Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Czytaj więcej...
 

JEZUS KRÓL W NAUCZANIU PAPIESKIM XIX I XX W.

DRAMATYCZNE WOŁANIE O KRÓLOWANIE JEZUSA NAD NARODAMI

 

Wołanie papieży XIX i XX w. o Intronizację Jezusa Króla w narodach jest niezwykle stanowcze, pełne autorytetu i bardzo dramatyczne. Kontekstem tego usilnego nawoływania jest zaawansowana i wciaż postepująca dechrystianizacja i okultyzacja świata niegdyś chrześcijańskiego.

Wołanie papieży XIX i XX w. o intronizację Jezusa Króla w narodach jest niezwykle stanowcze, autorytatywne i w pewnym sensie dramatyczne. Kontekstem tego nawoływania jest zaawansowana  dechrystianizacja i okultyzacja świata niegdyś chrześcijańskiego.

Idea zaprowadzenia Królestwa Bożego w narodach przez Intronizację obecna jest już w encyklice papieża Leona XIII Annum Sacrum (1899 r.), choć sam papież nie używa sformułowania intronizacja. Papież pisze tam:

„Teraz, kiedy nastały nowe warunki, uważamy, że projekt dojrzał już do realizacji. Jego wykonanie będzie najpełniejszym i najlepszym wyrazem hołdu, który się należy w zupełności Jezusowi Chrystusowi jako najwyższemu Władcy i Panu. Władza Jego bowiem rozciąga się nie tylko na narody katolickie, czy na tych, którzy ochrzczeni należą prawnie do Kościoła, chociażby na skutek błędu i niezgody żyli z dala od prawdy i miłości. Dotyczy ona także tych wszystkich, którzy jeszcze nic nie wiedzą o wierze chrześcijańskiej. Tak więc we władaniu Jezusa pozostaje cały rodzaj ludzki. Ten bowiem, który jest Jednorodzonym Synem Boga Ojca i posiada jedną z Nim naturę, z konieczności musi tez mieć wszystko inne wspólne z Ojcem, a więc i najwyższą władzę nad całą rzeczywistością stworzoną. Dlatego to Syn Boży mówi o sobie przez usta proroka: «Ja jestem ustanowiony Królem od Niego nad Syjonem, świętą górą Jego. Pan rzekł do mnie: Tyś jest Synem moim, jam Ciebie dziś zrodził. Żądaj ode mnie, a dam Ci narody w Twe dziedzictwo, a w posiadanie Twoje krańce ziemi» (Ps 2,6).

Słowami tymi stwierdza On, że otrzymał od Boga władzę zarówno nad całym Kościołem, który symbolizuje góra Syjon, jak i nad resztą świata, dokądkolwiek sięgają jego granice. Podstawy owej władzy wskazują słowa: «Tyś jest Synem moim». Przez to bowiem, że Chrystus jest Synem Króla wszechrzeczy, jest równocześnie dziedzicem całej Jego potęgi, co wyrażają znowu słowa: «dam Ci narody w Twe dziedzictwo».

Szczególnie jednak należy wziąć pod uwagę to, co o swojej władzy powiedział sam Jezus Chrystus własnymi ustami, a więc nie za pośrednictwem apostołów czy proroków. Zapytany mianowicie przez rzymskiego namiestnika: «A więc jesteś królem?», odpowiedział bez wahania: «Tak, Ja jestem królem» (J 18,37).

Wielkość swojej potęgi i nieskończoność swego królestwa potwierdza jasno w słowach skierowanych do apostołów: «Dana mi jest wszelka władza na niebie i na ziemi». Jeżeli więc Chrystusowi została dana wszelka władza, z tego niedwuznacznie wynika, że Jego panowanie musi być najwyższe, absolutne i od nikogo niezależne. Ponieważ władza ta została Mu dana na niebie i na ziemi, niebo i ziemia winny Mu być posłuszne. (...)

Stąd wniosek, że Chrystusowi wszystko jest podległe z tytułu władzy, jaką posiada, chociaż władzy tej nie sprawuje jeszcze faktycznie nad wszystkimi, których ona dotyczy... Błagać będziemy, by Jezus Chrystus, którego władzy przecież podlegamy, rzeczywiście tę władzę nad nami wykonywał... Wtedy tylko będzie można uleczyć tak wiele ran, przywrócić powagę prawa, zaprowadzić ład i pokój, gdy wszyscy chętnie i z uległością przyjmą panowanie Chrystusa, gdy wszelki język uzna, «że Jezus Chrystus jest Panem – ku chwale Boga Ojca» (Flp 2,11)”.

