Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Czytaj więcej...
 

Monte_CassinoI poszli o honor się bić...
W 60. rocznicę bitwy o Monte Cassino

Armia polska podczas II wojny światowej walczyła z przeważającymi siłami wroga na żyznych równinach Polski w kampanii wrześniowej, wśród fiordów norweskich (bitwa o Narwik), na polach Flandrii, na zielonych Wyspach Brytyjskich (w bitwie powietrznej o Anglię) i pustynnych piaskach Libii (Tobruk). Wszędzie tam, gdziekolwiek bił się żołnierz polski, imponował światu walecznością i bohaterstwem. Udział Polaków w bitwie o Monte Cassino ma swój szczególny wymiar  ze względu na odniesione zwycięstwo przez żołnierzy, niedawnych więźniów łagrów sowieckich, deportowanych w latach 1940-41 do Związku Radzieckiego, którzy po podpisaniu w Londynie 30 lipca 1941 r. słynnego układu Sikorski–Majski mogli na podstawie zawartej 14 sierpnia 1941 r. konwencji wojskowej ochotniczo wstępować do Armii Polskiej, organizowanej w Buzułuku i Tatiszczewie pod dowództwem gen. Władysława Andersa. Po niedotrzymaniu przez Rosjan warunków układu (radykalne zmniejszenie racji żywnościowych dla wojska) w marcu i sierpniu 1942 r. nastąpiła ewakuacja Armii Polskiej ze ZSRR do Persji. Po przeszkoleniu wojska w Iraku, Palestynie i Egipcie utworzono u boku aliantów 2 Korpus Polski, który wsławił się w walkach na terenie Italii.

Po zakończeniu działań w Afryce premier Winston Churchill forsował koncepcję uderzenia na Bałkany w tzw. miękkie podbrzusze Europy. Ale temu projektowi sprzeciwił się Józef Stalin, widząc w nim zagrożenie dla ustaleń teherańskich. Mając poparcie prezydenta Franklina Delano Roosevelta, lansował koncepcję uderzenia na południowe lub zachodnie terytorium Francji. Na konferencji w Casablance w styczniu 1943 r. zawarto kompromis, który polegał na tym, że  operacja „Overlord” miała być poprzedzona uderzeniem pomocniczym aliantów we Włoszech, wiążącym jak największą ilość sił niemieckich. Zamierzano w ten sposób  ułatwić realizację operacji inwazyjnej w Normandii, która była przygotowywana starannie i w  wielkiej tajemnicy.

W pierwszych dniach września 1943 r. alianci wylądowali na Sycylii w następującym składzie:  5 Armia amerykańska, pod dowództwem gen. Marka Clarka i 8 Armii brytyjska, pod dowództwem gen. Bernarda L. Montgomery’ego,  (później dowodzona przez gen. Oliviera Leese), łącznie 13 dywizji. Alianci zaangażowali do działań we Włoszech około 1,5 mln żołnierzy, na czele których stanął  gen. Harold Alexander.

Niemcy dysponowali we Włoszech 16 dywizjami, zorganizowanymi w dwie Grupy Armii: Grupę Armii „B”, dowodzoną przez Erwina Roomla na północy, oraz Oberbefehshaber „Sud” pod dowództwem feldmarsz. Alberta Kesselringa.

