny narodów.

Przykładem chrześcijańskiej roli jednego narodu wobec innych jest w czasach po Jezusie na pewno Francja. Ta „pierwsza córa Kościoła” na czele z jej królem (rex christianissimus) przewodziła we wprowadzaniu chrześcijaństwa w Europie; tu też miały miejsce wielkie objawienia Serca Jezusa, niosące odnowę wiary i pobożności całemu Kościołowi. Jednakże naród ten przez Oświecenie i Rewolucję Francuską stał się światową kolebką masonerii i racjonalizmu, a dziś modelowanej antychrześcijańsko Unii Europejskiej.

Takim narodem obdarzonym pewną misją, objętym planem Bożym jest na pewno Polska. Wielkim piewcą roli Narodu polskiego w planach Bożych był ks. Piotr Skarga. Kazania tego „proroka narodu polskiego” tchną dogłębną i przejmującą świadomością posłannictwa Polski w chrześcijańskiej historii Europy i świata. Wybitnych dla Polski postaci o podobnej jak Skarga świadomości jest w historii naszego Narodu niezwykle wiele. Jest to bardzo znamienne. Wymieńmy choćby kilka. Przed ks. Skargą: bł. Wincenty Kadłubek, Jan Długosz, św. Królowa Jadwiga, Paweł Włodkowiec, Stanisław Hozjusz, Andrzej Frycz Modrzewski; później: Jan Paweł Woronicz, Maurycy Mochnacki, Józef Szaniawski, Adam Czartoryski, Jan Kanty Podolecki, Zygmunt Szczęsny Feliński, Joachim Lelewel, założyciele Zmartwychwstańców: Bogdan Jański, Hieronim Kajsiewicz i wielu, wielu innych.

Optowali oni za rezygnacją z jednej rzeczpospolitej chrześcijańskiej w Europie na rzecz wielości państw narodowych i głosili, że prym w życiu narodu wiedzie czynnik duchowy, a więc Kościół. Nauczali, że naród jest stworzonym przez Boga organizmem społecznym, obdarzonym bogatszym życiem duchowym i posiada specjalne posłannictwo w dziejach ludzkości. Wszyscy odczytywali specjalne działanie Chrystusa w dziejach Narodu polskiego.

Wielką świadomość nt. miejsca i roli Polski w planach Bożych mieli wybitni twórcy polskiej literatury: Adam Mickiewicz, Juliusz Słowacki, Zygmunt Krasiński oraz Cyprian Norwid. Świadomość ta, dzielona z pokoleniami Polaków (także późniejszymi, np. Feliks Koneczny, o. Jacek Woroniecki), rozwinęła się w nurt zwany mesjanizmem.

Zupełnie niezwykłe miejsce w swym nauczaniu poświęcili narodowi – w tym szczególnie narodowi polskiemu – Prymas Tysiąclecia, Sługa Boży Kardynał Stefan Wyszyński, a za nim Kardynał Karol Wojtyła, Sługa Boży papież Jan Paweł II. Obydwaj nadali narodowi znaczenie wprost religijne; obydwaj, szczególnie Wyszyński, bardzo dużo miejsca w swym nauczaniu poświęcili Narodowi polskiemu, obydwaj wreszcie podkreślali zupełnie wyjątkową obecność Maryi – Królowej Polski – w dziejach naszego Narodu. To papieżowi zawdzięczamy, pomiędzy wieloma, te słowa o naszym narodzie: Nie sposób zrozumieć dziejów Narodu polskiego – tej wielkiej tysiącletniej wspólnoty, która tak głęboko stanowi o mnie, o każdym z was – bez Chrystusa! Jeżeli odrzucimy ten klucz do zrozumienia samych siebie, narażamy się na zasadnicze nieporozumienie. Nie sposób zrozumieć tego Narodu, który miał przeszłość tak wspaniałą, a zarazem tak straszliwie trudną – bez Chrystusa (Homilia na Placu Zwycięstwa, Warszawa 2 VI 1979).

A dziś słyszymy słowa prostej dziewczyny z Jachówki, Rozalii: Polska musi w sposób wyjątkowy, uroczyście ogłosić Pana Jezusa swym Królem przez Intronizację! Słowa przepełnione autorytetem samego Boga Króla: Które państwa i narody jej nie przyjmą i nie poddadzą się pod panowanie słodkiej miłości Jezusowej, zginą bezpowrotnie z powierzchni ziemi i już nigdy nie powstaną. Zapamiętaj to sobie, dziecko moje, zginą i już nigdy nie powstaną!!!

