Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Czytaj więcej...
 
Spis treści
Wspomnienia, kondolencje, świadectwa...
Strona 2
Strona 3
Strona 4
Strona 5
Strona 6
Strona 7
Strona 8
Wszystkie strony
foto3

Wspomnienia, kondolencje, świadectwa...
  
Wszelkie wspomnienia, kondolejcje czy świadectwa związane z ks. Tadeuszem Kiersztynem można przesyłać na
adres e-mailowy: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. . Będziemy je systematycznie umieszczać na stronie internetowej.

 
Mieliśmy szczęście być z ks. Tadeuszem Kiersztynem wiele lat. I dzisiaj jest szczególny czas, aby dać świadectwo, powiedzieć, kim dla nas był, jak Go postrzegaliśmy, jakie obrazy zapisały się w naszych sercach...

Kiedy adorował Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie, klęcząc na ziemi przez godzinę, prawie nie odrywał wzroku od Tronu Chwały, a na twarzy gościł tajemniczy uśmiech, uśmiech dziecka, uśmiech przyjaciela, jak się uśmiecha do kogoś bardzo bliskiego, kogoś, kogo się rozumie bez słów.
 
Nigdy nie zależało mu na sobie i swojej opinii, nie zależało mu też na żadnym rozgłosie, wszystko co robił, planował dla dobra Dzieła Intronizacji. Na jego barki spadały coraz to nowe i coraz to gorsze prześladowania i cierpienia, a on był tak pogodny i radosny, jakby tu na ziemi żył już Niebem. To Niebo odbijało się zwłaszcza w oczach. Owszem, potrafił się zdenerwować, irytowała go zwłaszcza zawziętość ludzka w głupocie i w grzechu – ale w tej złości nie było nic osobistego. Potrafił osoby, które go skrzywdziły, polecać na modlitwie z taką miłością i gorliwością, jakby to były najbliżsi członkowie jego rodziny. W ogóle nie traktował tego w kategoriach osobistych. Jeśli martwił się i złościł szykanami i oszczerstwami, to dlatego, że wiedział, że ostatecznie wcale nie są zwrócone w jego stronę, lecz w stronę Dzieła Intronizacji Jezusa Króla Polski.

Kochał Jezusa miłością bez granic, miłością sługi, żołnierza, przyjaciela, krewnego, miłością kogoś najbliższego. I tęsknił za Nim niesamowicie. Tak bardzo to było widoczne na każdej poniedziałkowej modlitwie… Wyrywał się do Pana.

Walczył ze złym duchem. Była to walka potężna, stawał bowiem do walki z istotami wielokrotnie potężniejszymi od siebie – zawsze z imieniem Jezusa Króla Polski na ustach, w sercu, na dłoniach... Mocą sakramentu kapłaństwa i Duchem zjednoczenia z Chrystusem przepędził wiele demonów, uratował wielu ludzi. Wielokrotnie powtarzał, że nie boi się złego ducha, lecz boi się ludzi, przez których zły duch działa. Wiedział, że tylko oni mogą mu zrobić realną krzywdę.

Niezwykłą troską i matczyną niemal miłością otaczał osoby, które razem z nim angażowały się w Dzieło Intronizacji. Pomagał zawsze, nigdy się nie narzucał. Widział bardzo wiele, ale sam najczęściej nie interweniował. Delikatność ojca, jak delikatność Boga, który się nie narzuca, choć wie i może wszystko. Podejmował nasze problemy jak swoje, tyle ludzi lgnęło do niego, jak do ojca, jak do sługi i proroka Boga, którym w istocie był.

Kochamy go i zawdzięczamy mu życie duszy. Prawdziwy Ojciec. 
Wspólnota św. Klaudiusza


Kościół w Polsce utracił oddanego Bogu kapłana, czciciela Pana Jezusa wiernego Ewangelii. Tacy ludzie jak ks. Tadeusz Kiersztyn idą do Nieba. Takich ludzi nam brak. Chwała Panu... jest mi smutno, że został odarty z godności. Bóg wszystko widzi, Bóg wszystko wie. Odpoczywaj w pokoju :-)
Bartłomiej M.

Odszedł wielki człowiek, wielki kapłan, nasz najdroższy Przyjaciel i Ojciec...