Jego następca na tronie papieskim, papież Pius XI ogłasza pierwszą encyklikę O pokoju Chrystusowym w Królestwie Chrystusa: Ubi arcano (1922 r.). Przywołując zakończony Międzynarodowy Kongres Eucharystyczny, papież mówi:

Jesteśmy świadkami naszego Przenajświętszego Odkupiciela obejmującego należne Mu miejsce jako Król wszystkich ludzi, wszystkich państw i wszystkich narodów; choć ukryty za zasłoną postaci Eucharystycznych, był niesiony we wspaniałym i prawdziwie królewskim triumfie wiary przez ulice naszego miasta Rzymu, a towarzyszyło Mu ogromne zgromadzenie ludzi reprezentujących wszystkie narody na ziemi”.

Encyklika ta, jak sam papież stwierdza „poświęcona została przedstawieniu zła, które dotyka dzisiejsze społeczeństwo”. Po czym kontynuuje: „Taki potop zła rozlał się w świecie dlatego, iż większa część ludzi odsunęła Jezusa Chrystusa i Jego święte prawa od praktyki swego życia, od rodziny i spraw publicznych... Usunięto Boga i Jezusa Chrystusa od prawodawstwa i spraw państwowych i oświadczono, że władza nie pochodzi od Boga, ale od ludzi. To było przyczyną, że zachwiała się sama podstawa władzy, skoro usunięto główny powód, dlaczego jedni mają prawo rozkazywania a inni znowu obowiązek słuchania”.

Po smutnej analizie rzeczywistości, papież podaje „właściwe lekarstwo”, podsumowując swe nauczanie słowami: „Jest możliwe, aby wszystko to, co powiedzieliśmy, streścić w jednym słowie: KRÓLESTWO CHRYSTUSA. Jezus Chrystus panuje w umyśle każdego dzięki swej nauce, w jego sercu przez swą miłość, w życiu każdego człowieka przez swe życie zgodne z Jego prawem. Jezus panuje w rodzinie, gdy jest ona tworzona na wzór świętego ideału sakramentu małżeństwa i gdy utrzymywany jest jej nieskalany prawdziwy charakter sanktuarium. W tym sanktuarium miłości władza rodzicielska jest wzorowana na władzy Boga Ojca, od którego bierze początek... W końcu Jezus Chrystus panuje w społeczeństwie, gdy ludzie uznają czczą zwierzchnictwo Chrystusa, gdy akceptują Boże początki i Boże zwierzchnictwo nad wszelkimi siłami społecznymi, uznawanie których jest podstawą prawa do wydawania poleceń dla tych, którzy rządzą, i obowiązku posłuszeństwa dla tych, którzy są poddani. Chrystus panuje, gdy jest uznawana pozycja społeczna Jego Kościoła, którą sam wyznaczył... Dlatego nie może być kwestionowany fakt, że prawdziwy pokój Chrystusowy może istnieć tylko w Królestwie Chrystusa”.

Papież ten ustanawia w Kościele encykliką Quas primas (1925 r.) nowe święto: Jezusa Chrystusa Króla. Dokument rozpoczyna słowami: „W pierwszej encyklice, wydanej na początku naszego pontyfikatu, kiedy zastanawialiśmy się nad najważniejszymi przyczynami tych nieszczęść, jakie przygniatają i przerażają ludzi, wówczas otwarcie wskazaliśmy, że tego rodzaju nawałnica zła nie tylko dlatego nawiedziła świat, ponieważ bardzo wielu ludzi usunęło Jezusa Chrystusa i Jego najświętsze prawo z własnych obyczajów i z życia prywatnego, rodzinnego i publicznego, ale także, ze nigdy nie zajaśnieje pewna nadzieja stałego pokoju między narodami, dopóki poszczególni ludzie i państwa będą przeczyć i odrzucać panowanie naszego Zbawcy. Przeto wezwaliśmy, by pokoju Chrystusowego szukano w Królestwie Chrystusa i zapowiedzieliśmy iż to  zamierzamy uczynić, o ile nam będzie dane: a mianowicie, iż w Królestwie Chrystusa nie można, naszym zdaniem, przyczynić się skuteczniej do przywrócenia i utrwalenia pokoju, jak przywracając panowanie Pana Naszego... Uczynimy więc rzecz szczególnie odpowiadającą Naszemu Apostolskiemu urzędowi, jeżeli przychylimy się do próśb bardzo wielu spośród Kardynałów, Biskupów i wiernych, zanoszonych do nas pojedynczo i zbiorowo, i ten rok jubileuszowy zakończymy zaprowadzeniem w liturgii kościelnej osobnego święta Pana Naszego Jezusa Chrystusa Króla. Sprawa zaś tego święta taką nam sprawia radość, iż pragniemy o niej do Was Czcigodni Bracia nieco pomówić”.