Na podstawie teologii narodu, tego, co powiedzieliśmy wyżej w wielkim skrócie, Akt Intronizacji, mający się dokonać w narodzie, jawi się jako coś naturalnego (i koniecznego), jako naturalna konsekwencja i powołanie marodu. Zwłaszcza w odniesieniu do Narodu polskiego, dla którego kształtu rola katolicyzmu pozostaje nie do przecenienia (zob. ANEKS).

Tu pojawia się czasem zarzut o „zapędy mesjanistyczne”, o to, że idea Intronizacji wzbudza na nawo romantyczny mesjanizm polski. Nie chodzi tu o mistyczny mesjanizm Towiańskiego czy Mickiewicza, ale o realistyczne wnioski z teologii, z chrześcijańskiej historii Polski, o przepojenie życia duchem chrześcijańskim. Wieści to wybraństwo Polski w planach Bożych wielu świętych, nie tylko polskich (np. św. Urszula Ledóchowska, św. Faustyna Kowalska, św. Andrzej Bobola, bł. Papież Pius IX, bł. Bronisław Markiewicz, S.B. Rozalia Celakówna).

Inny zarzut dotyczy tego, czy idea Intronizacji nie zmierza czasem do stworzenia państwa wyznaniowego, bo przecież walczymy, aby także władze świeckie uznały Jezusa Królem Polski. Wystarczy jednak wyjaśnienie tego, czym jest państwo wyznaniowe, aby zarzut okazał się nietrafiony. Otóż państwo wyznaniowe to takie, w którym faktyczną władzę nad społecznością sprawują jej przywódcy religijni, duchowi. Oni tworzą prawo i organizują życie tej społeczności (np. talibowie). W stosunku do Dzieła Intronizacji Jezusa Króla Polski zarzut ten byłby śmieszny, gdyż przecież w Akcie żądanym przez Jezusa nie chodzi o to, by księża czy biskupi stali się parlamentarzystami, ministrami, czy prezydentami. Chodzi o to, aby stanowione prawo, edukacja, rozrywka i inne dziedziny życia narodowego były zgodne z prawem miłości nadanym przez Jezusa, były zgodne z Ewangelią. Władza jest domeną ludzi świeckich, ale oni muszą mieć świadomość, któremu królowi służą: Jezusowi czy Lucyferowi. Tę świadomość ewangeliczną ma ukazać narodowy Akt Intronizacji Jezusa Króla Polski.


dr Marcin Majewski

MOCAMI CHRYSTUSA ODNOWIĆ POLSKĘ

 


 

 

Ks_BajdaDzieje Polski ostatniego półwiecza są pełne zamętu i niepokoju. Od dnia, kiedy rozpętała się II wojna światowa, Polska przez całe dziesiątki lat, z większym lub mniejszym natężeniem, była poddawana wyniszczającym działaniom naszych wrogów, atakujących zarówno z zachodu, jak i ze wschodu.

 


Zastanawiający jest ten systematyczny wysiłek nieprzyjaciół zmierzający nie tylko do biologicznego wyniszczenia Narodu Polskiego, ale także do pozbawienia go wszelkiej moralnej siły, która pozwoliłaby Narodowi na wewnętrzną organizację i rozwijanie swego życia w oparciu o tysiącletnią tradycję kulturową i chrześcijańską tożsamość. Wrogowie nie tylko czynili wszystko, by zniszczyć naszą niepodległość i polityczną suwerenność, ale także zastosowali wobec Polski perfidny plan moralnej i duchowej degradacji poprzez podstępny nacisk ideologii antychrześcijańskiej i antyludzkiej. Pod tym względem nie było znaczącej różnicy między ideologią komunistyczną i hitlerowską: obydwie filozofie, które wsączano w świadomość Narodu, miały swe korzenie socjalistyczne, a poprzez Marksa i Lenina tkwiły korzeniami w satanizmie.

 

Czytaj więcej: Mocami Chrystusa odnowić Polskę

NASZE POLSKIE "DZIADY"

 

 

Polityka w dzisiejszej UE ma dwa główne nurty: nurt głębszy, gdzie toczą się nieustanne walki, dokonuje się gnębienia innych, grabieży i oszustw, oraz nurt powierzchowny, gdzie rozgrywany jest istny kabaret "miłych panów". Jednak w rezultacie oba nurty bardzo niszczą życie społeczne, zwłaszcza duchowe.