Kilkanaście lat temu oboje trafiliśmy na rekolekcje do Szczyglic, które prowadził Ojciec Tadeusz. Pamiętamy ten czas bardzo dobrze, bo to był początek naszego nowego życia – życia z Panem Jezusem. Ojciec krok po kroku uczył nas modlitwy, jak uczy się małe dziecko mówić; krok po kroku uczył nas ufności i zawierzenia, jak uczy się małe dziecko chodzić; krok po kroku uczył nas oddawać życie Panu Jezusowi poprzez służbę innym ludziom, jak uczy się małe dziecko zachowań społecznych. Od tego czasu bardzo często odwiedzaliśmy to miejsce aż w końcu przeprowadziliśmy się do Krakowa, by czynnie uczestniczyć w Dziele Intronizacji.

Gdyby nie Ojciec Tadeusz, pewnie dziś nie bylibyśmy małżeństwem i nie wiedzielibyśmy, co znaczy naprawdę kochać Pana Jezusa i siebie nawzajem. Zawsze mieliśmy przeświadczenie, że Ojciec Tadeusz jest wyjątkowym człowiekiem, choć nigdy swoją osobą nie przysłaniał Pana Jezusa, zawsze kierował nasz wzrok na Niego. Delikatnie pomagał nam także oczyszczać nasze patrzenie na Jezusa – Króla.

Znaliśmy Go wiele lat i teraz szczególnie dziękujemy Panu Jezusowi za ten czas, bo wiemy, że dzięki tej znajomości nasza wiara jest silniejsza, a nasze życie zupełnie inne niż było zanim Go poznaliśmy.

To dzięki Niemu w centrum naszego życia stanął Pan Jezus – Król. To on wskazał nam do Niego drogę, nauczył żyć sakramentami, kochać Kościół...

Był niezastąpionym Przyjacielem. Kiedy przychodziło się do Niego z jakąś sprawą – nawet najmniejszą – zawsze znalazł czas i mądre słowo. Mieliśmy wrażenie, że wie i rozumie o wiele więcej niż Mu się mówiło. I chociaż setki osób zwracały się do Niego po radę i modlitwę, zawsze znajdował czas.

Podziwialiśmy Jego ufność; nawet w sytuacjach wydawałoby się najbardziej beznadziejnych, kiedy przyjaciele zdradzali, rozpowiadano fałszywe sądy itp. pokładał ufność w Panu Jezusie. Pamiętamy, że marzyliśmy zawsze o takiej ufności.

Był naprawdę niezłomny. Wiara dodawała Mu sił do walki i pracy na rzecz Intronizacji. Gdy nam już brakowało sił i przerastały nas problemy, On wydawał się jakby niewzruszony trudnościami. Zawsze kazał wtedy patrzeć na tron Jezusa i przypominać sobie, Komu służymy. Zawsze powtarzał, że źródłem naszej siły i początkiem wszelkich działań jest adoracja i Komunia Święta.

Był zawsze wierny Ewangelii, dlatego dla tak wielu niewygodny i niezrozumiany. W świecie kompromisów i ugod to cnota bardzo rzadka, a tak piękna i pouczająca. Swoim postępowaniem nauczył nas krytycznie patrzeć na rzeczywistość i wszystko, co dzieje się wokoło przykładać do Ewangelii.

Kochaliśmy go jak Ojca i żal jest wielki, ale wierzymy, że będąc już z Panem Jezusem, ze swoim umiłowanym Królem, jest już szczęśliwy i znalazł zasłużony odpoczynek i nagrodę. Wierzymy też, że my zyskaliśmy orędownika w niebie.

Dziękujemy też Panu Jezusowi i poczytujemy to sobie za ogromną łaskę od naszego Króla, że mogliśmy spotkać się z Ojcem Tadeuszem dzień przed jego śmiercią. Takiego Go właśnie zapamiętamy – radosnego, pełnego życia, z głową pełną pomysłów, co teraz trzeba zrobić dla Dzieła Intronizacji, aby idea Jezusa Króla Polski dotarła do kolejnych ludzi.

Cieszymy się także, że przed śmiercią pobłogosławił naszego kilkutygodniowego synka i choć maluszek Go nie pozna, będziemy mu na pewno opowiadać, jak wielkiego, wspaniałego, Bożego człowieka znali Jego rodzice i jak wiele dobrego uczynił dla naszej rodziny.

