Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Czytaj więcej...
 
Spis treści
Wspomnienia, kondolencje, świadectwa...
Strona 2
Strona 3
Strona 4
Strona 5
Strona 6
Strona 7
Strona 8
Wszystkie strony
foto3

Wspomnienia, kondolencje, świadectwa...
  
Wszelkie wspomnienia, kondolejcje czy świadectwa związane z ks. Tadeuszem Kiersztynem można przesyłać na
adres e-mailowy: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. . Będziemy je systematycznie umieszczać na stronie internetowej.

 
Mieliśmy szczęście być z ks. Tadeuszem Kiersztynem wiele lat. I dzisiaj jest szczególny czas, aby dać świadectwo, powiedzieć, kim dla nas był, jak Go postrzegaliśmy, jakie obrazy zapisały się w naszych sercach...

Kiedy adorował Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie, klęcząc na ziemi przez godzinę, prawie nie odrywał wzroku od Tronu Chwały, a na twarzy gościł tajemniczy uśmiech, uśmiech dziecka, uśmiech przyjaciela, jak się uśmiecha do kogoś bardzo bliskiego, kogoś, kogo się rozumie bez słów.
 
Nigdy nie zależało mu na sobie i swojej opinii, nie zależało mu też na żadnym rozgłosie, wszystko co robił, planował dla dobra Dzieła Intronizacji. Na jego barki spadały coraz to nowe i coraz to gorsze prześladowania i cierpienia, a on był tak pogodny i radosny, jakby tu na ziemi żył już Niebem. To Niebo odbijało się zwłaszcza w oczach. Owszem, potrafił się zdenerwować, irytowała go zwłaszcza zawziętość ludzka w głupocie i w grzechu – ale w tej złości nie było nic osobistego. Potrafił osoby, które go skrzywdziły, polecać na modlitwie z taką miłością i gorliwością, jakby to były najbliżsi członkowie jego rodziny. W ogóle nie traktował tego w kategoriach osobistych. Jeśli martwił się i złościł szykanami i oszczerstwami, to dlatego, że wiedział, że ostatecznie wcale nie są zwrócone w jego stronę, lecz w stronę Dzieła Intronizacji Jezusa Króla Polski.

Kochał Jezusa miłością bez granic, miłością sługi, żołnierza, przyjaciela, krewnego, miłością kogoś najbliższego. I tęsknił za Nim niesamowicie. Tak bardzo to było widoczne na każdej poniedziałkowej modlitwie… Wyrywał się do Pana.

Walczył ze złym duchem. Była to walka potężna, stawał bowiem do walki z istotami wielokrotnie potężniejszymi od siebie – zawsze z imieniem Jezusa Króla Polski na ustach, w sercu, na dłoniach... Mocą sakramentu kapłaństwa i Duchem zjednoczenia z Chrystusem przepędził wiele demonów, uratował wielu ludzi. Wielokrotnie powtarzał, że nie boi się złego ducha, lecz boi się ludzi, przez których zły duch działa. Wiedział, że tylko oni mogą mu zrobić realną krzywdę.

Niezwykłą troską i matczyną niemal miłością otaczał osoby, które razem z nim angażowały się w Dzieło Intronizacji. Pomagał zawsze, nigdy się nie narzucał. Widział bardzo wiele, ale sam najczęściej nie interweniował. Delikatność ojca, jak delikatność Boga, który się nie narzuca, choć wie i może wszystko. Podejmował nasze problemy jak swoje, tyle ludzi lgnęło do niego, jak do ojca, jak do sługi i proroka Boga, którym w istocie był.

Kochamy go i zawdzięczamy mu życie duszy. Prawdziwy Ojciec. 
Wspólnota św. Klaudiusza


Kościół w Polsce utracił oddanego Bogu kapłana, czciciela Pana Jezusa wiernego Ewangelii. Tacy ludzie jak ks. Tadeusz Kiersztyn idą do Nieba. Takich ludzi nam brak. Chwała Panu... jest mi smutno, że został odarty z godności. Bóg wszystko widzi, Bóg wszystko wie. Odpoczywaj w pokoju :-)
Bartłomiej M.

Odszedł wielki człowiek, wielki kapłan, nasz najdroższy Przyjaciel i Ojciec...

Kilkanaście lat temu oboje trafiliśmy na rekolekcje do Szczyglic, które prowadził Ojciec Tadeusz. Pamiętamy ten czas bardzo dobrze, bo to był początek naszego nowego życia – życia z Panem Jezusem. Ojciec krok po kroku uczył nas modlitwy, jak uczy się małe dziecko mówić; krok po kroku uczył nas ufności i zawierzenia, jak uczy się małe dziecko chodzić; krok po kroku uczył nas oddawać życie Panu Jezusowi poprzez służbę innym ludziom, jak uczy się małe dziecko zachowań społecznych. Od tego czasu bardzo często odwiedzaliśmy to miejsce aż w końcu przeprowadziliśmy się do Krakowa, by czynnie uczestniczyć w Dziele Intronizacji.

Gdyby nie Ojciec Tadeusz, pewnie dziś nie bylibyśmy małżeństwem i nie wiedzielibyśmy, co znaczy naprawdę kochać Pana Jezusa i siebie nawzajem. Zawsze mieliśmy przeświadczenie, że Ojciec Tadeusz jest wyjątkowym człowiekiem, choć nigdy swoją osobą nie przysłaniał Pana Jezusa, zawsze kierował nasz wzrok na Niego. Delikatnie pomagał nam także oczyszczać nasze patrzenie na Jezusa – Króla.

Znaliśmy Go wiele lat i teraz szczególnie dziękujemy Panu Jezusowi za ten czas, bo wiemy, że dzięki tej znajomości nasza wiara jest silniejsza, a nasze życie zupełnie inne niż było zanim Go poznaliśmy.

To dzięki Niemu w centrum naszego życia stanął Pan Jezus – Król. To on wskazał nam do Niego drogę, nauczył żyć sakramentami, kochać Kościół...

Był niezastąpionym Przyjacielem. Kiedy przychodziło się do Niego z jakąś sprawą – nawet najmniejszą – zawsze znalazł czas i mądre słowo. Mieliśmy wrażenie, że wie i rozumie o wiele więcej niż Mu się mówiło. I chociaż setki osób zwracały się do Niego po radę i modlitwę, zawsze znajdował czas.

Podziwialiśmy Jego ufność; nawet w sytuacjach wydawałoby się najbardziej beznadziejnych, kiedy przyjaciele zdradzali, rozpowiadano fałszywe sądy itp. pokładał ufność w Panu Jezusie. Pamiętamy, że marzyliśmy zawsze o takiej ufności.

Był naprawdę niezłomny. Wiara dodawała Mu sił do walki i pracy na rzecz Intronizacji. Gdy nam już brakowało sił i przerastały nas problemy, On wydawał się jakby niewzruszony trudnościami. Zawsze kazał wtedy patrzeć na tron Jezusa i przypominać sobie, Komu służymy. Zawsze powtarzał, że źródłem naszej siły i początkiem wszelkich działań jest adoracja i Komunia Święta.