 

Niestety, również i Polska powoli traci swoją duszę, choć teren jeszcze się trochę nie daje. Tymczasem bez chrześcijaństwa będzie chaos, bełkot ideowy, upadek moralny, bezsens życiowy. Nie sposób wytłumaczyć racjonalnie jakiejś chrystusofobii w UE. Nawet i u nas nie pozwala się katolikom świeckim rozwijać kultu Chrystusa jako Króla, także Króla Polski, na podobieństwo Maryi jako Królowej Polski. Przecież Chrystus jest określany w Piśmie Świętym jako "Król królów", "Pan panów" (Ap 19, 16), czyli jest On Królem wszystkich narodów i każdego z osobna. To jest poziom religijny, nie polityczny. Niektórzy boją się, żeby czcicielom Chrystusa Króla nie pomyliła się władza polityczna z kościelną, ale czy w głębi nie jest tak, że przeciwnicy kultu chcą, by władza polityczna była boska, ale bez Chrystusa.
(...)

 

W liberalizmie złych zjawisk nie rugują ludzie, choćby najwięksi fachowcy i bardzo prawi. Ale człowieka zastępuje samo prawo. Żeby niepożądane zjawisko usunąć, uchwala się nowe prawo. Kiedy okazuje się zawodne, bo np. ma jakieś jeszcze luki, to powstają następne przepisy. I tak prawo na prawie jedzie i prawem pogania. Wyklucza się czynnik moralności i odpowiedzialności.
Liberalizm bardzo niszczy życie całego społeczeństwa, zwłaszcza młodzieży. Każdy ma "swoją" prawdę i etykę; egocentryzm, każdy inwestuje tylko w siebie; obiektywne prawa społeczne to naiwność; religia i moralność chrześcijańska są już przestarzałe; polityka, gospodarka, kultura to formy walki z innymi; walczy się tylko o prawa dla siebie, a odmawia się ich innym; nie ma więzi społecznych, a tylko przelotne relacje; rodzice, wychowawcy, księża są "toksyczni"; nie istnieją żadne głębsze przyjaźnie, najwyżej przejściowe dla różnych korzyści; małżeństwo i rodzina to obyczajowe i religijne obciążenie wolności; bardzo wysoko liczy się wolny seks, bez zobowiązań i bez wyższej miłości (por. o. Maciej Zięba, "Gazeta Wyborcza" 9.10.2009). We wszystkim tylko wolność. Pewien wybitny polityk liberalny po zapowiedzi zakazu hazardu przez premiera krzyczał, że trzeba bronić wolności: kto chce grać, niech gra, nawet dziecko, dosyć już wychowywania drugiego człowieka. Dziwne, że nawet wielcy profesorowie są podatni na takie obłędne ideologie. Trudno to zrozumieć. Jak niedawno wierzyli w marksizm jak w religię, tak teraz wierzą w ideologię liberalizmu odrzucającego wszystkie wyższe wartości i zasady.

 

ks. prof. dr hab. Czesław Bartnik

 

Fragment artykułu Nasze polskie "Dziady"
[Nasz Dziennik, 21-22 listopada 2009, Nr 273 (3594)].

 

figurka_sama_kopia.jpgJEZUS KRÓL POLSKI
UZASADNIENIE TYTUŁU

 

Tytuł „Jezus Król Polski” nie ma powszechnie uznanych korzeni historycznych. Należy go raczej wiązać z posłannictwem sł. Bożej Rozalii Celakówny. Z tego względu zakorzenia się on obecnie w świadomości Polaków bardzo powoli, czasem z pewnymi trudnościami. Płyną one głównie z niezrozumienia jego znaczenia, z nieznajomości Pisma Świętego, teologii i tradycji Kościoła, a czasem ze złej woli.

 

Czytaj więcej: Jezus Król Polski - uzasadnienie tytułu

WYPRĄ SIĘ WŁADCY (2 P 2, 1)

 

DETRONIZACJA JEZUSA FUNDAMENTALNYM ZNAKIEM CZASÓW OSTATECZNYCH

 

 

Wielu ludzi ulega urokowi katastroficznych wizji końca świata i nie dostrzega właściwego sensu tekstów o charakterze eschatologicznym. Nieprzygotowany czytelnik Biblii łatwo gubi się wśród bogatej symboliki tych fragmentów i z trudem odkrywa właściwy ich sens. Dlatego niezbędna jest refleksja ułatwiająca zrozumienie biblijnych zapowiedzi końca otaczającej nas rzeczywistości. Punktem wyjścia refleksji nad znakami czasów ostatecznych może być mało znana wypowiedź św. Piotra, z której wynika, iż znakiem zbliżającego się sądu jest detronizacja Jezusa Chrystusa.