Ojcze Tadeuszu, wiesz, że bardzo Cię kochamy i dziękujemy ci za wszystko...
Ewa i Michał

„Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.
Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.
Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.
Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.
Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.
Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami” (Mt 5, 3–12)

Dziękuję Bogu, że dał mi poznać Ojca Tadeusza Kiersztyna. Kiedy rozważam tekst „Ośmiu błogosławieństw”, przed oczami mam obraz jego życia i wiernej posługi kapłańskiej. Był i na wieki pozostanie heroicznym sługą Chrystusa Króla. Zawsze niezłomny, odważny, w każdej chwili gotowy stanąć do walki o Boże Królestwo za cenę każdego trudu i każdej ofiary… Łączył w sobie wyjątkowe męstwo z pokorą i prostotą dziecka, ufnego i posłusznego natchnieniom Ducha Świętego, a nade wszystko całkowicie oddanego Bogu. Z rozmiłowaniem i niezwykłym zaangażowaniem sprawował każdą Eucharystię i adorował Najświętszy Sakrament. Swoją postawą zawsze wskazywał na Chrystusa, na Niebo… Nigdy do niczego nie przymuszał, ale świadectwo jego życia wystarczało, by zapragnąć żyć wiarą na co dzień i stanąć pod sztandarem Jezusa Króla. Ten niezwykły kapłan poprzez swój przykład i bezcenne rady nauczył mnie modlitwy – rzeczywistego spotkania z Bogiem, ukazał podstawy walki duchowej i rozpalił pragnienie częstego uczestnictwa we Mszy św. Przez jego posługę, niezwykle gorliwą, zawsze oddaną i wypełnianą z ogromną miłością, Pan Jezus doprowadził mnie do poznania Swej królewskiej godności. Ojciec Tadeusz od początku był dla mnie po prostu Ojcem i na zawsze nim pozostanie…

Łączę się w ufnej modlitwie z Rodziną, Wspólnotą św. Klaudiusza oraz wszystkimi przyjaciółmi Ojca Tadeusza Kiersztyna. Panie Jezu Królu, bądź dla Ojca nagrodą i szczęściem wiecznym, niech odpoczywa w Tobie w Królestwie Niebieskim.
Dorota S., Łódź


Umiłowany w Chrystusie Ojcze Tadeuszu!
Od lat zastanawiam się nad strukturą i sposobem działania "tego świata" i nadal zdumiewa mnie jego podłość i nikczemność. Nad kruchością i marnością ziemskich bogactw i zaszczytów wypowiedział już chyba wszystko Kohelet w swej natchnionej księdze. Jednak nie zmienia to faktu, że Twoje ostatnie pożegnanie zaprawiło moje obolałe serce smakiem goryczy i ogromnej niesprawiedliwości.

Uświadamiam sobie dzięki tym wszystkim ciężkim przeżyciom jak bardzo Kościół, nasza ojczyzna i świat cały potrzebuje królowania jedynego władcy Jezusa. Jak bardzo potrzebuje Jego miłości i przestrzegania praw ustanowionych przez Niego. Dzisiaj, kiedy opadły emocje, dostrzegam w tych wydarzeniach dłoń miłującego Boga prowadzącego Cię przez wyboiste bolesne drogi Twego życia. Już dawno odnalazłeś "drogocenną perłę" i dzieliłeś się nią z tymi, którzy potrafili ją przyjąć otwartym sercem. To dla swego Oblubieńca potrafiłeś porzucić wszystkie zaszczytne funkcje i rzucić się w cierniste krzewy błędu, kłamstw i wszelkiej ludzkiej nędzy, by stać się głosem Prawdy wołającej na pustyni tego świata. Wyśpiewałeś swoim całym życiem a także nagłą śmiercią Credo jedynej prawdziwej wiary w Boga.

Przywróciłeś niezliczonym duszom sens i autentyczność danego nam życia. Wymalowałeś głębią mądrości Ducha Świętego na naszych duszach Tego, który jest Drogą, Prawdą i Życiem Kościoła i każdego człowieka. Za tę prawdę zostałeś ukoronowany cierniową koroną opuszczenia, oskarżeń, wzgardy i wszelkiego rodzaju cierpień.
 
Ceremonia pogrzebowa jakże niegodna w poszanowaniu praw człowieka, a szczególnie Twej godności kapłańskiej, uświadomiła mi, że uhonorowany zostałeś przez Ojca niebieskiego wielkimi boskimi klejnotami, którymi gardzi świat. Stałeś się cichym, pokornym i hojnym bogaczem. Miłujący Bóg swym boskim dłutem wykuł w Tobie umiłowany kapłanie obraz swego najdroższego Syna Jezusa. Zdumiewa mnie niesamowita dobroć i miłość Stwórcy, który ukazuje swą potężną, ale cichą i nie narzucającą się nieograniczoną władzę.