Po desancie pod Salerno i zajęciu Neapolu alianci zmierzali w kierunku Rzymu. Musieli zaatakować stolicę Włoch  z kierunku, którego unikano od czasów Hannibala – od południa. Przeszkodą w osiągnięciu celu był potężny masyw górski, na którym w VI w. zostało zbudowane opactwo benedyktyńskie, pełniące  od średniowiecza  rolę najważniejszego ośrodka nauki i sztuki na Zachodzie. Archiwum znajdujące się w tym klasztorze uznawano aż do XX w.  za bezcenny skarb, bowiem zgromadzono w nim dzieła starożytnych autorów, manuskrypty, kroniki, dokumenty, pochodzące  od wielu władców i państw. W 1866 r. mienie klasztoru zostało upaństwowione, a sam klasztor stał się „narodowym pomnikiem” Włoch, powierzonym opiece zakonników. Opactwo przeżyło trzy katastrofy: w latach 577-589 zniszczyli go Longobardowie, w 883 r.– Saraceni, a w 1349 r.   trzęsienie ziemi. W 1944 r.  znalazło się w epicentrum walk i czekała je czwarta katastrofa. Regulamin dołączony do IV Konwencji haskiej dotyczącej praw i zwyczajów wojny lądowej wprowadzał wprawdzie zapisy o ochronie  zabytków i dzieł sztuki, ale  były one  tak niejasne, a nawet ze sobą sprzeczne,  że można było usprawiedliwić zbombardowanie klasztoru koniecznością wojenną,  diametralnie różnie rozumianą  i interpretowaną przez uczestników walki.

Niemcy wybrali najdogodniejszą pozycję do obrony – Monte Cassino. W tym miejscu Apeniny rozciągają się niemal przez cały półwysep, pozostawiając nad Morzem Tyrreńskim wąski nizinny pas, na którym zbudowano jedyną drogę umożliwiającą łączność północy z południem kraju; jej zamknięcie lub zniszczenie groziło dezorganizacją transportu. W dolinie rzeki Liri można było wykorzystać sprzęt techniczny, ale po dojściu do kompleksu Monte Cassino oddziały alianckie wchodziły w pole rażenia niemieckiej artylerii. Zbudowana i umocniona w tym miejscu przez Niemców „Linia Gustawa” ciągnęła się od Morza Tyrreńskiego w porcie Minturno, wzdłuż rzeki Garigliano do doliny Liri, przez dolinę do miasteczka Cassino wzdłuż 8-kilometrowego masywu Monte Cassino i przez dzikie góry Abruzzy. Kluczowym punktem tej linii było wzgórze, na którym stało opactwo. Zbocza dochodzące do grzbietu Monte Cassino są urwiste i poszarpane, nieliczne drogi (serpentyny) wiły się do góry i miały zakręty dochodzące do 180 stopni. Na zapleczu miasta Cassino znajdowała się „Linia Adolfa Hitlera”. Był to zwarty wał obronny, złożony z gęstej sieci pillboxów, rowów przeciwpancernych i sieci przeszkód kluczowych. Przedłużeniem tej linii były umocnienia na wzgórzach 553 i 912.

Aby wyzwolić Rzym, nie było innego wyjścia, jak zdobyć Monte Cassino. Po trzech miesiącach walk sprzymierzeni zbliżyli się do „Linii Gustawa” i „Linii Hitlera”.  Dowódca stutysięcznej, najbardziej zróżnicowanej pod względem etnicznym 5 Armii,  gen. Clark, stwierdził, że  dwóch Niemców z bronią maszynową, okopanych na jednym ze wzgórz, mogło powstrzymać na długi czas przeciwników. Hitler na czele kampanii włoskiej postawił marsz. Alberta  Kesselringa, bo ten zdołał go przekonać, że teren górski jest łatwiejszy do obrony i można łatwiej powstrzymać nieprzyjaciela,  aniżeli walcząc z nim w dolinie Padu.

Batalia o Monte Cassino z różnym natężeniem toczyła się od 17 stycznia do  18 maja 1944 r. W tym czasie alianci stoczyli kilka bitew. Pierwsze starcie, pod kryptonimem „Shingle”, rozpoczęte 17 stycznia  przez trzy  korpusy: brytyjski, amerykański i francuski, zakończyło się zdobyciem wzgórz Belvedere i Monte Abate, miejscowości Cairo i części Cassino wraz z kilkoma wzgórzami. Ostatecznie zostało przegrane, a straty sprzymierzonych sięgały 80% stanów poszczególnych batalionów. Do podobnego poziomu dochodziły straty niemieckie. Po dziesięciu tygodniach ciężkich walk dowództwo zostało przekazano gen. Bernardowi Freybergowi, któremu podlegał 2. Korpus nowozelandzki w składzie 2 Dywizji nowozelandzkiej i 4 Dywizji hinduskiej.

