Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Czytaj więcej...
 

 

Dnia 20 grudnia 2006 r. „Rzeczypospolita” opublikowała artykuł, w którym opisano projekt uchwały Sejmu, zgłoszony przez grupę 46 posłów PiS, LPR i PSL, nadającej Jezusowi Chrystusowi tytuł: Jezus Król Polski. Projekt uchwały, jak zapewniał Marszałek Sejmu, ma zostać przedstawiony do zaopiniowania Konferencji Episkopatu Polski.


Jak można było się spodziewać, sprawa wywołała medialną burzę, zwłaszcza w kręgach liberalnych i lewicowych. Wypowiedzi w tej sprawie liderów SLD, zdeklarowanych ateistów, że to wprowadzanie państwa wyznaniowego (W. Olejniczak), pomysł z piekła rodem (J. Senyszyn) – komentować chyba nie trzeba. Można jedynie podkreślić wyjątkową przewrotność i niekompetencję posłów lewicy. Zresztą chyba nikt z nas nie spodziewał się po nich niczego innego. Warto natomiast prześledzić komentarze przedstawicieli PO, mieniących się ludźmi wierzącymi, a także niektórych tzw. medialnych biskupów, bo ktokolwiek w tych dniach śledził serwisy informacyjne lub czytał gazety wie, że z ust wyżej wymienionych padły wtedy mocne słowa, nie pozostawiające na autorach projektu suchej nitki.


Ja projekt przeczytałem (jest dostępny na www.artur-gorski.waw.pl) wraz z uzasadnieniem i nie widzę w nim nic sprzecznego z nauką Kościoła w kwestii autonomii Kościoła i Państwa. Przeciwnie, projekt jest bardzo piękny, nawiązuje do naszych najbardziej chlubnych tradycji narodowych (Maryja Królową Polski, Śluby Jasnogórskie Narodu Polskiego, związek naszej kultury narodowej z katolicyzmem itd.), a także stanowi odpowiedź na nauczanie papieży ostatnich dwu stuleci, nawołujących do uznania przez społeczeństwa i narody władzy nad sobą Jezusa Króla. Uchwała w sposób symboliczny nadająca Jezusowi tytuł Króla Polski jest realizacją tej nauki, co chcę podkreślić, na miarę kompetencji Sejmu. I nie jest to żadne mieszanie się Sejmu w sprawy Kościoła.


Mimo to wybrani przez media biskupi skrytykowali projekt. Lamentacje hierarchów zaczęły się od jeszcze ostrożnego komentarza abp Mariana Gołębiewskiego, przewodniczącego specjalnej Komisji Episkopatu ds. społecznych aspektów Intronizacji Chrystusa Króla, który popiera pomysł, ale podchodzi do niego nieufnie, gdyż to bardziej dziedzina Kościoła, niż poselska („Rz”, 20 XII 2006 r.). Potem już „bez ogródek”, negatywnie wypowiedział się abp Leszek Sławoj-Głódź, przewodniczący Komisji KEP ds. Środków Społecznego Przekazu: Niech murarz buduje mieszkania, krawiec szyje ubrania, a posłowie niech nie wtrącają się do tego, na czym się nie znają. Posłowie powinni modlić się i pokutować, to im na dobrze wyjdzie. Oczywiście swoje „trzy grosze” dodali także, jak zawsze, bp Tadeusz Pieronek: Chrystusowi nie jest potrzebna deklaracja Sejmu polskiego, że jest królem naszych serc oraz abp Józef Życiński, który stwierdził, że inicjatywa jest absolutnie nie do przyjęcia oraz, że wyznaczanie roli Chrystusa w ludzkich sumieniach nie należy do kompetencji Sejmu. Tego nie da się rozwiązać przy pomocy dekretów. Abp Józef Życiński podkreślił, że wybór Chrystusa na Króla naszego życia dokonuje się w głębi ludzkich sumień. Natomiast jakiekolwiek próby regulacji administracyjnych świadczą o głębokiej nieświadomości, czym w istocie jest religia (cytaty pochodzą z internetowych serwisów informacyjnych).