Był zawsze wierny Ewangelii, dlatego dla tak wielu niewygodny i niezrozumiany. W świecie kompromisów i ugod to cnota bardzo rzadka, a tak piękna i pouczająca. Swoim postępowaniem nauczył nas krytycznie patrzeć na rzeczywistość i wszystko, co dzieje się wokoło przykładać do Ewangelii.

Kochaliśmy go jak Ojca i żal jest wielki, ale wierzymy, że będąc już z Panem Jezusem, ze swoim umiłowanym Królem, jest już szczęśliwy i znalazł zasłużony odpoczynek i nagrodę. Wierzymy też, że my zyskaliśmy orędownika w niebie.

Dziękujemy też Panu Jezusowi i poczytujemy to sobie za ogromną łaskę od naszego Króla, że mogliśmy spotkać się z Ojcem Tadeuszem dzień przed jego śmiercią. Takiego Go właśnie zapamiętamy – radosnego, pełnego życia, z głową pełną pomysłów, co teraz trzeba zrobić dla Dzieła Intronizacji, aby idea Jezusa Króla Polski dotarła do kolejnych ludzi.

Cieszymy się także, że przed śmiercią pobłogosławił naszego kilkutygodniowego synka i choć maluszek Go nie pozna, będziemy mu na pewno opowiadać, jak wielkiego, wspaniałego, Bożego człowieka znali Jego rodzice i jak wiele dobrego uczynił dla naszej rodziny.

Ojcze Tadeuszu, wiesz, że bardzo Cię kochamy i dziękujemy ci za wszystko...
Ewa i Michał

„Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.
Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.
Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.
Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.
Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.
Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami” (Mt 5, 3–12)

Dziękuję Bogu, że dał mi poznać Ojca Tadeusza Kiersztyna. Kiedy rozważam tekst „Ośmiu błogosławieństw”, przed oczami mam obraz jego życia i wiernej posługi kapłańskiej. Był i na wieki pozostanie heroicznym sługą Chrystusa Króla. Zawsze niezłomny, odważny, w każdej chwili gotowy stanąć do walki o Boże Królestwo za cenę każdego trudu i każdej ofiary… Łączył w sobie wyjątkowe męstwo z pokorą i prostotą dziecka, ufnego i posłusznego natchnieniom Ducha Świętego, a nade wszystko całkowicie oddanego Bogu. Z rozmiłowaniem i niezwykłym zaangażowaniem sprawował każdą Eucharystię i adorował Najświętszy Sakrament. Swoją postawą zawsze wskazywał na Chrystusa, na Niebo… Nigdy do niczego nie przymuszał, ale świadectwo jego życia wystarczało, by zapragnąć żyć wiarą na co dzień i stanąć pod sztandarem Jezusa Króla. Ten niezwykły kapłan poprzez swój przykład i bezcenne rady nauczył mnie modlitwy – rzeczywistego spotkania z Bogiem, ukazał podstawy walki duchowej i rozpalił pragnienie częstego uczestnictwa we Mszy św. Przez jego posługę, niezwykle gorliwą, zawsze oddaną i wypełnianą z ogromną miłością, Pan Jezus doprowadził mnie do poznania Swej królewskiej godności. Ojciec Tadeusz od początku był dla mnie po prostu Ojcem i na zawsze nim pozostanie…

Łączę się w ufnej modlitwie z Rodziną, Wspólnotą św. Klaudiusza oraz wszystkimi przyjaciółmi Ojca Tadeusza Kiersztyna. Panie Jezu Królu, bądź dla Ojca nagrodą i szczęściem wiecznym, niech odpoczywa w Tobie w Królestwie Niebieskim.
Dorota S., Łódź


Umiłowany w Chrystusie Ojcze Tadeuszu!
Od lat zastanawiam się nad strukturą i sposobem działania "tego świata" i nadal zdumiewa mnie jego podłość i nikczemność. Nad kruchością i marnością ziemskich bogactw i zaszczytów wypowiedział już chyba wszystko Kohelet w swej natchnionej księdze. Jednak nie zmienia to faktu, że Twoje ostatnie pożegnanie zaprawiło moje obolałe serce smakiem goryczy i ogromnej niesprawiedliwości.

Uświadamiam sobie dzięki tym wszystkim ciężkim przeżyciom jak bardzo Kościół, nasza ojczyzna i świat cały potrzebuje królowania jedynego władcy Jezusa. Jak bardzo potrzebuje Jego miłości i przestrzegania praw ustanowionych przez Niego. Dzisiaj, kiedy opadły emocje, dostrzegam w tych wydarzeniach dłoń miłującego Boga prowadzącego Cię przez wyboiste bolesne drogi Twego życia. Już dawno odnalazłeś "drogocenną perłę" i dzieliłeś się nią z tymi, którzy potrafili ją przyjąć otwartym sercem. To dla swego Oblubieńca potrafiłeś porzucić wszystkie zaszczytne funkcje i rzucić się w cierniste krzewy błędu, kłamstw i wszelkiej ludzkiej nędzy, by stać się głosem Prawdy wołającej na pustyni tego świata. Wyśpiewałeś swoim całym życiem a także nagłą śmiercią Credo jedynej prawdziwej wiary w Boga.

Przywróciłeś niezliczonym duszom sens i autentyczność danego nam życia. Wymalowałeś głębią mądrości Ducha Świętego na naszych duszach Tego, który jest Drogą, Prawdą i Życiem Kościoła i każdego człowieka. Za tę prawdę zostałeś ukoronowany cierniową koroną opuszczenia, oskarżeń, wzgardy i wszelkiego rodzaju cierpień.
 
Ceremonia pogrzebowa jakże niegodna w poszanowaniu praw człowieka, a szczególnie Twej godności kapłańskiej, uświadomiła mi, że uhonorowany zostałeś przez Ojca niebieskiego wielkimi boskimi klejnotami, którymi gardzi świat. Stałeś się cichym, pokornym i hojnym bogaczem. Miłujący Bóg swym boskim dłutem wykuł w Tobie umiłowany kapłanie obraz swego najdroższego Syna Jezusa. Zdumiewa mnie niesamowita dobroć i miłość Stwórcy, który ukazuje swą potężną, ale cichą i nie narzucającą się nieograniczoną władzę.

Ukochany Ojcze Tadeuszu, Twoje życie i śmierć wydało i wydawać będzie ogromny owoc. Trzeba mieć tylko otwarte oczy duszy, o których tak pięknie za życia mówiłeś. Ból, smutek, pustka ustępuje teraz w moim sercu radości z tego, że dzieło powierzone Ci przez Boga nabiera realne kształty. Choć trzeba będzie nie jedną jeszcze stoczyć bitwę i pić z kielicha goryczy. Twój głos nie ucichnie, będzie on podniesionym mieczem wzywającym do ostatecznej duchowej walki o królowanie Jezusa, Mesjasza w naszej Ojczyźnie.

Czuję się wielce zaszczycony tym, że mogłem u Twego boku tworzyć, staczać boje i uczyć się miłości do naszego Pana i Władcy. Pozostań ze mną, z moją rodziną i z wszystkimi, którzy Cię ukochali. Prowadź nas do niebieskiego Jeruzalem, do Tronu Trójjedynego Boga. Bądź nam przewodnikiem i przywódcą na naszych drogach życia, gdzie jeszcze tyle czeka nas niebezpieczeństw. Oddany Jezusowi Królowi Polski!
Wojciech H.