Druga bitwa (operacja „Avenger”, trwająca od 15 do 18 lutego) nie przyniosła sukcesu Gurkhom z 4 Dywizji hinduskiej, którzy opanowali przejściowo część wzgórza 593 i d’Onofrio. Dla ułatwienia walk 15 lutego lotnictwo alianckie zbombardowało klasztor, zamieniając jego ruiny w doskonały punkt oporu dla niemieckich spadochroniarzy z elitarnej 1. dywizji „zielonych diabłów”. W ciągu czterech godzin, podczas ośmiu ataków 239 ciężkich i średnich bombowców, lotnictwo alianckie zrzuciło na opactwo 453,5 ton bomb (z tego 66,5 ton bomb zapalających). Zbombardowania klasztoru domagała się wrogo nastawiona prasa  w Stanach Zjednoczonych i  w Wielkiej Brytanii („New York Times”, „Times”, „The New Yorker”, „London Daily Herald”, „Des Moines Register”), ponieważ zdaniem dziennikarzy blokował on sojuszniczą ofensywę we Włoszech. Przeznaczano też do zbombardowania Castel Gandolfo i trzy mosty na Tybrze niedaleko Watykanu. Freyberg zmusił Amerykanów do zbombardowania klasztoru, zakładając, że dywizja hinduska zajmie ruiny tuż po nalocie. Dywizja podjęła dwie nieudane próby zdobycia wzgórza 593. Elitarne oddziały Nowozelandczyków poniosły klęskę, co oznaczało, że zbombardowanie klasztoru, które uznano za konieczność wojenną ze względu na obecność w nim Niemców, nie tylko  nie przyniosło żadnych militarnych korzyści, ale –  jak wykazało śledztwo mjra F. Jonesa w 1949 r. -   alianci nie posiadali żadnych rozstrzygających dowodów na to, że Niemcy złamali zobowiązanie, iż uszanują  300-metrową strefę neutralną wokół klasztoru. Raport ten ujawniono dopiero po 30 latach.

Po tym nieudanym ataku i brzemiennej w skutki politycznej decyzji unicestwienia liczącego ponad sześć wieków (od czasów trzęsienia ziemi) opactwa benedyktyńskiego, 15 marca rozpoczęła się trzecia bitwa o Monte Cassino (operacja „Dickens”). W trzech kolejnych natarciach alianci stracili 52 130 żołnierzy, w tym 8340 poległych. Churchill krytykując Alexandra za sposób prowadzenia walk, stwierdził, że około pięciu czy sześciu dywizji zostało w tych walkach zmarnowanych.

2 Korpus Polski, utworzony pod koniec 1943 r. w Palestynie, po wylądowaniu we Włoszech  został podporządkowany dowódcy 8 Armii brytyjskiej z zadaniem obrony odcinka nad rzeką Sangro. 23 marca gen.  Leese poinformował gen. Andersa o ataku sprzymierzonych na Monte Cassino. Plan przewidywał, że doliną rzeki Liri, wzdłuż 6 km odcinka via Casilina, w pasie o szerokości 10 km będzie nacierał 13 Korpus brytyjski, na wzgórza Aurunci miał uderzyć czterodywizyjny Korpus francuski, na prawo od 13 Korpusu -  2 Korpus Polski, z zadaniem zdobycia wzgórza Monte Cassino. Działania Francuzów i Polaków miały umożliwić Brytyjczykom przełamanie obrony niemieckiej na najbardziej dogodnym do natarcia odcinku doliny rzeki Liri.