Następnie papież przytacza w skrócie biblijną naukę o Jezusie Królu: „Czyż nie czytamy w wielu miejscach Pisma Świętego, iż Chrystus jest Królem?... A zresztą ta sama nauka o Chrystusie Królu, której z lekka dotknęliśmy na podstawie ksiąg Starego Testamentu, bynajmniej nie znika na kartach Nowego Testamentu, lecz przeciwnie, znajduje tam wspaniałe i pełne blasku potwierdzenie”. Potem ukazuje obecność tej prawdy w liturgii: „Wskutek tej wspólnej nauki ksiąg świętych musiało zaiste wyniknąć, żeby Kościół katolicki, który jest królestwem Chrystusa na ziemi, uwielbił swego założyciela, pomnażając oznaki swej czci w dorocznym cyklu świętej liturgii, jako Króla i Pana, i Króla królów. Zaiste Kościół używał tych oznak czci tak w starej psalmodii starożytnych księgach liturgicznych, jak i dziś używa w codziennie zanoszonych przed Boży majestat modłach publicznych i przy sprawowaniu niepokalanej ofiary. W tym zaś nieustannym wysławianiu Chrystusa Króla łatwo można zauważyć prześliczną harmonię naszych i wschodnich obrzędów”.

Następnie papież naucza o konsekwencjach królewskiej władzy Jezusa: „Błądziłby bardzo ten, kto by odmawiał Chrystusowi Człowiekowi, władzy nad jakimikolwiek sprawami doczesnymi, skoro On od Ojca otrzymał nieograniczone prawo nad stworzeniem tak, iż wszystko poddane jest Jego woli... I niema ty żadnej różnicy między jednostkami, rodzinami czy państwami, ponieważ ludzie złączeni w społeczeństwie nie mniej podlegają władzy Chrystusa, niż jednostki... On sam jest sprawcą pomyślności i prawdziwej szczęśliwości tak dla pojedynczych obywateli, jak dla państwa. Niech więc rządcy państw nie wzbraniają się sami i wraz ze swoim narodem oddać królestwu Chrystusowemu publicznych oznak czci i posłuszeństwa, jeżeli pragną zachować nienaruszona swą powagę i przyczynić się do pomnożenia pomyślności swej ojczyzny... Jeżeli panujący i prawowici przełożeni będą przekonani, ze wykonują władze nie tyle na mocy prawa własnego, ile z rozkazu i w zastępstwie Boskiego Króla, to niezawodnie używać będą swej władzy w sposób święty i mądry oraz będą mieć na względzie dobro publiczne i godność ludzka poddanych... O jakiejże szczęśliwości zażywalibyśmy, gdyby tak jednostki, jak rodziny i państwa pozwoliły, aby Chrystus nimi kierował!”.

W końcu papież stwierdza: „Jeżeli więc dziś rozkazujemy, aby cały świat katolicki czcił Chrystusa jako Króla, tym samym uważamy, że podajemy jedno z najskuteczniejszych lekarstw na nasze czasy, a także i na zarazę, która społeczeństwo ludzkie nawiedziła. A zarazą naszych czasów jest tzw. laicyzm, wraz z jego błędami i niegodziwymi dążeniami... Rozpoczęto od zaprzeczania panowania Chrystusa nad wszystkimi narodami... Powoli zrównano religię Chrystusa z innymi religiami fałszywymi i zniżono ją haniebnie do ich rzędu. Następnie poddano ją władzom świeckimi i pozostawiono na łaskę i niełaskę panujących i rządów. Dalej jeszcze poszli ci, którzy sądzili, że należy zastąpić religię Boską jakąś religią naturalną, jakimś naturalnym poruszeniem duszy ... Stąd wielką żywimy nadzieję, że doroczne święto Chrystusa Króla, które będziemy teraz corocznie obchodzić, nakłoni społeczeństwa, jak to jest pragnieniem wszystkich, do powrotu do najukochańszego Zbawiciela. Przygotowanie i przyspieszenie tego powrotu słowem i czynem byłoby zaiste zadaniem katolików... Gdy wszyscy wierni powszechnie zrozumieją, że muszą walczyć odważnie i bez ustanku pod sztandarami Chrystusa Króla, będą się starać z gorliwością apostolską, by przyprowadzić do Boga niewierzących i buntowników, i będą się starać, by prawa samego Boga były nienaruszone. A ponadto, czyż obchodzenie na całej ziemi dorocznej uroczystości Chrystusa Króla nie przyczyni się do zwrócenia uwagi na zło, którego stał się przyczyną laicyzm, odciągając ogół od Chrystusa, z wielką szkodą dla społeczeństwa i czyż nie przyczyni się w jakiś sposób do jego naprawienia? Doprawdy, im bardziej pomija się w haniebnym milczeniu najsłodsze Imię naszego Zbawiciela, czy to w zgromadzeniach międzynarodowych, czy w parlamentach, tym głośniej trzeba je wielbić i rozgłaszać wszędzie prawa Królewskiej godności i władzy Chrystusa.