Ukochany Ojcze Tadeuszu, Twoje życie i śmierć wydało i wydawać będzie ogromny owoc. Trzeba mieć tylko otwarte oczy duszy, o których tak pięknie za życia mówiłeś. Ból, smutek, pustka ustępuje teraz w moim sercu radości z tego, że dzieło powierzone Ci przez Boga nabiera realne kształty. Choć trzeba będzie nie jedną jeszcze stoczyć bitwę i pić z kielicha goryczy. Twój głos nie ucichnie, będzie on podniesionym mieczem wzywającym do ostatecznej duchowej walki o królowanie Jezusa, Mesjasza w naszej Ojczyźnie.

Czuję się wielce zaszczycony tym, że mogłem u Twego boku tworzyć, staczać boje i uczyć się miłości do naszego Pana i Władcy. Pozostań ze mną, z moją rodziną i z wszystkimi, którzy Cię ukochali. Prowadź nas do niebieskiego Jeruzalem, do Tronu Trójjedynego Boga. Bądź nam przewodnikiem i przywódcą na naszych drogach życia, gdzie jeszcze tyle czeka nas niebezpieczeństw. Oddany Jezusowi Królowi Polski!
Wojciech H.

Kochany Ojcze Tadeuszu!
Uproś przed naszym Królem wszelkie łaski dla Narodu Polskiego, abyśmy wytrwali w walce do końca.
Niechaj Polska będzie na wieki Chrystusowa! Króluj nam Chryste!!!
Agnus

Ktoś napisał, że Pan Jezus musiał odejść… żeby posłać apostołom Ducha Świętego, żeby nabrali samodzielności, żeby mogli zdobyć zasługi i wzrastać w świętości. Powoli dochodzi do mnie, że odejście Ojca Tadeusza Kiersztyna jest łaską nie tylko dla niego, ale jest łaską także dla nas, duchowo z nim związanych. Jaka to jest łaska, to pewnie Pan Bóg będzie nam powoli tłumaczył. Ojcze Tadeuszu, kochamy Cię! Króluj nam Chryste!
Grażyna

Pani Basiu i Drodzy Wszyscy!
Jesteśmy z Wami w chwili, gdy Dusza Ojca Tadeusza dotarła do Tronu Chwały, do Króla, któremu On oddał swoje ziemskie życie i nas tą drogą prowadził.

Teraz my prosić będziemy śp. Ojca Tadeusza o wstawiennictwo ufając, że wraz z Sł.B. Rozalią będą nas wspierać w budowaniu Królestwa Jezusa w Polsce.
Maria i Bronisław K. wraz ze Wspólnotą Królowej Pokoju w Bydgoszczy

Co to się dzieje z tym światem widzialnym? Co to się dzieje? Pobożni księża i pobożni wierni są wyśmiewani i prześladowani we własnych kościołach, w któych udostępnia się ambony dla luteranów, kabalistów i innych pogańskich bóstw. Ofiarni słudzy Jezusa Chrystusa Króla giną od uderzeń duchowych swych braci i sióstr. Módlmy się za naszych nieprzyjaciół, aby Bóg Ojciec udzielił im łaski nawrócenia.
 
Wierzę, że misja ks. Tadeusza była miła Bogu. Gdzie są biskupi, którzy poprowadzą owczarnię przez ciężkie Czasy Apokalipsy? Tak nam dopomóż Bóg! Łączę się w modltwie.
Stan Piasta Ottawa

Śp. Ksiądz Tadeusz był Wielkim Patriotą, formował ludzi i głosił odważnie przesłania Sługi Bożej Rozalii Celakówny. Za te odważne decyzje był biczowany. My tutaj w Stanach założyliśmy Margaretkę dla Księdza Tadeusza i będziemy się modlić dalej do swojej śmierci. Na pewno Jezus Chrystus Król Polski będzie nas witał po śmierci razem ze śp. Księdzem Tadeuszem u Jego boku. Wg Psalmu 97-go Bóg jest Królem i Sędzią świata. Pokoj Duszy dla śp. Księdza Tadeusza.
Teresa M.

Piszę to świadectwo już po pogrzebie ks. Tadeusza Kiersztyna. Trudno mi się wewnętrznie pogodzić z tym, że człowieka, który jest samą miłością, traktuje się w taki sposób...