Do wykonania natarcia gen. Anders wyznaczył dwie dywizje piechoty, jedną brygadę pancerną i oddziały korpuśne, w sumie 46 tys. ludzi. 2 Korpus był jednostką nowoczesną, zmotoryzowaną, zdolną do prowadzenia działań manewrowych, ale  niedostosowaną do ich realizacji w terenie górskim. Nie miał żadnego doświadczenia bojowego. Tak więc bitwa pod Monte Cassino była chrztem bojowym, była pierwszą walką, jaką mieli stoczyć w ekstremalnych warunkach polscy  żołnierze.  Korpusowi przydzielono zadanie frontalnego uderzenia na mocno ufortyfikowane pozycje nieprzyjaciela, na wąskim odcinku operacyjnym i w trudnym terenie. Sprzeciwiał się tej propozycji naczelny wódz, gen. Kazimierz Sosnkowski, twierdząc, że wroga należało obejść, a nie atakować od czoła, ale gen. Anders po 10 minutach namysłu przyjął zadanie. Przeważyły względy polityczne.  Monte Cassino było sławne na cały świat jako niezdobyta twierdza niemiecka. Jej zdobycie przez Polaków oznaczało wzmocnienie autorytetu Rządu Polskiego na Emigracji, którego premier, Stanisław Mikołajczyk, prowadził rozmowy ze Stalinem i komunistami ze Związku Patriotów Polskich o utworzenie koalicyjnego rządu, reprezentującego wszystkich Polaków. Gen. Anders spodziewał się, że zwycięstwo uchroni Polaków przed propagandą stalinowską, zarzucającą im uchylanie się od walki z Niemcami, i wyzwoli wśród Wielkiej Trójki większą przychylność dla kwestii polskiej, a społeczeństwu pod okupacją doda odwagi do stawienia czoła nowej okupacji, radzieckiej.

Na tym odcinku stacjonowała niemiecka 1 Dywizja Spadochronowa, ogółem  około 56 tys. ludzi. Ciężar walk spoczywał na polskiej piechocie, na 12 batalionach, czyli na 48 kompaniach strzeleckich. Walki piechoty miało wspierać 360 dział. Było to o wiele za mało, aniżeli przewidywały normy wojskowe.  Dodajmy, że w trzecim, nieudanym natarciu aliantów (operacja „Dickens”) na Monte Cassino użyto do ostrzału 600 dział i dokonano licznych bombardowań lotniczych.  A zatem Polacy mieli zdobyć fortyfikacje, których nie zajęli sprzymierzeni większymi siłami, wsparci dwukrotnie większą ilością środków ogniowych. Umocnienia niemieckie były ulokowane w kutych skałach, składały się z betonowych bunkrów, zasieków drutu kolczastego i rozległych pól minowych. Dostępu broniła ciężka  artyleria oraz  szczelny system wykorzystania broni maszynowej, powiązany z ogniem moździerzy.

11 maja 1944 r. o godz. 23 rozpoczęło się natarcie aliantów na pozycje niemieckie na Monte Cassino. W 2 Korpusie Polskim na prawym skrzydle nacierała 5 Kresowa Dywizja Piechoty, na lewym – 3 Dywizja Strzelców Karpackich. Zacięte walki, bez wsparcia broni ciężkiej,  toczyły się o wzgórze 593, które przechodziło z rąk do rąk. Zawiodła łączność telefoniczna, ponieważ ogień niemiecki zniszczył sieć kablową oraz system dowodzenia. Dowódcy znajdowali się w zbyt dużej odległości od swoich pierwszorzutowych oddziałów, a po rozbiciu radiostacji batalionowych utracili możność oddziaływania na przebieg walki.   2 Korpus poniósł dotkliwe straty: ponad 1 tys. żołnierzy zabitych, rannych i zaginionych. Chociaż natarcie się załamało, gen. Leese stwierdził, że 2 Korpus wykonał swoje zadania, ponieważ związał siły przeciwnika na tyle, że 13 Korpus brytyjski mógł uchwycić i utrzymać przyczółki na rzece Rapido. Po czterech dniach walk, 15 maja, na swoim odcinku 8 Armia przełamała „Linię Gustawa”, oddziały 5 Armii amerykańskiej także wykonały zadanie na swoim odcinku.