Media liberalne szybko podchwyciły temat i za każdym razem sugerowały, że Episkopat jest przeciwny projektowi uchwały. Jest to oczywista manipulacja, gdyż kilku biskupów, o których wiadomo, że mają poglądy liberalne, to jeszcze nie Episkopat. Natomiast dziwią mnie ich wypowiedzi z góry oceniające projekt uchwały, którego zapewne jeszcze nie czytali, tym bardziej, że wypowiedzi te są sprzeczne z nauczaniem Kościoła. Żeby to udowodnić, poszczególne wypowiedzi biskupów zestawiam w tabelce z nauczaniem papieskim, szerzej przedstawionym na pierwszych stronach „Biuletynu”:

* * *


1. Na początek wyjaśnienie dla ks. bp Pieronka – posłowie nie ogłaszają Jezusa Królem serc, lecz chcą Mu nadać symboliczny tytuł Króla Polski. Natomiast w kwestii publicznego wyznania:

Bp Tadeusz Pieronek

  • Chrystusowi nie jest potrzebna deklaracja Sejmu polskiego, że jest królem naszych serc.
  • Ja jestem królem i po to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu. I to stwierdzenie jest zupełnie wystarczające dla człowieka, który wierzy.

Papież Pius XI, encyklika Quas primas

  • Błądziłby bardzo ten, kto by odmawiał Chrystusowi Człowiekowi, władzy nad jakimikolwiek sprawami doczesnymi (…) Niech więc rządzący państwami nie wzbraniają się sami i wraz ze swoim narodem oddać królestwu Chrystusowemu publicznych oznak czci i posłuszeństwa, jeżeli pragną zachować nienaruszoną swą powagę i przyczynić się do pomnożenia pomyślności swej ojczyzny...
  • Doprawdy, im bardziej pomija się w haniebnym milczeniu najsłodsze Imię naszego Zbawiciela, czy to w zgromadzeniach międzynarodowych, czy w parlamentach, tym głośniej trzeba je wielbić i rozgłaszać wszędzie prawa Królewskiej godności i władzy Chrystusa.

Bp Tadeusz Pieronek

  • Chrystusowi nie jest potrzebna deklaracja Sejmu polskiego, że jest królem naszych serc.
  • Ja jestem królem i po to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu. I to stwierdzenie jest zupełnie wystarczające dla człowieka, który wierzy.

Papież Pius XII, encyklika Summi pontificatus

  • Najszlachetniejszą czynnością dziś – jest rozwinąć sztandar Jezusa Króla i nieść go wysoko na oczach tych, którzy szli i wciąż idą za sztandarami przedstawiającymi fałsz (…). Ratunek i zbawienie dla współczesnego człowieka znajduje się tylko w czci Chrystusa jako Króla, w uznaniu uprawnień wynikających z władzy, jaką On sprawuje, oraz w doprowadzeniu do powrotu poszczególnych ludzi i całej ludzkiej społeczności do chrześcijańskiego prawa prawdy i miłości.

Bp Tadeusz Pieronek

  • Chrystusowi nie jest potrzebna deklaracja Sejmu polskiego, że jest królem naszych serc.
  • Ja jestem królem i po to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu. I to stwierdzenie jest zupełnie wystarczające dla człowieka, który wierzy.

Papież Benedykt XVI, spotkanie z młodzieżą na krakowskich Błoniach, 27 maja 2006 r.

  • Jezus niejednokrotnie jest ignorowany, jest wyśmiewany, jest ogłaszany Królem przeszłości, ale nie teraźniejszości, a tym bardziej nie jutra, jest spychany do lamusa spraw i osób, o których nie powinno się mówić na głos i w obecności innych. Jeśli (…) napotykacie na tych, którzy pogardzają fundamentem, na którym budujecie, nie zniechęcajcie się! Wiara mocna musi przejść przez próby. Wiara żywa musi ciągle wzrastać. Nasza wiara w Jezusa musi często się konfrontować z niewiarą innych, by pozostać naszą wiarą na zawsze.


Dwa pytania, na które każda osoba czytająca powyższy tekst niech sama sobie odpowie:
Czy królewska godność Jezusa, w świetle nauki Kościoła, domaga się jej publicznego wyznawania wszędzie?
Czyjego głosu słucha bp Tadeusz Pieronek?