Kochany Ojcze Tadeuszu!
Uproś przed naszym Królem wszelkie łaski dla Narodu Polskiego, abyśmy wytrwali w walce do końca.
Niechaj Polska będzie na wieki Chrystusowa! Króluj nam Chryste!!!
Agnus

Ktoś napisał, że Pan Jezus musiał odejść… żeby posłać apostołom Ducha Świętego, żeby nabrali samodzielności, żeby mogli zdobyć zasługi i wzrastać w świętości. Powoli dochodzi do mnie, że odejście Ojca Tadeusza Kiersztyna jest łaską nie tylko dla niego, ale jest łaską także dla nas, duchowo z nim związanych. Jaka to jest łaska, to pewnie Pan Bóg będzie nam powoli tłumaczył. Ojcze Tadeuszu, kochamy Cię! Króluj nam Chryste!
Grażyna

Pani Basiu i Drodzy Wszyscy!
Jesteśmy z Wami w chwili, gdy Dusza Ojca Tadeusza dotarła do Tronu Chwały, do Króla, któremu On oddał swoje ziemskie życie i nas tą drogą prowadził.

Teraz my prosić będziemy śp. Ojca Tadeusza o wstawiennictwo ufając, że wraz z Sł.B. Rozalią będą nas wspierać w budowaniu Królestwa Jezusa w Polsce.
Maria i Bronisław K. wraz ze Wspólnotą Królowej Pokoju w Bydgoszczy

Co to się dzieje z tym światem widzialnym? Co to się dzieje? Pobożni księża i pobożni wierni są wyśmiewani i prześladowani we własnych kościołach, w któych udostępnia się ambony dla luteranów, kabalistów i innych pogańskich bóstw. Ofiarni słudzy Jezusa Chrystusa Króla giną od uderzeń duchowych swych braci i sióstr. Módlmy się za naszych nieprzyjaciół, aby Bóg Ojciec udzielił im łaski nawrócenia.
 
Wierzę, że misja ks. Tadeusza była miła Bogu. Gdzie są biskupi, którzy poprowadzą owczarnię przez ciężkie Czasy Apokalipsy? Tak nam dopomóż Bóg! Łączę się w modltwie.
Stan Piasta Ottawa

Śp. Ksiądz Tadeusz był Wielkim Patriotą, formował ludzi i głosił odważnie przesłania Sługi Bożej Rozalii Celakówny. Za te odważne decyzje był biczowany. My tutaj w Stanach założyliśmy Margaretkę dla Księdza Tadeusza i będziemy się modlić dalej do swojej śmierci. Na pewno Jezus Chrystus Król Polski będzie nas witał po śmierci razem ze śp. Księdzem Tadeuszem u Jego boku. Wg Psalmu 97-go Bóg jest Królem i Sędzią świata. Pokoj Duszy dla śp. Księdza Tadeusza.
Teresa M.

Piszę to świadectwo już po pogrzebie ks. Tadeusza Kiersztyna. Trudno mi się wewnętrznie pogodzić z tym, że człowieka, który jest samą miłością, traktuje się w taki sposób...

Pogrzeb był piękny, cichy i godny, ale coś złowrogiego jest w tym, jak został potraktowany przez urzędników Kurii. Żeby odmówić kapłańskich gestów na pochówku kapłana, żeby odmówić zbolałym po jego odejściu wiernym „Słowa Bożego”, kazania, modlitwy wiernych, żeby wreszcie odmówić przyjezdnym kapłanom złożenia Zmarłemu najcenniejszego daru – ofiary Mszy świętej na jego własnym pogrzebie – to kim trzeba być? Jakie mieć myśli i dążenia? Nie chcę w to wnikać. Wyrażam mój ból. Ksiądz Tadeusz Kiersztyn do całego kielicha goryczy, który musiał wypić za życia, otrzymał także i ten, pośmiertny. Zapewne on sam nie przejąłby się tym, mi jeszcze daleko do takiej wolności…
Adam

To już 8 dzień od śmierci ks. Tadeusza  Kiersztyna, a mój smutek i głęboka zaduma nad poniesioną przez nas stratą - którzy znaliśmy i kochaliśmy ks. Tadeusza - nie słabnie. Złożyłam podziękowanie Bogu mszami wieczystymi, dziekczynnymi za życie, posłannictwo i szerzenie kultu Intronizacji naszego Króla w Narodzie Polskim przez ks. Tadeusza, którym i ja osobiście oraz za pośrednictwem Jego publikacji zostałam dotknięta. Msze te odprawiają się od 23.08. u Ksieży Werbistów, wypraszając życie wieczne i nagrodę dla ks. Tadeusza za Jego cierpienia, wierność i miłość do Chrystusa Króla i ludzi, za ciepło i pokorę, za ciężką pracę, jaką wkładał w przygotowanie jak najszerszych rzesz "apostołów" Intronizacji.
Bądź nam, Drogi Ojcze, Patronem naszej "Drogi do Chwały" i wraz z Rozalią Patronem Intronizacji Chrystusa na Króla Polski. Zgłaszam gotowość kontynuacji Twojej pracy. Opiekuj się nami, prowadź, wskazuj, podpowiadaj, dawaj właściwe natchnienia, aby to Dzieło rosło. Bądź szczęśliwy ks. Tadeuszu w Królestwie Niebieskim u stóp Twego i Naszego ukochanego Chrystusa Króla... Dziękuję Księże Tadeuszu za poświęcenie i nadesłanie mi figury Jezusa Króla Polski oraz broszury "Droga do Chwały", która nadeszła 3 dni przed Twoim wypadkiem - jako testament i wskazówki na dalsze moje życie. Króluj Ci Chryste po wieki wieków. Amen.
Elżbieta  S. z Lublina

Błogosławiony ks. Tadeusz Kiersztyn, jak podczas ziemskiego życia, tak teraz ogląda Boga. To, co się wydarzyło tutaj (zakazy na pogrzebie) - to nie jest ujma dla niego, to jedynie świadectwo wystawiane sobie przez Kurię. Tylko ona na tym ucierpi. „Błogosławieni, którzy umierają w Panu…” (Ap 14, 13). Wielu ludzi miało i wielu mieć będzie pogrzeby z wielkimi honorami i tłumem ludzi - ale dla mnie kimś wyjątkowym pozostanie ks. Tadeusz Kiersztyn i to jego zapamiętam jako znakomitego księdza i wspaniałego człowieka, mimo że miał tak ‘zminimalizowany’ pogrzeb. Pokój jego duszy, pewnie jest już po niejednej rozmowie z Jezusem…
Marek

Księże Tadeuszu Kiersztyn, stań do apelu.
Polska oddaje Ci hołd.
Sługo wierny naszego Króla.
Zenobiusz

Jezu, dziękujemy Ci
Jezu, uwielbiamy Cię
Jezu, kochamy Cię
Jezu, jesteś tu z nami
Bądź uwielbiony za osobę oraz dzieło życia ks. Tadeusza Kiersztyna, ojca naszego duchowego życia.
Bądź uwielbiony w sercach członków rodziny oraz najbliższych ks. Tadeusza.
Bądź uwielbiony w sercach osób, które czują się zranione okolicznościami pogrzebu i kłamliwymi opiniami o Ojcu Tadeuszu. Jezu, daj nam pokój serca. Bo Twoje jest Królestwo i potęga, i chwała. Twój jest czas, wieki i świat.
Bartek Cz.