Kesselring liczył się z  klęską i  zaplanował odwrót na „Linię Hitlera”, ale  dowódca Dywizji Spadochronowej, gen. Richard Heidrich, wbrew jego woli,  zamierzał do końca bronić umocnień na Monte Cassino. Po ustaniu walk Niemcy wystrzelili ulotki w języku polskim, które informowały żołnierzy o zdradzie Zachodu i zachowaniu wojsk radzieckich na wyzwolonym terytorium Polski. Chcieli zmiękczyć i osłabić ducha polskiego, ale wojna psychologiczna nie dała żadnego rezultatu.

Płk Rudnicki, dowódca 5 Kresowej Dywizji Piechoty, przyspieszył  o kilka godzin uderzenie planowane  na następny dzień.  W nocy Widmo (wzgórze 593) zostało opanowane.  17 maja 3 Dywizja Strzelców Karpackich po ciężkich walkach dotarła pod wierzchołek wzgórza 593 i zaatakowała niemieckie bunkry, ale do godzin wieczornych nie przełamała obrony niemieckiej. Dopiero 18 maja opanowała  Massa Albaneta i S. Angelo, a następnie wzgórze 569.  Rano 18 maja Polacy zajęli ruiny opuszczonego klasztoru. Clark stwierdził: Korpus Polski, wspaniała formacja bojowa, sprawił to, czego nie potrafiliśmy wszyscy – zdobył Monte Cassino, a gen. Alexander powiedział: Jeśli dano by mi do wyboru pomiędzy jakimikolwiek żołnierzami, których chciałbym mieć pod swoim dowództwem, wybrałbym was, Polaków.

Po tym zwycięstwie 2 Korpus otrzymał zadanie przełamania „Linii Hitlera”. Aby tego dokonać, musiał zdobyć twierdzę górską Piedimonte San Germano. W tym celu 19 maja utworzono zgrupowanie „Bob” (płk Władysław Bobiński). Walki o twierdzę trwały do 25 maja i zakończyły się wycofaniem Niemców oraz zajęciem Monte Cairo przez 15 Pułk Ułanów Poznańskich. Poeta Remigiusz Swaryczewski napisał  piękny wiersz o tej bitwie. W czwartej jego zwrotce wyraził tęsknotę zwycięzców spod Piedimonte za Ojczyzną: Polsko! Polsko! Gdy spojrzysz przez chmury, / Gdzie chorały dźwięczą w mowie obcej ;/ Pod nowymi Piedimonte mury / Wciąż czekają na Cię Twoi chłopcy. Wielu żołnierzy po wojnie powróciło do kraju. Kresowiacy zostali bezwzględnie potraktowani przez Stalina  i jego oprawców:  888 z Białorusi, 40 z Litwy i 19 z Ukrainy wraz z rodzinami zostało zesłanych na bezkresne obszary Syberii. Nieliczni po 1957 r. powrócili do Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Zatrudniono ich przeważnie w pegeerach, zamiast przydzielić im własne gospodarstwa.

Niemcy  swoje straty w okresie od 11 do 15 maja 1944 r. oceniali na 11 tys. zabitych, rannych i zaginionych.

Bitwa o Monte Cassino była jedną z najcięższych, najbardziej krwawych bitew stoczonych na froncie zachodnim. Zwycięstwo zostało okupione ofiarami 120 tys. żołnierzy poległych, rannych i zaginionych. Straty 2 Korpusu w tej bitwie wyniosły 924 zabitych, 2931 rannych i 345 zaginionych.  Dnia 18 maja 1945 r. na cmentarzu polskim pod  Monte Cassino poświęcono pomnik, na którym widnieją słowa Bolesława Kobczyńskiego:  Za wolność waszą i naszą, my, żołnierze polscy, oddaliśmy Bogu ducha, ziemi włoskiej ciało, a serca Polsce.