* * *


2. Wyjaśnienie do wypowiedzi abpa Leszka Sławoja-Głódzia, który w swym sarkastycznym komentarzu bardzo starał się udowodnić, że posłowie nie są kompetentni w… no właśnie w czym? Czy może w uchwaleniu uchwały, jako publiczny wyraz swojej wiary? Czy to nie leży w ich kompetencji i nie jest w zgodzie z ich powołaniem, jako wierzących świeckich? Spójrzmy na nauczanie ostatniego Soboru:


Sobór Watykański II

  • Konstytucja dogmatyczna o Kościele Lumen gentium, nr 31. (…) Zadaniem ludzi świeckich, z tytułu właściwego im powołania, jest szukać Królestwa Bożego zajmując się sprawami świeckimi i kierując nimi po myśli Bożej (…). Tam ich Bóg powołuje, aby wykonując właściwe sobie zadania, kierowani duchem ewangelicznym przyczyniali się do uświęcenia świata na kształt zaczynu, od wewnątrz niejako, i w ten sposób przykładem zwłaszcza swego życia promieniując wiarą, nadzieją i miłością, ukazywali innym Chrystusa.
  • Dekret o apostolstwie świeckich, nr 6 (…) Tego rodzaju apostolstwo [świeckich] nie polega jednak na samym tylko świadectwie życia. Prawdziwy apostoł szuka okazji głoszenia Chrystusa również słowem, bądź to niewierzącym, by ich doprowadzić do wiary, bądź wierzącym, by ich pouczyć, umocnić i pobudzić do gorliwszego życia, "albowiem miłość Chrystusowa przynagla nas" (2 Kor 5, 14), a w sercach wszystkich powinny znaleźć oddźwięk owe słowa Apostoła: "Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii" (1 Kor 9, 16).

Abp Leszek Sławoj Głódź

  • Niech murarz bu-duje mieszkania, krawiec szyje ubra-nia, a posłowie niech nie wtrącają się do tego, na czym się nie znają. Posłowie po-winni modlić się i pokutować, to im na dobrze wyjdzie.


Zaiste zadziwiająca jest logika wypowiedzi abpa Leszka Sławoja-Głódzia: Zadaniem murarzy jest budowa mieszkań, krawców szycie ubrań, ale posłów – modlitwa i pokuta, bo zdaniem arcybiskupa posłowie nie znają się na uchwalaniu uchwał. Cóż, wypada zapytać, co w takim razie jest zadaniem biskupów? Jak się można domyślić z tonu wypowiedzi zapewne nie modlitwa i pokuta, ale projektowanie i uchwalanie uchwał sejmowych!

* * *


3. Wyjaśnienie do wypowiedzi ks. abpa Józefa Życińskiego – faktycznie wyznaczanie roli Chrystusa w ludzkich sumieniach nie należy do kompetencji Sejmu, ależ księże Arcybiskupie – Sejm wcale tego nie robi. Posłowie chcą uczcić Pana Jezusa, jako ludzie wierzący, wybrani reprezentanci wierzącego Narodu. Chcą publicznie dać wyraz swojej i naszej – Narodu – wiary. Abp Józef Życiński nazywa to głęboką nieświadomością. Przyjrzyjmy się w takim razie, jaka jest nauka Kościoła w sprawie publicznych aktów czci wobec Chrystusa, które, wg Soboru Watykańskiego II, są jak najbardziej w kompetencji posłów, wierzących świeckich:

Papież Pius XI, encyklika Quas primas

  • Jeżeli więc dziś rozkazujemy, aby cały świat katolicki czcił Chrystusa jako Króla, tym samym uważamy, że podajemy jedno z najskuteczniejszych lekarstw na nasze czasy, a także i na zarazę, która społeczeństwo ludzkie nawiedziła. A zarazą naszych czasów jest tzw. laicyzm, wraz z jego błędami i niegodziwymi dążeniami. (…) Stąd wielką żywimy nadzieję, że doroczne święto Chrystusa Króla, które będziemy teraz corocznie obchodzić, nakłoni społeczeństwa, jak to jest pragnieniem wszystkich, do powrotu do najukochańszego Zbawiciela. Przygotowanie i przyspieszenie tego powrotu słowem i czynem byłoby zaiste zadaniem katolików. (…) Przeto na mocy Naszej władzy Apostolskiej, ustanawiamy święto Pana Naszego Jezusa Chrystusa Króla. (…) Uroczystość ta obchodzona corocznie po całym świecie przypomni narodom, że do oddawania publicznej czci Chrystusowi i do słuchania Go są zobowiązani ludzie prywatni, jak i władze i rządzący.

Abp Józef Życiński

  • Wybór Chrystusa na Króla naszego życia dokonuje się w głębi ludzkich sumień. Natomiast jakiekolwiek próby regulacji admini-stracyjnych świadczą o głębokiej nieświa-domości, czym w istocie jest religia

To co dla abpa Józefa Życińskiego jest głęboką nieświadomością dla papieży początku XX w. było najskuteczniejszym lekarstwem na zarazę laicyzmu. Czy wypowiedź metropolity lubelskiego w tym kontekście nie jest żałosna i oburzająca? Nie podejrzewam abpa Józefa Życińskiego o nieświadomość, myślę, że on jest „głęboko przekonany”, że taka uchwała jest propozycją absolutnie nie do przyjęcia, tyle że dla… królestwa ciemności!