 

Pismo Święte w wielu obrazach pobudza ludzką wyobraźnię do refleksji nad oznakami zbliżającego się końca świata. Wielu ludzi ulega urokowi katastroficznych wizji i nie dostrzega właściwego sensu tekstów o charakterze eschatologicznym. Nieprzygotowany czytelnik Biblii łatwo gubi się wśród bogatej symboliki tych fragmentów i z trudem odkrywa właściwy ich sens. Dlatego niezbędna jest refleksja ułatwiająca zrozumienie biblijnych zapowiedzi końca otaczającej nas rzeczywistości. Uważam, że punktem wyjścia refleksji nad znakami czasów ostatecznych może być mało znana wypowiedź św. Piotra, z której wynika, iż znakiem zbliżającego się sądu jest detronizacja Jezusa Chrystusa.

 

Książę Apostołów naucza: Znaleźli się jednak fałszywi prorocy wśród ludu tak samo, jak wśród was będą fałszywi nauczyciele, którzy wprowadzą wśród was zgubne herezje. Wyprą się oni Władcy, który ich nabył, a sprowadzą na siebie rychłą zgubę. A wielu pójdzie za ich rozpustą, przez nich zaś droga prawdy będzie obrzucona bluźnierstwami (2 P 2,1-2).

 

W identycznym tonie wypowiada się także św. Juda: Wkradli się bowiem pomiędzy was jacyś ludzie, którzy dawno już są zapisani na to potępienie, bezbożni, którzy łaskę Boga naszego zamieniają na rozpustę, a nawet wypierają się jedynego Władcy i Pana naszego Jezusa Chrystusa (Jud 4). Dla św. Judy jest to jeden z symptomów czasów ostatecznych, o czym przekonujemy się dzięki następującej wypowiedzi: Wy zaś, umiłowani, przypomnijcie sobie te słowa, które były zapowiedziane przez Apostołów Pana naszego Jezusa Chrystusa, 18 gdy mówili do was, że w ostatnich czasach pojawią się szydercy którzy będą postępowali według własnych pożądliwości. 19 Oni to powodują podziały, a sami są cieleśni i Ducha nie mają (Jud 17-19).

 

W stwierdzeniu o Apostołach Pana, którzy zapowiadali pojawienie się owych szyderców, być może św. Juda ma na myśli św. Piotra, którego słowa zdają się znajdować smutne wypełnienie. Oto bowiem już pojawili się bezbożnicy wypierający się jedynego Władcy i Pana, którym dla prawdziwych chrześcijan jest Jezus Chrystus. Za odrzuceniem władzy Pana Jezusa postępuje upadek moralny oraz podziały wśród chrześcijan.

 

Jak pośród Izraela pojawili się pseudo-prorocy, tak i pośród chrześcijan znajdą się pseudo-nauczyciele. Kontekst tej wypowiedzi oraz zastosowanie czasu przyszłego pozwala sądzić, iż chodzi o czasy ostateczne. Wspomniani pseudo-nauczyciele będą propagatorami herezji, czyli nauki niezgodnej z Ewangelią. Zasadniczym elementem tej herezji mającej się zrodzić w łonie chrześcijaństwa będzie według św. Piotra odrzucenie Władcy i pogarda dla Jego panowania. O tym, że chodzi tu o władzę Pana Jezusa, świadczy dopowiedzenie stwierdzające czynność wykupienia, którego dokonał ów Władca. Stosując to samo greckie słowo św. Paweł dwukrotnie stwierdza, że za wielką cenę zostaliśmy nabyci (1 Kor 6,20; 7,23), gdzie podmiotem wykupującym ludzi jest Chrystus. Prawem wykupu ludzie stają się niewolnikami Chrystusa (1 Kor 7,22). Dla podkreślenia tej prawdy św. Piotr nazwał Jezusa Władcą, a dosłownie: panem niewolników.

 

Odrzucenie Jezusa wyraził św. Piotr poprzez czasownik oznaczający wyrzekanie się, wypieranie się, zaparcie się, nie zgadzanie się, odmówienie, odrzucenie i zaprzeczenie. Odrzucenie to ma swoje źródło w braku szacunku ze strony pseudo-proroków wobec Jezusa jako panującego. Wyraża to słowo o znaczeniu: lekceważyć, wzgardzić, uważać za nic, ignorować, pomijać, szydzić. Nagromadzenie tych synonimicznych określeń powinno jeszcze bardziej uświadamiać nam radykalizm postawy pseudo-proroków.