Przełożeni gen. Andersa (gen. Alexander i gen. Clark) po bitwie o Monte Cassino wydali niezwykle pozytywną opinię o 2 Korpusie.  Gen Aleksander stwierdził: [...] gen. Anders miał pod swoimi rozkazami wielki, bitny korpus walecznych żołnierzy polskich, których osiągnięć nie przewyższył żadnej inny z dowodzonych przeze mnie korpusów. Dowodził w sposób wyróżniający się. Dowódca 5. Armii Amerykańskiej oświadczył, że Korpus Polski walczył ze skrajną brawurą bez względu na straty.złamał obronę Cassino. Najsumienniej, obok wielu uczestników i historyków polskich i zagranicznych, wkład Polaków w zdobycie Monte Cassino ocenił  uczestnik zmagań, marszałek Alphone Juin, który podkreślił, że Korpus Polski

Polscy turyści od Andersa – jak określała ich propaganda niemiecka – złamali elitarną jednostkę niemiecką, chociaż ponieśli ciężkie straty. Austriak feldfebel Manfred Franz Hoflehner w III programie telewizji zachodnioniemieckiej w audycji pt. Zbrodnie wojenne na podstawie akt Komisji Wehrmachtu do badań zbrodni wojennych – front zachodni 1939-1945, nadanej 18 maja 1983 r., oskarżył żołnierzy polskich, że 18 maja 1944 r. wymordowali rannych spadochroniarzy niemieckich, podcinając im gardła. Oszczerstwo to zostało odwołane dopiero 2 listopada 1986 r. dzięki Aleksandrowi Tipltowi.

Chlubną rolę w bitwie o Monte Cassino odegrało blisko 40 księży kapelanów, którzy ratowali   rannych i udzielali ludziom umierającym absolucji. Prawie połowa  z nich otrzymała wysokie odznaczenia wojskowe: biskup polowy Józef Gawlina – order Virtuti Militari III klasy i Krzyż Walecznych,  pięciu kapłanów  Vuirtuti Militari V klasy i 12 – Krzyż Walecznych.

Na drugi dzień po bitwie  Feliks Konarski napisał wiersz pt.  Czerwone maki, a Alfred Schultz skomponował do niego muzykę, aby utrwalić w świadomości Polaków odwagę, męstwo i poświęcenie żołnierzy 2 Korpusu Polskiego w „bitwie siedmiu narodów”, jak określano bitwę o Monte Cassino. Ta popularna pieśń, tak jak  niegdyś Mazurek Dąbrowskiego, powstała we Włoszech i obok piosenki Harrisa O mojej Warszawie była najczęściej śpiewana przez Polaków. Tak już jest, że historię wojny wykuwa orężny czyn, a upamiętnia go i czarem legendy owiewa  poezja.  Dziennikarz szwedzki Kurt Anderson w korespondencji z Polski napisał, że  marsz Monte Cassino stał się w Polsce drugim hymnem narodowym, i dodał: Patriotyzm jest mocniejszy nad wszelkie polityczne zapatrywania, a ci, co to uczucie w społeczeństwie zechcą zwalczać, wcześniej  czy później będą musieli się usunąć. Usunęli się, i to nie całkiem, dopiero w 1989 r.

Zmagania we Włoszech zapewniły powodzenie operacji „Overlord” w Normandii.

Nadzieją dla Polaków niech będą słowa Jana Bielatowicza:  [...] z krwią jest tak jak z ziarnem. Gdy pada w ziemię, zapowiada przyszły plon i zwycięstwo życia. Krew żołnierza nie idzie na marne, jeśli za nią stoi wola narodu...

A zatem jeżeli jako naród chcemy być wolni, to krew przelana pod Monte Cassino zapowiada nadejście jutrzenki wolności.

Teresa Bloch, Nowy Przegląd Wszechpolski, 9-10, 2004

 

 

For English users

English_version

...

  

Zamieść na swojej stronie baner intronizacja.pl


Copyright © 2009-2017 Stowarzyszenie "Róża".
Wszelkie prawa zastrzeżone.