Nadszedł wreszcie upragniony przez wszystkich dzień, w którym możemy ogłosić, iż należy uczcić Chrystusa jako Króla całej ludzkości, własnym i szczególnym świętem.

Przeto na mocy Naszej władzy Apostolskiej, ustanawiamy święto Pana Naszego Jezusa Chrystusa Króla, które ma być obchodzone na całym świecie, corocznie, w ostatnią niedzielę października... Albowiem sądzimy, że nie możemy lepiej i stosowniej zakończyć Roku Świętego i serdeczniej wyrazić naszej wdzięczności Chrystusowi nieśmiertelnemu Królowi wieków za dobrodziejstwa, jakich udzielił w tym czasie jubileuszowym Nam, Kościołowi i całemu światu katolickiemu.

Uroczystość ta obchodzona corocznie po całym świecie przypomni narodom, że do oddawania publicznej czci Chrystusowi i do słuchania Go są zobowiązani ludzie prywatni, jak i władze i rządzący. Przywiedzie im bowiem na myśl dzień sądu ostatecznego, w którym Chrystus, nie tylko wykluczony z życia publicznego, lecz także przez wzgardę zlekceważony i zapoznany, najsurowiej tak wielkie obelgi pomści, ponieważ godność Jego królewska wymaga tego, by wszystkie państwa zastosowały się do przykazań Boskich i zasad chrześcijańskich, równo co do ustanowienia praw, w wykonaniu sprawiedliwości, przy zaprawianiu dusz młodych do zdrowej nauki i czystości obyczajów”.

Ten sam papież w kolejnej encyklice Miserentissimus Redemptor (1928 r.), wskazując na poświęcenie się Sercu Jezusa jako na akt wynagrodzenia ściśle złączony z uznaniem Jezusa Królem, gdyż będący dopełnieniem aktu Intronizacji Jezusa Króla, mówi: „Gdy jednak w ubiegłym wieku, a także i w naszych czasach podstępne machinacje bezbożnych ludzi doprowadziły do tego, że zaczęto się wyłamywać spod najwyższej władzy Jezusa Chrystusa i wypowiedziano otwarta wojnę Kościołowi wydając prawa oraz ustawy niezgodne z prawem Boskim i naturalnym; gdy na publicznych zebraniach wołano: «nie chcemy, żeby On był naszym Królem!» (Łk 19,14), wtedy akt poświęcenia stał się jakby jednym głosem wszystkich czcicieli Bożego Serca, ostro występujących w obronie Jego chwały i dochodzących Jego praw, głosem wołającym: «Trzeba, ażeby Chrystus królował!» (1 Kor 15,25) «Przyjdź Królestwo Twoje!»

Przychylając się bowiem do licznych życzeń i próśb biskupów oraz wiernych, ustanowiliśmy z końcem roku jubileuszowego święto Chrystusa Króla, które odtąd ma być uroczyście obchodzone w całym świecie katolickim. Aktem tym nie tyko ukazaliśmy w jasnym świetle najwyższą władzę Chrystusa nad wszechświatem, narodami, rodziną i poszczególnymi ludźmi, lecz daliśmy również przedsmak radości tego szczęśliwego dnia, w którym cały świat chętnie i bez przymusu podda się najsłodszemu panowaniu Chrystusa Króla”.

Kolejny papież na Stolicy Piotrowej, Pius XII, ogłasza pierwszą swą encyklikę w 1939 roku, zatytułowaną: Summi pontificatus. Rozpoczyna ją słowami: „Idąc w ślady zamierzeń Naszego Poprzednika, chcemy, by cześć dla Króla i Pana panujących była myślą przewodnią, towarzyszącą swą szczęśliwą treścią całości Naszych rządów papieskich. Ta cześć niech będzie podstawą, na której opiera się Nasza wola, celem, ku któremu zmierza Nasza nadzieja, hasłem Naszych pasterskich wysiłków, siła dająca wytrzymałość w pracach i zmartwieniach, które ofiarujemy wyłącznie dla szerzenia Królestwa Jezusa Chrystusa.