 

Zastosowane przez św. Piotra i św. Judę określenia występują także w nauczaniu św. Jana: Któż zaś jest kłamcą, jeśli nie ten, kto zaprzecza, że Jezus jest Mesjaszem? Ten właśnie jest Antychrystem, który nie uznaje Ojca i Syna. Każdy, kto nie uznaje Syna, nie ma też i Ojca, kto zaś uznaje Syna, ten ma i Ojca. (1 J 2,22).

 

W dosłownym przekładzie zdanie to powinno brzmieć: Kto jest kłamcą jeśli nie ten, kto wypiera się: „Jezus nie jest Chrystusem”? Ten jest antychryst, wypierający się Ojca i Syna. Wniosek płynie z tego prosty: kto wypiera się mesjańskiej godności Jezusa jest antychrystem. Każdy kto odmawia Jezusowi tytułu Mesjasza, czyli Króla, jest antychrystem.

 

Poniżenie godności Syna Bożego i wprowadzenie w miejsce Jego prawa miłości zasad zgoła innych przywodzi na myśl naukę św. Pawła: Niech was w żaden sposób nikt nie zwodzi, bo dzień ten nie nadejdzie, dopóki nie przyjdzie najpierw odstępstwo i nie objawi się człowiek grzechu, syn zatracenia, który się sprzeciwia i wynosi ponad wszystko, co nazywa się Bogiem lub tym, co odbiera cześć, tak że zasiądzie w świątyni Boga dowodząc, że sam jest Bogiem (2 Tes 2,3-4).

 

Dostrzegamy tu niezwykłą zbieżność między wspomnianymi tekstami, co szczególnie ukazuje się przy lekturze w języku oryginalnym. Na przykład „syn zatracenia” w oryginale to „syn zguby”, a zgubę ściągają na siebie według św. Piotra ci, którzy odrzucający Jezusa jako Władcę. „Człowiek grzechu” to dosłownie „człowiek bezprawia”, co wiąże się kolejnym określeniem: Niegodziwiec, dosłownie Nieprawy, a przymiotnik ten występuje także w nauczaniu św. Piotra.

 

Jednakże u św. Pawła najbardziej przeraża stwierdzenie, że ów Niegodziwiec zasiądzie w przybytku Boga. Rzeczownik „świątynia” w Nowym Testamencie odnosi się nie tylko do przybytku w Jerozolimie. Św. Paweł na jednym miejscu stwierdza: Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was? Jeżeli ktoś zniszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg. Świątynia Boga jest święta, a wy nią jesteście (1 Kor 3,16-17). Oraz na innym miejscu dodaje: Co wreszcie łączy świątynię Boga z bożkami? Bo my jesteśmy świątynią Boga żywego (2 Kor 6,16). Uważam, że tego bardzo osobistego wymiaru nie powinniśmy pominąć w naszych rozważaniach.

 

Opanowanie świątyni przez siły zła zapowiedział już sam Pan Jezus, gdy w słowach skierowanych do uczniów w bezpośrednim nawiązaniu do proroka Daniela mówił o ohydzie spustoszenia zalegającej tam, gdzie być nie powinna, jak zanotował Marek Ewangelista (Mk 13,14a), czyli miejsce święte, jak precyzuje św. Mateusz (Mt 24,15).

 

Słów o ohydzie spustoszenia brak w Łk. Natomiast św. Łukasz wyraził tę myśl w inny sposób: A Jerozolima będzie deptana przez pogan, aż czasy pogan przeminą. (Łk 21,24b). O ile w tych słowach Pana Jezusa można doszukać się sugestii o zdobyciu i zbezczeszczeniu świątyni przez pogan, to jednak myśl św. Pawła wydaje się mieć charakter bardziej duchowy niż historyczny. Duchowy wymiar opanowania sfery sacrum przez zło dostrzegamy w używanym w Apokalipsie wyrażeniu: synagoga szatana (Ap 2,8-10).

 

Człowiek nieprawości ma zasiąść w przybytku Boga i przekonywać, że jest Bogiem. Czasownik „zasiadać” w wielu miejscach Biblii wskazuje na intronizację, np.: Zwycięzcy dam zasiąść ze Mną na moim tronie, jak i Ja zwyciężyłem i zasiadłem z mym Ojcem na Jego tronie (Ap 3,21).