Ojcze Tadeuszu, nasz Pasterzu ukochany!
Prowadziłeś nas do tronu Jezusa Króla Polski przez burze, nawałnice, wichry... Teraz sam BÓG będzie kontynuował Twe dzieło intronizacji przez nas. Ofiara Twojego życia nie pójdzie na marne - będziesz ISKRĄ, która rozpali cały świat...
Twoi przyjaciele z "RÓŻY" w Łodygowicach

Zakonnik z Krakowa równy królom.
Anonim

 

Księdzu Tadeuszowi Kiersztynowi zawdzięczam moje zdrowie duchowe i fizyczne. Miałem również tę łaskę, że mogłem uczestniczyć w jego pożegnaniu na Cmentarzu Rakowickim. Chciałbym dać z tego tytułu moje małe świadectwo.

Po przyjeździe z pogrzebu zmęczony podróżą, położyłem się na chwilę na łóżku, żeby trochę odpocząć. Zdrzemnąłem się na jakieś kilka dosłownie minut. Podczas tej krótkiej drzemki zobaczyłem ks. Tadeusza Kiersztyna w otoczeniu niedawno widzianego cmentarza, który powiedział do mnie rozpromieniony z łagodnym uśmiechem: „No, witaj”. Ubrany był cały na biało, w ręku trzymał biały kwiat z długą łodygą lub raczej dłuższą liściastą palmę koloru białego. Uwagę moją wtedy również zwrócił fakt, że miał na sobie okulary, których oprawki ku mojemu zdziwieniu były również białe. W trakcie tego widzenia moja świadomość dziwiła się, że to on ma „kwiaty” a to przecież jego pogrzeb i to ja je powinienem mieć i mu je wręczyć. Staliśmy tak, w małej odległości od siebie na cmentarzu obok kaplicy, w której odbywało się w tym dniu nabożeństwo. Po kilku sekundach obudziłem się. Ten obraz jednak na tyle głęboko wyrył się w mojej pamięci, że postanowiłem o tym napisać. Myślę, że chwalebne czyny dokonane tu na ziemi wobec bliźnich przez ks. Tadeusza Kiersztyna są wiele warte w oczach Dobrego Boga.
Rafał

OBYŚMY ZDĄŻYLI NIM TEN CZAS NADEJDZIE

Ojcze Tadeuszu! popatrz na nas z góry
bo brakuje nam Twej wiary siły i mądrości
mieliśmy dzisiaj razem jechać do Poznania
miałeś w gronie przyjaciół u Wilowskich gościć

nie wszyscy jeszcze wierzą że Ciebie już nie ma
i w Szczyglicach nie gazdujesz broniąc tronu Boga
zegary odmierzają bolesne godziny
i wyraźniej brzmi tylko Twoich słów przestroga

zatrute źródło cieknie przez serca i myśli
Kościół z bolesną raną śmiertelnie się zmaga
a sens ostatniej walki niewielu rozumie
wielu zawiodła mądrość wiara i odwaga

coraz więcej czarnych myśli lęków i obawy
i bluźnierstwa rzucanego przed puste ołtarze
ci co zdradzili Chrystusa patrzą hardo w oczy
i pytają szyderczo kiedy ich ukarze?!

prosimy pełni bólu bądź Chryste łaskawy
dla tych co pobłądzili może z naszej winy
że Ojczyzna boleśnie rozdarta niewiarą
że kłamcy zamiast hołdu przed tron niosą drwiny

czas nagli powtarzałeś czas prawdy nadchodzi
czas Króla będzie czasem radości i bólów
i obyśmy zdążyli nim ten czas nadejdzie
powrócić do serca Twego o Królu ! Królów !
Księdzu Tadeuszowi Kiersztynowi
Kazimierz Józef Węgrzyn

Dziecięctwa pełen opiekuńczy Ojciec,
Świetlany Kapłan, choć bez aureoli,
U Boga - Króla był na ordynansach,
W swych sądach wolny - w boskiej trwał niewoli.

Zabrany nagle w trakcie swojej misji
Nie usłyszałeś już mojej podzięki
Za święty zapał Twój i Twoje serce.
Król - Jezus, Pan nasz, dość miał Twej udręki.
Niedosyt spotkań i rozmów odczuwam,
A przecież do nich zapraszałeś nieraz.
Wciąż wiatr ścigając, czasu mi nie stało...
O, jakże smutno mi na duszy teraz.
Kochany Ojcze! Z nadzieją spotkania w Domu
Teresa S.

PLUTON EGZEKUCYJNY JUŻ CIEBIE NIE ZRANI

ci którzy Cię pogrzebali z tchórzliwym pośpiechem
niech nie myślą że z ciałem umrą Twoje słowa
Chrystus któremu mężnie służyłeś bez reszty
pamięć o Tobie w Narodzie pośród nas zachowa

i będą się Twoje słowa jak gromnice palić
i będą światłem ducha ochraniać nadzieję
i poniesiemy to światło do tronu Chrystusa
bo to On będzie pisał nasze polskie dzieje

gdzie był krakowski kościół gdzie jego pasterze
i gdzie bracia kapłani gdzie miłość bliźniego
tak wygląda grób Polski oraz pogrzeb wiary
bądź Chryste miłosierny i chroń nas od złego

jakie to przejmujące ta cisza kościołów
gdy serca dzwonów milczą nad grobem kapłana
bo Ojcze Tadeuszu ! Twa droga do nieba
to jeszcze jedna polska nie zgojona rana

ale z tych ran wyrosną czyny naszej wiary
nikt w nas nie złamie Ducha gdy to Bóg jest z nami
a gdy pobłądzimy w gęstej mgle niewiary
w godzinie Twego sądu zlituj się nad nami

pluton egzekucyjny już Ciebie nie zrani
nie dotknie Cię już kłamstwo zawiść oraz kara
jak zawsze się uśmiechniesz gdy przed tronem Boga
staną przy Tobie - Nadzieja Miłość oraz Wiara!

Księdzu Tadeuszowi Kiersztynowi
Kazimierz Józef Węgrzyn

Wiersz dedykowany ś.p. O. Tadeuszowi Kiersztynowi

Zostawiłeś nas Ojcze Tadeuszu w niepowetowanej stracie,
Poszedłeś pokłonić się Temu, który zasiada na Tronie w królewskiej szacie.
Często się modlimy: Wybaw nas Boże od nagłej śmierci,
Wielką tajemnicą jest dla nas, dlaczego tak nagle odchodzą od nas ludzie Święci.

Myślę, że Jego odejście nie było przypadkowe,
Poszedł On na ważną audiencję, pochylić przed Bogiem głowę.
Ta ważna rozmowa na klęskę nie jest skazana,
Będzie osobiście Boga prosił o Intronizację Chrystusa na Króla i Pana.

My tę Jego prośbę gorącą modlitwą poprzemy,
Miejcie nadzieję w Bogu, wkrótce zwycięstwo odniesiemy.
Miał On wielu przyjaciół, miał też do czynienia z Kościoła wrogami,
Głosząc Prawdę, chciał ich fałszywe życie przewrócić do góry nogami.