Poprzednik Zbawiciela, mając przed sobą ludzi roznamiętnionych poszukiwaniem i pytaniami, powiedział: «Oto Baranek Boży», chcąc przez to zwrócić ich uwagę, że ten, którego narody wyczekują, już jest pośród nich. Podobnie też przed czterdziestu laty Zastępca Jezusa Chrystusa, mając do czynienia z ludźmi, którzy albo zaparli się wiary, albo nie zdecydowali się przyjąć ani tej, ani jakiejkolwiek innej, albo zwątpili we wszystko lub też szli za Odkupicielem opieszale i niedbale – wołał do nich wszystkich, zaklinając i błagając: «Oto Król wasz!».

Z rozszerzenia i pogłębienia czci i nabożeństwa ku Najświętszemu Sercu Jezusa oraz w ustanowieniu przez Naszego bezpośredniego Poprzednika święta Chrystusa Króla – spłynęły na wiernych chrześcijan niezliczone dobra... Czcigodni bracia! Nie ma dziś bardziej naglącej sprawy, jak ludziom naszych czasów «ogłosić jako Dobrą Nowinę niezgłębione bogactwo Chrystusa» (Ef 3,8). Najszlachetniejszą czynnością dziś – jest rozwinąć sztandar Jezusa Króla i nieść go wysoko na oczach tych, którzy szli i wciąż idą za sztandarami przedstawiającymi fałsz... Każdy z nas należy do armii Chrystusa. Wszyscy zatem – widząc coraz groźniejszy wzrost zastępów nieprzyjaciół Chrystusa – powinni poczuwać się do obowiązku zdwojonej czujności i wzmocnionej akcji, by bronić wspólnej sprawy widzą przecież wszyscy działalność szerzycieli kłamliwych haseł i doktryn... Ich bezbożność dochodzi do tego stopnia, że nie tylko niszczą tablice najwyższych przykazań Bożych, lecz w ich miejsce wprowadzają inne reguły życiowe, będące zaprzeczeniem zarówno podstaw nauki moralności, jak i tego Boskiego tchnienia, które płynie z Krzyża Chrystusa i z Jego słów wygłoszonych na Górze. Rzecz to powszechnie znana i nader bolesna, iż posiew owych błędów wydał u wielu ludzi owoce prawdziwie zabójcze. Ludzie ci uważali się za wyznawców i zwolenników Chrystusa, jak długo zażywali życia w spokoju i bezpieczeństwie. Skoro jednak zaszła potrzeba wykazania siły wobec twardej przemocy, potrzeba walki, trwania i znoszenia skrytych i otwartych ataków, zachowali się chwiejnie, tchórzliwie i niedołężnie. ((Bojąc się zaś ofiar, do których są zobowiązani przez swa religię, nie maja odwagi kroczyć zbroczonymi krwią śladami Boskiego Odkupiciela.

Niniejszą pierwszą encyklikę otrzymacie, Wielebni Bracia, w bliski już dzień święta Jezusa Chrystusa Króla. Oby to święto przyniosło wszystkim, żyjącym w tak specjalnych warunkach i czasach jak obecne, dary łaski Bożej i powszechne rozszerzenie i rozrost Królestwa Chrystusa.

Wydając zatem pełni ufności i nadziei pierwszą encyklikę Naszego pontyfikatu pod znakiem Jezusa Chrystusa Króla, jesteśmy przekonani, ze cała Owczarnia Pańska przyjmie to z jednomyślnym uznaniem. Bolesne i gorzkie przejścia obecnie doświadczane... wzbudzają we wszystkich, którzy wierzą w Boga i uznają Jezusa Chrystusa za swego wodza i nauczyciela, żywą świadomość, że wspólne niebezpieczeństwo zagraża wszystkim na równi”.

Po tym wprowadzeniu papież przechodzi do zasadniczej nauki, którą chce przekazać. Z powagą i świadomością swego urzędu stwierdza: „Jako Zastępca Tego, który w godzinie rozstrzygającej wyrzekł wobec przedstawiciela najwyższej wówczas władzy wielkie słowa: «Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu» (J 18,37), uważamy za największą powinność Naszego urzędu i największy obowiązek wobec współczesności «dać świadectwo prawdzie». Ten obowiązek, który winniśmy wykonywać z apostolską mocą, domaga się koniecznie, byśmy ukazali i potępili ludzkie błędy i występki, gdyż wtedy dopiero godzi się przepisać lekarstwo i przeprowadzić leczenie, kiedy się je należycie rozpozna. «Poznacie prawdę a prawda was wyzwoli» (J 8,32). Wypełniają zaś ten obowiązek, nie będziemy kierować się względami ludzkimi i ziemskimi. Od powziętego postanowienia nie powstrzyma nas ludzka nieufność, sprzeciwy, upór, czy obawa, że Nasza akcja nie zostanie zrozumiana lub tez będzie zrozumiana fałszywie”.