Pogrzeb był piękny, cichy i godny, ale coś złowrogiego jest w tym, jak został potraktowany przez urzędników Kurii. Żeby odmówić kapłańskich gestów na pochówku kapłana, żeby odmówić zbolałym po jego odejściu wiernym „Słowa Bożego”, kazania, modlitwy wiernych, żeby wreszcie odmówić przyjezdnym kapłanom złożenia Zmarłemu najcenniejszego daru – ofiary Mszy świętej na jego własnym pogrzebie – to kim trzeba być? Jakie mieć myśli i dążenia? Nie chcę w to wnikać. Wyrażam mój ból. Ksiądz Tadeusz Kiersztyn do całego kielicha goryczy, który musiał wypić za życia, otrzymał także i ten, pośmiertny. Zapewne on sam nie przejąłby się tym, mi jeszcze daleko do takiej wolności…
Adam

To już 8 dzień od śmierci ks. Tadeusza  Kiersztyna, a mój smutek i głęboka zaduma nad poniesioną przez nas stratą - którzy znaliśmy i kochaliśmy ks. Tadeusza - nie słabnie. Złożyłam podziękowanie Bogu mszami wieczystymi, dziekczynnymi za życie, posłannictwo i szerzenie kultu Intronizacji naszego Króla w Narodzie Polskim przez ks. Tadeusza, którym i ja osobiście oraz za pośrednictwem Jego publikacji zostałam dotknięta. Msze te odprawiają się od 23.08. u Ksieży Werbistów, wypraszając życie wieczne i nagrodę dla ks. Tadeusza za Jego cierpienia, wierność i miłość do Chrystusa Króla i ludzi, za ciepło i pokorę, za ciężką pracę, jaką wkładał w przygotowanie jak najszerszych rzesz "apostołów" Intronizacji.
Bądź nam, Drogi Ojcze, Patronem naszej "Drogi do Chwały" i wraz z Rozalią Patronem Intronizacji Chrystusa na Króla Polski. Zgłaszam gotowość kontynuacji Twojej pracy. Opiekuj się nami, prowadź, wskazuj, podpowiadaj, dawaj właściwe natchnienia, aby to Dzieło rosło. Bądź szczęśliwy ks. Tadeuszu w Królestwie Niebieskim u stóp Twego i Naszego ukochanego Chrystusa Króla... Dziękuję Księże Tadeuszu za poświęcenie i nadesłanie mi figury Jezusa Króla Polski oraz broszury "Droga do Chwały", która nadeszła 3 dni przed Twoim wypadkiem - jako testament i wskazówki na dalsze moje życie. Króluj Ci Chryste po wieki wieków. Amen.
Elżbieta  S. z Lublina

Błogosławiony ks. Tadeusz Kiersztyn, jak podczas ziemskiego życia, tak teraz ogląda Boga. To, co się wydarzyło tutaj (zakazy na pogrzebie) - to nie jest ujma dla niego, to jedynie świadectwo wystawiane sobie przez Kurię. Tylko ona na tym ucierpi. „Błogosławieni, którzy umierają w Panu…” (Ap 14, 13). Wielu ludzi miało i wielu mieć będzie pogrzeby z wielkimi honorami i tłumem ludzi - ale dla mnie kimś wyjątkowym pozostanie ks. Tadeusz Kiersztyn i to jego zapamiętam jako znakomitego księdza i wspaniałego człowieka, mimo że miał tak ‘zminimalizowany’ pogrzeb. Pokój jego duszy, pewnie jest już po niejednej rozmowie z Jezusem…
Marek

Księże Tadeuszu Kiersztyn, stań do apelu.
Polska oddaje Ci hołd.
Sługo wierny naszego Króla.
Zenobiusz

Jezu, dziękujemy Ci
Jezu, uwielbiamy Cię
Jezu, kochamy Cię
Jezu, jesteś tu z nami
Bądź uwielbiony za osobę oraz dzieło życia ks. Tadeusza Kiersztyna, ojca naszego duchowego życia.
Bądź uwielbiony w sercach członków rodziny oraz najbliższych ks. Tadeusza.
Bądź uwielbiony w sercach osób, które czują się zranione okolicznościami pogrzebu i kłamliwymi opiniami o Ojcu Tadeuszu. Jezu, daj nam pokój serca. Bo Twoje jest Królestwo i potęga, i chwała. Twój jest czas, wieki i świat.
Bartek Cz.

Ojcze Tadeuszu, nasz Pasterzu ukochany!
Prowadziłeś nas do tronu Jezusa Króla Polski przez burze, nawałnice, wichry... Teraz sam BÓG będzie kontynuował Twe dzieło intronizacji przez nas. Ofiara Twojego życia nie pójdzie na marne - będziesz ISKRĄ, która rozpali cały świat...
Twoi przyjaciele z "RÓŻY" w Łodygowicach

Zakonnik z Krakowa równy królom.
Anonim

 


 

For English users

English_version

...

  

Zamieść na swojej stronie baner intronizacja.pl


Copyright © 2009-2017 Stowarzyszenie "Róża".
Wszelkie prawa zastrzeżone.