Do Nieba Cię Ojcze Tadeuszu zabrała Maryja, Polski Królowa,
Niech rychło będzie uwieńczona złotą Koroną Jezusowa Głowa.
Niech Jezus będzie Polski Królem i z nędzy dźwignie inne kraje,
Niech zakwitnie na nowo wiara, niech wrócą starodawne zwyczaje.

Niech łzy, które po stracie O. Kiersztyna po naszych policzkach spływają,
Rychłą Intronizację Jezusa na Króla Polski wybłagają.
Dziś Ojca Kiersztyna opłakuje każdy Rycerz Chrystusowy,
Wierzymy, że przez Jego śmierć Bóg dokona w Polsce wielkiej odnowy.

Mamy teraz w Niebie Wielkiego Orędownika - O. Tadeusza,
Niech u Boga za nami wstawia się Jego święta Dusza.
Sara
------------------------------------------------------------------------
Pogrzeb O. Tadeusza Kiersztyna
Jezu Królu! W Swym ogromnym Miłosierdziu Niepojęty,
Spójrz na smutne dzieci O. Kiersztyna i na Jego Pogrzeb Święty.
Spójrz na bólem zranione serca i na każdą łzę,
Ten krzyk bólu ku Niebu z serca wyrwać się chce.

Ten wierny Boży lud - to duchowe Ojca Tadeusza Dzieci,
Którym po policzkach łezka po łezce obficie leci.
Między tymi osieroconymi Dziećmi Jezus się przechadza,
Dużo siły i nadziei w serca wlewa Jego Królewska Władza.

Jezus mówi: Otrzyjcie łzy, nie płaczcie, Ja jestem z Wami,
Ten, który przeprowadził Lud przez morze suchymi stopami.
A jak byli głodni, nakarmiłem ich do syta manną z Nieba,
I Wam w Moje Miłosierdzie do końca ufać trzeba.

Módlmy się za O. Tadeusza, który pragnął Jezusa Intronizacji,
Niech Bóg da nam tą łaskę, byśmy się doczekali Jego Beatyfikacji.
On na to zasłużył, nie mniej niż inni Błogosławieni,
Niech za Jego przyczyną Bóg zło na dobro przemieni.

Teraz w Niebie, o łaskę Intronizacji proś Boga, O. Tadeuszu,
Niech wieść o tej łasce rychło dotrze do naszych uszu.
Niech Jezus Chrystus rychło zostanie Królem naszej Ojczyzny,
Niech nas w Swoim Miłosierdziu uwolni od szatańskiej zgnilizny.
Sara

Święty Człowiek, który żył w Prawdzie. Prawdą jest to, co nie ulega zmianie w czasie. Ks. Kiersztyn żył w jedności z Bogiem. Ci, którzy zachowują jedność myśli, słowa i czynu są Wielkimi Duszami. "Razem żyjemy, razem walczymy, razem do niebios się wznosimy." W każdym narodzie są Dusze Wielkie. Jeśli jeden umrze, już zrodzony jest następny. Módlmy się o nawrócenie wszystkich niegodziwych osób, które szkalują lub niszczą naszą Ojczyznę i Kościół Katolicki.
Tomasz

W serca wielu osób na trwałe wpisała się data 22 sierpnia 2012 r. …

Według liturgii Kościoła katolickiego to 20 tydzień zwykły. Środa 22 sierpnia 2012 r. była jednak szczególnym dniem maryjnym – wspomnieniem obowiązkowym Najświętszej Maryi Panny, Królowej. Należało odczytywać lekcje przygotowane w Lekcjonarzu na tę okoliczność. Jednak podczas poniedziałkowej modlitwy wspólnoty w Szczyglicach (20 sierpnia), jej Ojciec Duchowny, ks. Tadeusz Kiersztyn, przeczytał i rozważył środowe czytanie ewangeliczne wg porządku ROKU II, a nie to obowiązkowe (Ojciec rozważał czytania środowe od początku 2012 r.; w poprzednich latach były to rozważania czytań na następny dzień, tj. Ewangelii na wtorek). Czytanie ROKU II było przypowieścią o robotnikach w winnicy (Mt 20,1-16a)...

Tymczasem dzień 22 sierpnia wstrząsnął nami wszystkimi. Najpierw dramatyczna informacja o wypadku Ojca Tadeusza. Potem, o Jego bardzo ciężkim stanie. O 18-tej w naszym kościele parafialnym p.w. Matki Bożej Dobrej Rady w Krakowie uczestniczyliśmy we Mszy św. prosząc o wypełnienie się woli Bożej – jaka by ona nie była. W takiej chwili każdy po ludzku błaga:  Panie, ocal Jego życie doczesne! Jeszcze nie wiedzieliśmy, że inne były Boże zamysły... i już ich pierwszy etap dopełnił się. A Pan od początku zapowiadał i podpowiadał ich znaczenie poprzez dość szczególny – znowu po ludzku - „miks” czytań (później okazało się, że nie tylko w naszym kościele parafialnym). Usłyszeliśmy bowiem pierwsze czytanie, psalm i aklamację wg porządku ROKU II, a Ewangelię przypadającą na wspomnienie obowiązkowe. W czytaniu Pan Bóg ganił złych pasterzy (Ez 34,1-11), wyraźnie zapowiadając wydarzenia wokół przyszłego pogrzebu Kapłana umiłowanego przez Boga i przez wielu ludzi. Czy nie po to m.in. aby objawiły się zamysły serc wielu? Psalmem 23 Pan ukazywał swoją decyzję co do osoby Ojca Tadeusza. Po ludzku potwierdziła ją informacja telefoniczna, którą odczytałem zaraz po wyjściu z kościoła. Aklamacja przypominała o wadze Bożych słów, a cytat z Ewangelii zapowiedź przyjścia na świat Jezusa Króla (Łk 1,26-38), co tego dnia w porządku liturgicznym odbywało się w asyście Maryi Królowej.

Pan Bóg wybrał ten szczególny dzień na przyjęcie ofiary życia swojego umiłowanego Kapłana - po 33 latach jego kapłaństwa, jak Panu Jezusowi po latach życia ziemskiego. Pozwolił też konać mu w świętym czasie godzin od 12-tej do 15-tej. Wybrał szczególny dzień maryjny – wspomnienie Maryi jako Królowej. Dzień 22 sierpnia. Ciekawe, że na Kalwaryjskich Dróżkach Maryi stacja 22-ga to Kaplica umieszczenia Tronu (w ramach rozważań Jej Wniebowzięcia). Czy to nie gest odpowiedzi Królowej na szczególne miłosne zauroczanie Ojca Jej wizerunkiem jako Królowej Polski w feretronie, który na ołtarzu w Szczyglicach spoczął w święto Trzech Króli w 2012 r.? Od tego czasu Ojciec wydawał się nam jakiś jeszcze bardziej uskrzydlony, wyciszony i rozradowany wewnętrznie. Czy nie wtedy rozpoczął się ostatni etap Jego lotu ku Niebu do Tronu Króla? Dramatyczna kolizja nastąpiła w pobliżu lotniska Balice pod Krakowem. Jechał w tym samym kierunku, w którym o kilkaset metrów dalej startuje tam większość samolotów. A potem był lot helikopterem... A w pobliżu tego miejsca, nieopodal Szczyglic, gdzieś „wystartowały” monumentalne srebrzyste rzeźby aniołów. Jeszcze niedawno tam „czuwały”, jak bociany lub żurawie przed odlotem...