Po tym wstępie papież definiuje istotę zła w świecie i drogę wyjścia: „A więc głównym złem, z powodu którego świat współczesny popadł w duchowe i moralne bankructwo oraz ruinę, jest niegodziwe i zaiste zbrodnicze usiłowanie, by pozbawić Chrystusa Jego Królewskiej władzy, a także nieprzyjęcie nadanego przez Chrystusa prawa prawdy oraz odrzucenie prawa miłości, które jako Boskie tchnienie jest życiodajną treścią i mocą Jego władania.

Ratunek i zbawienie dla współczesnego człowieka znajduje się tylko w czci Chrystusa jako Króla, w uznaniu uprawnień wynikających z władzy, jaką On sprawuje, oraz w doprowadzeniu do powrotu poszczególnych ludzi  i całej ludzkiej społeczności do chrześcijańskiego prawa prawdy i miłości.

Jak wiecie, Wielebni Bracia, powodem porzucenia zasad moralnych w Europie było odejście zbyt wielu ludzi od nauki Chrystusa, której strażniczką i nauczycielem jest Stolica Piotrowa... państwo i społeczeństwo dostosowało się we wszystkim do dowolnych haseł i teorii tak zwanego laicyzmu, a proces ten postępował coraz szybciej i spotykał się z ogólnym uznaniem. Prąd laicyzacji życia doszedł aż do tego, że od ożywczego i dobroczynnego wpływu Boga i kościoła odwiódł pojedynczego obywatela, rodzinę i państwo, i to nawet w krajach, które przez wiele wieków szczyciły się chrześcijańską kulturą i obyczajami. Zaiste, «z chwilą ukrzyżowania Chrystusa – ziemię ogarnęły ciemności» (Mt 27,45).

Wielu, porzucając przykazania Jezusa Chrystusa, być może nie zdawało sobie sprawy, że zwiodły ich frazesy, słowa pociągające pozorami prawdy i słuszności, ponieważ odrzucenie Ewangelii przedstawiano im jako wyzwolenie z rzekom krępującego jarzma jej nauki. Nie przewidywali następstw zmiany prawdy, dającej prawdziwą wolność, na fałsz, który z ludzi czyni niewolników. Nie zastanowili się, że przecież dobrowolnie oddają się na pastwę przebiegłości ludzkiej – jakże zmiennej i marnej – a odrzucają ojcowskie i niezrównanie mądre prawo Boga i przykazania Jezusa Chrystusa. Chełpili się postępem pod każdym względem, a oto popadli w stan zacofania... Zaiste, «znikczemnieli w swoich myślach» (Rz 1,21)”.

Papież pisał te słowa w 1939 roku. A czy proces ten nie postępuje? Dalej stwierdza: „Nie, Wielebni Bracia, ratunek dla narodów i państw nie przyjdzie z zewnątrz... Nowy ład oprze się raczej na niewzruszonych i trwałych podstawach zasad prawa naturalnego oraz prawa objawionego. Z nich to ustawodawca winien czerpać ducha równowagi i słuszności, sumienności i roztropności w wykonywaniu wziętych na siebie obowiązków. Tylko prawodawca kierujący się takim duchem będzie w stanie wydać orzeczenia wewnętrznie spójne, szlachetne, godne i posiadające sankcję religii, a nie zdane na łaskę poszczególnych egoizmów i namiętności. Jeżeli bowiem zło, przez które cierpi dziś ludzkość, pochodzi z zaburzenia porządku gospodarczego i z walki o sprawiedliwszy podział dóbr, to jest rzeczą zupełnie pewną, ze główna przyczyna owego zła jest o wiele głębsza, gdyż sięga do dziedziny wierzeń religijnych i do moralnych norm postępowania.

Praca nad rozszerzeniem Królestwa Bożego - dokonywana w każdym wieku w odmienny sposób, pośród zmagań i cierpień – jest obowiązkiem każdego, kto za łaska Bożą został wyzwolony z niewoli szatańskiej i przez chrzest powołany di Królestwa Bożego. Być członkiem tego Królestwa, dostosować swe życie do jego ducha, pracować dla jego rozszerzania, uprzystępniać jego dobra tej części ludzkości, która z nich jeszcze nie czerpie – jest równoznaczne w naszych czasach z narażeniem się na przeszkody i trudności tak wielkie, głębokie, starannie i planowo zorganizowane, jak nigdy przedtem, co jednak nie tylko nie zwalnia człowieka od otwartego i odważnego wyznawania wiary katolickiej, lecz raczej zachęca do tym większych ofiar, nawet z życia lub majątku. Kto żyje duchem Jezusa Chrystusa, nie pozwoli załamać się napotkanym trudnościom, przeciwnie – trudności dodadzą mu bodźca do wprzęgnięcia do pracy wszystkich sił i do pełnej ufności w Boga. Nie zrazie się udrękami i nie cofnie przed twardą rzeczywistością, lecz stawi im czoło, gotów do pełnienia służby z miłością mocniejszą niż śmierć, gotową do ofiar, nieugiętą wobec przeciwności, nie dająca się pogrążyć falom udręk”.