 

Tu ujawnia się, do czego w rzeczywistości zmierza detronizacja Chrystusa. Ma ona doprowadzić do intronizacji tajemniczej osoby określonej mianem Niegodziwca. Rodzi się tu pytanie: jak to możliwe, by Nieprawy zajął tak ważne miejsce, jakim jest świątynia Boga?

 

Poszukiwanie przyczyny detronizacji Chrystusa pozwala stwierdzić, że będzie ona spowodowana zwiedzeniem dokonanym przez ludzi znajdujących się pod wpływem diabła. Opinia taka wynika przede wszystkim z proroctwa zapisanego przez św. Pawła: Duch zaś otwarcie mówi, że w czasach ostatnich niektórzy odpadną od wiary, skłaniając się ku duchom zwodniczym i ku naukom demonów. Stanie się to przez takich, którzy obłudnie kłamią, mają własne sumienie napiętnowane (1 Tm 4,1-2).

 

O inspirowaniu zakłamania przez osobowe duchy naucza także św. Jan, gdy pisze: Umiłowani, nie dowierzajcie każdemu duchowi, ale badajcie duchy, czy są z Boga, gdyż wielu fałszywych proroków pojawiło się na świecie. Po tym poznajecie Ducha Bożego: każdy duch, który uznaje, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele, jest z Boga. Każdy zaś duch, który nie uznaje Jezusa, nie jest z Boga; i to jest duch Antychrysta, który - jak słyszeliście - nadchodzi i już teraz przebywa na świecie (1 J 4,1-3).

 

Zły duch będzie robił wszystko, by utrzymać swoje wpływy, by nie dopuścić do intronizacji Jezusa Króla. Jednak Pan Jezus wypowiada się stanowczo: Teraz odbywa się sąd nad tym światem. Teraz władca tego świata zostanie precz wyrzucony (J 12,31).

 

Ponieważ wpływy szatana zaczynają się kurczyć, przystępuje on do kontrataku. Dlatego znakiem czasów ostatecznych będzie apostazja spowodowana przez kłamców wysługujących się demonom. O niebezpieczeństwie zwiedzenia mówił już sam Pan Jezus i ostrzegał przed popadnięciem w błąd. Błąd ten polegać będzie na porzuceniu prawdziwego Chrystusa i przyłączeniu się do pseudo-chrystusa. W celu uniknięcia powtórzeń ograniczę się tu tylko do cytatów z Ewangelii wg św. Mateusza: Powstaną bowiem fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy i działać będą wielkie znaki i cuda, by w błąd wprowadzić, jeśli to możliwe, także wybranych (Mt 24,24; por. 2 Tes 2,9-12; 1 J 2,18-23; 1 J 4,1-6).

 

Okazuje się zatem, że dla czasów ostatecznych charakterystyczne będzie zaprzeczanie mesjańskiej godności Jezusa i poszukiwanie innego mesjasza. Wiedząc, że mesjasz oznacza króla, musimy stwierdzić, że na czasy ostateczne Biblia przewiduje działania detronizujące Jezusa i intronizację Jego przeciwnika, co w praktyce życia codziennego ujawni się to w postępującej demoralizacji. Odrzucenie królowania Jezusa skutkuje odrzuceniem Jego prawa miłości. Detronizacja Chrystusa zaowocuje demoralizacją chrześcijan. Pan Jezus zapowiedział to w następujących słowach: Wówczas wielu zachwieje się w wierze; będą się wzajemnie wydawać i jedni drugich nienawidzić. a ponieważ wzmoże się nieprawość, oziębnie miłość wielu (Mt 24,10.12). Obraz upadku moralnego szerzej przedstawili także Apostołowie św. Paweł i św. Piotr (2 Tm 3,1-9; 2 P 2,12-22). Poprzez herezję dokonuje się detronizacja doktrynalna, zaś poprzez deprawację następuje detronizacja praktyczna, gdyż obserwujemy tu podeptanie praw Jezusa Króla.


Piotr Pikuła

Intronizacja Jezusa Króla Polski
Intronizacja.pl

Ks. Tadeusz Kiersztyn

Wyraź poparcie!

Ilość odwiedzin:

Dzisiaj 57

Wczoraj 72

Tydzień 620

Miesiąc 2236

Wszystkie 145447

DMC Firewall is a Joomla Security extension!