Pan Bóg wybrał dla Ojca czas, w którym Kościół powszechny od 18-tej do 21-ej niedzieli liturgicznej ROKU B rozważał w czytaniach ewangelicznych Mowę eucharystyczną Pana Jezusa, Najwyższego Arcykapłana (w Ewangelii J 6,22-71; w czytaniach liturgicznych z pominięciem początkowych i końcowych wersetów). Pan Jezus Król przyszedł po Ojca (pogrzeb) w ósmym dniu po fizycznej śmierci Ojca, jak do Apostołów po swoim Zmartwychwstaniu. Przyszedł we czwartek – dzień pamiątki ustanowienia Najświętszego Sakramentu oraz Sakramentu Kapłaństwa. Tego dnia pozostawił nam przesłanie o potrzebie czuwania (Mt 24,42-51). A to wszystko w roku 75 rocznicy Pierwszego Międzynarodowego Kongresu Chrystusa Króla w Poznaniu. Chrystusa Króla, dla którego Ojciec poświęcił wszystko! To także rok 20 rocznicy koronacji Figury Matki Bożej Fatimskiej w parafii p. w. Matki Bożej Królowej Polski w Nowej Hucie-Bieńczycach. Koronował ją wówczas abp częstochowski ks. Stanisław Nowak. Ten sam, który w Uroczystość Matki Bożej Królowej Polski 3 maja 2011 r. przyjmował na Wałach Jasnogórskich Figurkę Jezusa Króla Polski...
U ojców jezuitów w Nowym Sączu przyjęto ofiarę na Mszę św. w intencji ś.p. ks. Tadeusza Kiersztyna. Ku strapieniu osoby zamawiającej okazało się, że najbliższy wolny termin wypada dopiero na dzień 15 grudnia 2012 r. Okazuje się jednak, że jest to dzień święta Pocieszenia Najświętszej Maryi Panny. To także wezwanie kościoła nowosądeckich jezuitów. Ale to również dzień pamiątki ziemskich urodzin Ojca Tadeusza Kiersztyna...
Robert

Króluj nam Chryste!
Wielebny, Najdroższy, Najukochańszy Ojcze Tadeuszu z całą Wspólnotą św. Klaudiusza!

Tak zawsze tytułowałam swoje listy do Ciebie, których nigdy nie pozostawiłeś bez odpowiedzi, bez rozmowy ze mną i umocnienia mnie. Nieraz Twój telefon był niespodziewany, ale zawsze tak potrzebny, bo ja akurat znajdowałam się w „dołku duchowym”. Ty mój Jedyny, Najdroższy Ojcze potrafiłeś mnie umocnić, rozwiązać mój problem duchowy, jakby przyszedł sam Chrystus. I często mi mówiłeś: „Coś mi kazało, żebym zatelefonował do Siostry Heleny”. Ja to odczytywałam, że kieruje Tobą zawsze Chrystus.

Mój ostatni list był wysłany w środę 22 VIII, w dniu tego nieszczęśliwego wypadku... Zawierał 3 Płomyki (3 nowe osoby do "Czuwania przed tronem Jezusa Króla Polski"), nie wiedząc, że jesteś już przez Aniołów przedstawiony Jezusowi Królowi Polski w niebie. Dowiedziałam się wieczorem po 19.00, gdy wróciłam z kościoła. Ogromny wstrząs!

Wtedy przyszły wspomnienia. To było parę lat temu. Miałam taki proroczy sen. Śniło mi się, że jestem na zielonej łące, bardzo pięknej, gdzie niegdzie kwitną śliczne stokrotki i wiem, że umarłam. Jestem w nocnej koszuli i nikogo nie ma przy mnie. Myślę, co mam robić; dobrze mi tu, ale co dalej? Wtem stajesz przede mną Ty, Drogi Ojcze, i mówisz: „Czekałem na Ciebie, chodź, przedstawię Ciebie Jezusowi Królowi”. Ja mówię do Ojca: „Ojcze, ale ja nieubrana, jestem w nocnej koszuli”. Odpowiedziałeś mi: „To nie ma znaczenia. Tu, gdzie jesteś, nie jest to Niebo, trzeba iść tam dalej, gdzie jest to światło”. Patrzę, w oddali jest takie światełko, ale tak bardzo daleko. Ja ciągle się upierałam przy tym, że jestem nieubrana. Ale Ojciec bierze mnie za rękę: „Wstań, idziemy, szkoda czasu”. I poprowadził mnie przez tę zieloną łąkę ku temu światłu, które, gdy zaczęliśmy iść, coraz bardziej się rozszerzało. Obudziłam się. Czułam, że to sen proroczy, i właśnie w tym dniu Ojciec zatelefonował do mnie. Ja Mu to opowiedziałam. Wysłuchał cierpliwie i powiedział mi: „Jedno, co powiem Ci, Siostro Helenko (tak do mnie się zwracał), że ja umrę wcześniej niż Ty”. „Ojcze, to niemożliwe, ja tyle lat starsza od Ciebie, a przy tym Ty musisz żyć dla tego dzieła, w którym już, zachęcona przez Ciebie, działam i jestem tak szczęśliwa z tego powodu”. Ojciec na to: „Ale to Twój sen tak wskazuje, nie wiem, kiedy umrę ja, kiedy Ty, ale ja pierwszy”. I dodał: „Musisz się cieszyć, że Jezusowi Królowi przedstawię Ciebie jako wierną Jego rycerkę”.

Popłakałam się, sen tkwił dość długo w mej pamięci (Ojciec prosił, żeby opisać i przysłać Mu, co uczyniłam). Za parę dni Ojciec zatelefonował do mnie. Powiedział: „A teraz, Siostro Helenko, ja Ci opowiem nie sen, ale widzenie, które mnie dotyczy”.

I opowiedział, że w czasie Mszy św., przed Komunią św., gdy kapłan modli się po cichu przed spożyciem Ciała Pańskiego, poczuł wyraźnie, że przy nim stoi Pan Jezus, nie widział, ale czuł całym sobą, taki wysoki jak on, a ponieważ Ojciec Tadeusz zawsze ofiarowywał każdą Komunię św. w intencji Intronizacji, usłyszał wyraźnie głos; Pan Jezus pytał: „Czy jesteś gotów w tej intencji złożyć swe życie?”.

Ojciec bez sekundy namysłu odpowiedział: „Tak”. I potem, gdy przyjął Komunię św., to już w sercu odczuł - Pan Jezus odpowiedział… „Ofiara twoja została przyjęta”.