Następnie papież zwraca się do ludzi świeckich zaangażowanych w walkę o Królestwo Jezusa: „Zgłaszając się chętnie pod sztandar Jezusa Chrystusa, oddając pod Jego rozkazy siebie samych, swoje życie i prace, słusznie mogą odnieść do siebie słowa świętego Psalmisty «Opowiem dzieła moje Królowi» (Ps 45,2). «Przyjdź Królestwo Twoje» jest nie tyko słowem ich żarliwych modlitw, lecz również celem i myślą przewodnią ich dążeń i przedmiotem ich działalności. Ci świeccy współpracownicy kapłanów, działający wśród wszystkich klas, grup i kategorii społeczeństwa, okazali się bezcenną siła i im to powierzona została misja tak ważna, ze nawet człowiek najbardziej wartościowy nie może sobie życzyć czegoś piękniejszego, wyższego i bardziej dla siebie odpowiedniego. Ta praca apostolska, wykonywana w duchu kościoła i według jego wskazań, wyświęca ludzi świeckich na «sługi Chrystusa»”. Na końcu papież zwraca się do Narodu Polskiego: „Krew tysięcy ludzi, nawet tych, którzy nie brali udziału w służbie wojskowej, a jednak zostali zabici, zanosi bolesną skargę, zwłaszcza w Polsce, narodzie tak Nam drogim, tej Polsce, która przez swą niezłomną wierność dla Kościoła i przez wielkie zasługi, jakie zdobyła, broniąc chrześcijańskiej kultury i cywilizacji – o czym historia nigdy nie zapomni – ma prawo do braterskiego współczucia całej ludzkości. Położywszy swą ufność w Bogarodzicy Dziewicy, czeka ona upragnionego dnia, w którym wyłoni się wreszcie zmartwychwstała z owego jakby potopu, który się na nią zwalił... W świecie, który przedstawia dziś tak krzyczące przeciwieństwo do pokoju w Królestwie Chrystusa, Kościół i jego wierni znajdują się w czasach udręk, rzadko notowanych w historii jego cierpień i prześladowań. Kto jednak pozostanie wytrwały, mocny w wierze i zachowa moc serca w tych właśnie latach, odczuje, ze Chrystus Król nigdy nie jest mu tak bliski, jak w godzinach dręczących doświadczeń, kiedy wierność trzeba potwierdzić czynem”.

* * *

Prawdę o królewskiej godności Jezusa przypomina Sobór Watykański II, szczególnie w najważniejszym swym dokumencie, jakim jest Konstytucja dogmatyczna o Kościele Lumen gentium: „Tajemnica Kościoła świętego ujawnia siew jego założeniu. Pan Jezus bowiem zapoczątkował Kościół swój głosząc radosną nowinę, a mianowicie nadejście Królestwa Bożego obiecanego od wieków w Piśmie: «Wypełnił się czas i przybliżyło się Królestwo Boże» (Mk 1,15; por. Mt 4,17). A Królestwo to zajaśniało ludziom w słowie, czynach i w obecności Chrystusa… Stąd też Kościół (…) otrzymuje posłannictwo głoszenia i krzewienia Królestwa Chrystusowego wszystkich Bożego wśród wszystkich narodów i stanowi zalążek zaczątek tego Królestwa na ziemi. Sam tymczasem wzrastając powoli, tęskni do Królestwa w pełni doskonałego ze wszystkich sił pragnie połączenia się z Królem swoim w chwale” (KK, nr 5).

„Do nowego Ludu Bożego powołani są wszyscy ludzie… Na to bowiem posłał Bóg Syna swego, aby był Nauczycielem, Królem i Kapłanem wszystkich… Kościół, wprowadzając to Królestwo, nie przynosi żadnego uszczerbku dobru doczesnemu jakiegokolwiek narodu, lecz przeciwnie, wspiera i przyswaja sobie uzdolnienia oraz obyczaje narodów, o ile są dobre, a przyjmując oczyszcza je, umacnia i podnosi. Pamięta bowiem o tym, że winien zbierać wespół z tym Królem, któremu narody dane zostały w dziedzictwo (por. PS 2,8) i do którego miasta przynoszą dary i upominki (por. PS 71,10; Iż 60,4-7; Ap 21,24)” (KK, nr 13).