* * *


4. W debatach telewizyjnych z udziałem posła Artura Górskiego (PiS, jednego z głównych pomysłodawców projektu) oraz senatora Jarosława Gowina (PO), senator PO nazwał projekt uchwały wynikiem stosowania anachronicznej teologii. Pan Jarosław Gowin chyba jednak zapomniał, że w teologii mamy do czynienia z czymś takim jak dogmaty wiary, które, jako objawione przez Boga, są niezmienne i niezależne od jakiegokolwiek okresu historycznego. Dogmatem wiary jest, że Jezus jest Królem i że Jego władza obejmuje całą rzeczywistość doczesną i nadprzyrodzoną, i jeśli papieże początku XX wieku nawołują do powrotu do źródła władzy, uznania go w Jezusie Królu, to odwołują się nie tyle do kontekstu historycznego, co do Objawienia. Senator Gowin mówi, że Kościół na Soborze Watykańskim II przeszedł zmiany. Ciekawe, czy jego zdaniem dotyczą one także Objawienia.
Ponadto Pan Gowin chciał koniecznie wszystkim widzom udowodnić, że królowanie Mesjasza było tylko w ST, a królowanie Jezusa jest zupełnym odwróceniem tego pierwszego, bo to tylko służba i miłość. To dla Pana senatora z PO Chrystus nie jest już Bogiem i Królem, nie jest prawodawcą? Dziwi mnie brak tak podstawowej wiedzy u Pana Gowina, bądź co bądź, Rektora Wyższej Szkoły Europejskiej im. ks. Józefa Tischnera w Krakowie.


Pytania:
Czy senator Jarosław Gowin uważa, że Chrystus, który sam o sobie mówi, że ma wszelką władzę na niebie i ziemi (por. Mt 28,18n) został tej władzy przez Kościół pozbawiony na Soborze Watykańskim II?
Czy dla Pana Jarosława Gowina dogmaty dzisiaj nie obowiązują?

* * *


5. Spośród innych komentarzy można by zrobić swoisty elementarz manipulacji i przeinaczeń, w których autorzy próbowali koniecznie udowodnić, że projekt uchwały jest śmieszny, zły, niepotrzebny itd. Ciekawe, że nikt nie odnosił się do treści projektu, nikt nie skomentował go w sposób merytoryczny, wytykając błędy i niezgodności z nauką społeczną Kościoła. Tego „komentatorzy” nie zrobią nigdy, bo nie ma się do czego przyczepić, ale zamiast tego będą prześcigać się w absurdalnych wypowiedziach typu ks. Kazimierza Sowy, byłego dyrektora Radia Plus, do posła Artura Zawiszy (PiS, jeden z sygnatariuszy projektu) podczas audycji radiowej Salon polityczny Trójki (21 XII 2006 r.): Panowie chcecie zapisać Pana Jezusa do partii, ja sobie tego po prostu nie życzę! – no tak, trzeba uważać, bo każde publiczne wyrażenie swojej wiary, nowy właściciel Pana Jezusa, ks. Kazimierz Sowa, może zakwalifikować jako próbę zapisania Go do partii. Hm, co to za tajemna partia, czyżby ks. Kazimierz Sowa wszedł już na wyższy stopień „oświecenia”? – przyznam szczerze, że logika myślenia „zwala z nóg”.


Mimo zajadłej krytyki medialnej i prób ośmieszania ze wszystkich stron tej bardzo ważnej i godnej pochwały inicjatywy ludzi nie wstydzących się publicznego wyznania, kogo uznają za swego Króla, musimy pamiętać, że ta krytyka nie ma nic wspólnego z prawdą. Moim zdaniem na niektórych ludzi u władzy padł po prostu strach, że oto pojawił się prawowity Władca, którego władaniu nie będzie końca, a który może strącić ich z tronu. Trudno oprzeć się wrażeniu, że jest to ten sam lęk, który zawładnął królem Herodem, gdy Mędrcy ze Wschodu powiedzieli mu, kogo szukają (por. Mt 2,1nn).

 

prof. dr hab. inż. Stanisław Kasprzyk

 

For English users

English_version

...

  

Zamieść na swojej stronie baner intronizacja.pl


Copyright © 2009-2017 Stowarzyszenie "Róża".
Wszelkie prawa zastrzeżone.