Pamiętam, jak Ojciec powiedział do mnie: „Twój sen, teraz to moje widzenie potwierdza, że ja umrę przed Tobą”. Płakałam, przeraziło mnie to, mówiłam wtedy do Ojca nieprzytomnie: „Jak Ojciec mógł tak odpowiedzieć Panu Jezusowi?”. Ojciec uśmiechnął się i mówił do mnie: „Co miałem powiedzieć? Poczekaj Panie Jezu, zaraz zapytam moje Płomyki, a szczególnie Siostrę Helenkę?”. Zrozumiałam, jak mówię bezsensownie. Przeprosiłam Ojca i powiedziałam, że będę się modlić, żeby to nastąpiło jak najpóźniej. Zapytałam Ojca, czy mogę się tak modlić, odpowiedział, że modlić się mogę zawsze, nawet w sprawach niewiarygodnie głupich. Ojciec dodał jeszcze, że on złożył na ołtarzu Jezusa Króla Polski całe swoje kapłaństwo, wszystkie cierpienia, poniżenia liczone dziesiątkami lat, ale nigdy nie pomyślał, że Pan Jezus zażąda od niego ofiary życia. Tak! Musiał być naśladowcą Jezusa do końca.

Modliłam się przez dłuższy czas w tej intencji, żeby Pan Jezus nie zabrał nam Ojca wcześnie, ale minął rok, drugi, nie pamiętam kiedy tak naprawdę przestałam wymieniać tę intencję. Intencja o Intronizację Jezusa Króla dominowała. Teraz wszystko wróciło z wyrzutami, że tak wcześnie zaprzestałam wymieniać tę intencję, bo życie Ojca Tadeusza było bardzo potrzebne dla tak wielu wiernych, których prowadził.

Dzięki Ojcu przeżyłam w Szczyglicach najszczęśliwsze chwile mojego życia, nie doznałam tego nigdzie. Opiszę tylko dwie.

Po raz pierwszy byłam w Szczyglicach, gdy moja wnuczka Paulina po zaślubinach przyjechała tu ze swoim mężem na Mszę św. i błogosławieństwo, które otrzymali od Ojca. Po Mszy św. Ojciec w prezencie podarował im figurkę Pana Jezusa Króla Polski, a oni składali przy ołtarzu przyrzeczenie. Klęczałam obok nich, gdy wtem widzę, figurka zniknęła w rękach Ojca, światłość nieziemska wypełniła całą kaplicę i obok Ojca stał Pan Jezus. Był wysoki, trochę nawet przewyższał Ojca, ubrany w białą albę przepasaną złotym sznurem. Włosy koloru kasztanowego lekko spływające na ramiona, oczy niebieskie. Z całej Postaci biła taka miłość i światło, że tego nie da się opisać. Było mi tak dobrze, byłam w tym momencie tak szczęśliwa, że wydawało mi się, że większego szczęścia nie ma, i sądziłam, że widzą to wszyscy, że widzi to Paulinka z Dawidem. Widzenie trwało dość długo, dopóki Paulinka z Dawidem czytali to przyrzeczenie. Jednak nie widział tego nikt, nawet Ojciec. Gdy skończyli, wszystko zniknęło, stał Ojciec Tadeusz i jeszcze chwilę trzymał figurkę w ręce. To przeżycie było tak mocne i realne, i utwierdziło mnie w przekonaniu, że to jest prawdziwa droga, która prowadzi do Jezusa; i nie ma innej.

Drugie widzenie miałam 15 VIII 2010 r. w czasie Mszy św., w której Ojciec Tadeusz poświęcił nowe tabernakulum, do wykonania którego przyczynił się mój syn. Wtedy Ojciec zaprosił wielu gości, ale okazało się, że to widzenie, które opiszę, było przeznaczone tylko dla mnie. Nowe tabernakulum jest piękne, ale najpiękniejszą część wykonał artysta-rzeźbiarz p. Wojciech Hytroś, twórca figurki Pana Jezusa Króla Polski, tj. nad tabernakulum orzeł, na jego rozpostartych skrzydłach stoi figurka Jezusa Króla Polski. W czasie poświęcenia przed moimi oczami zniknął odlew srebrny orła, a widziałam żywego orła o wymiarach prawdziwego orła, o barwie jasnoszarej. Oddychał, biło serce, wyraźnie widziałam, jak się porusza klatka piersiowa orła, jak otwiera dziób, który też ze złotego stał się naturalny, to samo dotyczy szponów, które ściskały polskie symbole; chorągiew przybrała naturalne rozmiary i rozwinęła się. W pewnym momencie orzeł wzniósł skrzydła, zdawało mi się, że zaraz się uniesie w górę i wzleci razem z figurką Jezusa Króla Polski. Ale padły ostatnie krople wody święconej i widzenie zniknęło. Głęboko w sercu miałam odczucie, że tylko Intronizacja Jezusa Króla Polski może uratować Polskę, nie ma innej drogi.

I kiedy Ojciec zaproponował, abym poprowadziła akcję zbierania zgłoszeń do Różańca św., zgodziłam się natychmiast. I byłam dumna, że na mnie padło to wyróżnienie. Było nas dwoje; do godz. 16.00 przyjmowałam zgłoszenia ja, od 16.00-20.00 p. Robert.

Akcja polegała na tym, żeby każdy uczestnik wybrał dzień w tygodniu i jedną godzinę, którą może poświęcić na modlitwę w intencji Intronizacji. Warunek konieczny do spełnienia - 1 cząstka Różańca św. Akcja rozpoczęła się w sierpniu 2008 r., trwa do dziś. Została przyjęta z wielkim entuzjazmem, ja nieraz w ciągu dnia odbierałam 10-15 telefonów. Mieliśmy intencję, żeby wszystkie godziny doby były wypełnione modlitwą, nie narzucając ani dnia, ani godziny. I tak się ułożyło, że nie minęło pół roku, gdy to się spełniło. Przed tronem Jezusa Króla Polski płonęła lampka modlitwy różańcowej, chociaż jedna. Wypełniły się wszystkie godziny nocne, ludzie sami zgłaszali właśnie godziny nocne do tej modlitwy. Nazwaliśmy ich Płomykami. Teraz mam 392 zgłoszonych Płomyków, te trzy ostatnie z Częstochowy zgłosiły się, gdy nie ma ś.p. Ojca Tadeusza.

Miałam i mam nadal kontakt z całą Polską, i nie tylko, bo i z Litwą, Ukrainą, Niemcami, USA. Ludzie chętnie telefonowali, a ja odpisywałam, pisząc zawsze bardzo długie listy, ale okazało się że nie nudziły ich, dziękowali i prosili, żebym tak pisała. Wysyłałam nowe broszurki napisane przez Ojca Tadeusza, zachęcałam do przeprowadzenia Nabożeństwa Intronizacyjnego, ponieważ sami doznaliśmy cudownych łask przez to Nabożeństwo, a również potwierdziło to bardzo wielu ludzi. Zachęcałam do zakupu figurki Jezusa Króla Polski.

Ten list-świadectwo jest długi, ale piszę dla moich Płomyków, oni prosili mnie o długie listy, a teraz to już mój ostatni list.

…Odszedł do Pana Ojciec Tadeusz, żal, ból, ale już w sercu czuję, że przyjął Go Pan Jezus z honorami, że jest wśród świętych. Tak głęboko to czuję w sercu, że modląc się za Niego, modlę się do Niego, żeby się wstawiał i umacniał nas.

Pogrzebu nie będę opisywać, opisany jest w Internecie. Przez 2000 lat trwania Kościoła katolickiego nie było takiego, tak chcieli upokorzyć nas wszystkich. I dokonali tego, ale to tylko wymiar ziemski. Nas jeszcze bardziej utwierdzili w przekonaniu o słuszności Drogi chwały, którą jeszcze zdążył ś.p. Ojciec Tadeusz dać ludziom.