„Chrystus, który stał się posłusznym aż do śmierci i dlatego został wywyższony przez Ojca (por. Flp 2,8-9), wszedł do chwały swego Królestwa. Jemu wszystko jest poddane… Tej władzy udzielił uczniom, aby i oni posiedli stan królewskiej wolności i przez zaparcie się siebie oraz przez życie święte pokonywali w sobie samych panowanie grzechu (por. Rz 6,12); co więcej, aby służąc Chrystusowi w bliźnich, przywodzili również braci swoich pokorą i cierpliwością do Króla, któremu służyć – znaczy panować. Albowiem Pan również za pośrednictwem wiernych świeckich pragnie rozszerzać Królestwo swoje, mianowicie Królestwo prawdy życia, Królestwo świętości i łaski, Królestwo sprawiedliwości, miłości i pokoju”.

* * *

Papież Paweł VI w 1969 roku podnosi święto Chrystusa Króla do rangi uroczystości, a więc najwyższej wagi obchodów liturgicznych w Kościele, nakazując czcić Chrystusa jako Króla Wszechświata.

Zmiana nazwy święta i przesunięcie jego obchodów na ostatnią niedzielę roku liturgicznego świadczy, że prawdopodobnie do głosu dochodzą nowe prądy teologiczne, które odsuwają panowanie Chrystusa od konkretnych społeczności i narodów w nieokreślony wszechświat, a Jego królestwo rozumieją w kategoriach jedynie eschatologicznych (dotąd w nauczaniu Kościoła mowa była o Chrystusie Królu i jego społecznym panowaniu w narodach).

* * *

Jan Paweł II naucza: „Z tytułu swej przynależności do Chrystusa, Pana i Króla Wszechświata, świeccy uczestniczą także w Jego urzędzie królewskim i są przez Niego wezwani do służenia Królestwu Bożemu i do jego rozszerzania w dziejach” (adhortacja apostolska Christifideles laici [1988 r.]).

W 2000 roku jubileuszowym (10 czerwca), do młodych Polaków, zgromadzonych w wielotysięcznym tłumie na Polach Lednickich - aby dokonać aktu Intronizacji Chrystusa Króla, papież wystosował specjalne orędzie, w którym woła: „Jeżeli dziś pragniecie przyjąć Chrystusa Króla Wieków za swego Pana, nie możecie zapomnieć o tej Jego stałej i wiecznej obecności. Żyjecie w obecności Chrystusa! Uczyńcie Go Panem każdej chwili! Uczyńcie go Panem waszej przyszłości!”.

Wołanie to rozlega się jeszcze raz tego samego roku, tym razem do młodzieży całego świata zgromadzonej na polach Tor Vergata: „Modlę się, aby On królował w waszych sercach oraz w ludzkości nowego wieku i tysiąclecia. Nie lękajcie się Jemu zawierzyć!”

W liście apostolskim na nowe tysiąclecie Novo millennio ineunte czytamy: „Nie wiemy, jakie wydarzenia przyniesie nam nowe tysiąclecie, ale mamy pewność, że nic nie zdoła wyrwać go z ręki Chrystusa, «Króla królów i Pana panów»... Pan Bóg oczekuje od nas konkretnej współpracy z Jego łaską, a zatem wzywa nas, byśmy w służbie Jego Królestwu wykorzystywali wszystkie zasoby naszej inteligencji i zdolności działania”.

Wreszcie w swej bulli (najbardziej uroczystym piśmie papieskim, należącym do najwyższych form stanowienia prawa w Kościele) Incarnationis Mysterium na dwutysięczny rok jubileuszowy papież Jan Paweł II pisze:

Chwała Bogu Ojcu
I Synowi, Królowi wszechświata
Chwała Duchowi, bo godzien jest czci i wszystek święty!

Niech ten hymn uwielbienia Trójcy przenajświętszej za Wcielenie Syna wzniosą razem wszyscy, którzy przyjąwszy chrzest wyznają tę samą wiarę w Pana Jezusa”.

* * *

Nie da się uniknąć konkluzji, że od czasów Soboru Watykańskiego II Kościół odszedł w swym nauczaniu od przewodniej idei społecznego panowania Chrystusa Króla wyznaczonej zdecydowanie przez papieży Leona XIII, św. Piusa X, Benedykta XV, Piusa XI i Piusa XII.

dr Marcin Majewski

 

Kontakt

LOGO_Roza

Stowarzyszenie „Róża”
ul. Do Wilgi 23, 30-419 Kraków
tel. 12 266 27 64
stowarzyszenie@intronizacja.pl

Zamieść na swojej stronie baner intronizacja.pl


Copyright © 2009-2018 Stowarzyszenie "Róża".
Wszelkie prawa zastrzeżone.