Wspomnę jeszcze jeden fragment.

Po pogrzebie ś.p. Ojca Tadeusza zgromadziliśmy się w kaplicy w Szczyglicach na Mszę św. żałobną. W czasie tej Mszy św. odczułam pokój, pogodzenie się z wolą Pana Jezusa, który wtedy, kiedy prosił o dar życia Ojca, już ustalił ten dzień i tę godzinę. Modliłam się tylko o to, żeby Pan Jezus dał kapłana, który by podjął służbę w Szczyglicach. Do takiej modlitwy wzywam was wszystkich, moje Płomyczki i zachęcam do jeszcze większej działalności.

Żyje Jezus Chrystus, żyje również ś.p. Ojciec Tadeusz Kiersztyn.
Króluj nam, Chryste - zawsze i wszędzie!

Helena, najstarsza w Stowarzyszeniu „Róża

 


 

Z wielkim żalem żegnam Ojca Tadeusza Kiersztyna - rekolekcjonistę, którego miałam przyjemność spotkać w czasie pamiętnych dla mnie rekolekcji u OO. Jezuitów w Częstochowie przed 19-tu laty. To przez Jego słowo Pan Bóg po raz pierwszy ukazał mi piękno - ale też i boleść - życia Maryi, piękno - ale też i trud - Bożego powołania. Te pierwsze w moim życiu zamknięte rekolekcje były dla mnie prawdziwym objawieniem, doświadczeniem Bożej Obecności, "kosztowaniem słodyczy Pana" w ciszy małej celki, przez okno której spoglądało ku mnie kwitnące gwiazdami (był luty) drzewo :) Minęło tyle lat, a ono - mimo wichrów i burz - wciąż we mnie trwa... Minęło tyle lat, a ja wciąż w książeczce do nabożeństwa noszę obrazek - ikonę Jezusa z rekolekcyjnym błogosławieństwem Ks. Tadeusza...
 
Ojcze Tadeuszu, raz jeszcze dziękuję. Odpoczywaj w pokoju a szczęście i radość Zbawionych niech będą Twym udziałem na wieki.
Gabriela

Śp. Ks. Tadeusz Kiersztyn

"Czas Jego stanął gwałtownie. W zegarach niskiego prądu
zerwały się nagle wskazówki i spadły z powrotem do zera.
Lecz człowiek zabrał z sobą wewnętrzną strukturę świata,
w której miłość tym wyżej wybuchnie, im większy nasyca ją gniew."

Z poematu "Kamieniołom" błogosławionego Jana Pawła Wielkiego
Janina Alicja D.

W pierwszej chwili, jak zobaczyłam informację o śmierci księdza Tadeusza, trudno to wyrazić słowami, serce moje pogrążyło się w ogromnym smutku. Czuję tak, jak bym przeżywała śmierć mojej mamy  po raz drugi. Nie znałam Księdza osobiście, jednak odczuwałam niesamowitą więź ze względu na Jego misję. Wierzę że jest w niebie u Boga Ojca i oręduje za mami. Łączę się w bólu i modlitwie ze wszystkim bliskim księdza Tadeusza.
Dobry Jezu, a nasz Panie, daj Mu wieczne spoczywanie. Niech odpoczywa w pokoju wiecznym.
Agnieszka J.

Z bólem serca przyjęłam wiadomość o wypadku, a potem śmierci ks. Tadeusza. Wierząc w spełnienie się dzieła, jakiemu oddał się śp. ks. T. Kiersztyn, oddaję Jemu hołd swej pamięci. Głęboko wierzę, że teraz z Domu Ojca będzie orędował u Pana Boga w spełnieniu prośby Pana Jezusa. Niechaj nasze prośby i podziękowania za dar życia i świadectwa swego oddania  TEMU DZIEŁU, którym żył tu na ziemi NASZA MATKA NIEPOKALANA ZANIESIE PRZED TRON NASZEGO MIŁOSIERNEGO I SPRAWIEDLIWEGO OJCA. Amen. Jezu, ufam Tobie!  
Wiesia z Opola

Ukochany Ojcze Tadeuszu,
z bólem serca skreślam te słowa, które chcą wyrazić mój smutek i pustkę po Twoim tak nagłym odejściu z tego świata. Choć nie usłyszę już Twego głosu i nie ujrzę Cię w drzwiach mojego domku, z którego odbierałeś w postaci figurek Tego, którego ukochałeś ponad swoje życie - Jezusa - to jednak dalej brzmią w mojej głowie Twe słowa, to przenikliwe Twoje kochające, mądre oczy, przenikają mą duszę, by ją oświetlić światłem Bożym.
 
To Ty, Boży sługo, wprowadziłeś mnie na drogę poznania i odkrywania woli Ojca. To dzięki Tobie mogłem odkryć zakopane talenty i zacząć je wykorzystywać na chwałę Jezusa Króla Polski. To Ty uczyłeś tak głębokiej, żarliwej modlitwy, to Ty pobudzałeś moje zmysły by otwierały się na działanie Ducha Świętego. Robiłeś to tak umiejętnie. Wsłuchiwałem się w Twoją modlitwę, Twoje konferencje i pisane słowa, ale nader wszystko Twoje pokorne milczenie trafiało do mego serca pobudzając mnie do refleksji i przemyśleń. Twoją osobę mógłbym porównać do literackiej postaci szlachetnego Gandalfa z powieści Tolkiena "Władca pierścieni". To Twoja dojrzała prawdziwa miłość ojcowska do Kościoła, do Jego Oblubieńca sprawiała, że wyruszałeś na bezkrwawy, niesamowicie ciężki bój, tnąc mieczem słowa wszelkie herezje i błędne nauki. Nie toczyłeś wojny przeciwko ciału i krwi lecz przeciw mocom ciemności. Całą swoją siłę i mądrość czerpałeś z Najświętszej Eucharystii i Słowa Bożego. Dzisiaj jestem tego świadom, że Twoja nieraz surowa, ale jakże ojcowska postawa, była filarem podtrzymującym podkopywane fundamenty Matki Kościoła. Cierpiałeś ogromnie z powodu ludzkiej nędzy, a szczególnie tej duchowej, chociaż rzadko to na zewnątrz okazywałeś. Miałeś świadomość ogromnej tragedii dusz odrzucających Boga, dusz wrogo nastawionych do królowania Jezusa na Polskiej ziemi. Dlatego nie odpłacałeś im niechęcią i nienawiścią, oddawałeś ich Bogu prosząc o ich nawrócenie i zbawienie.
   
Wyrażam wraz z moją rodziną nadzieję, że teraz kiedy opuściłeś nas fizycznie, będziesz jednak powracał duchowo do swych duchowych dzieci, do swojej umiłowanej Ojczyzny jako ten szlachetny, niestrudzony wojownik w bieli, by stoczyć z nami ten najważniejszy bój o panowanie Jezusa na naszej ziemi. Miłujemy Cię nasz wielki Kapłanie rycerzu! Z wyrazami ogromnej wdzięczności i głębokim przekonaniem, że przebywasz już w chwale swego Króla, składamy wielkie dzięki za dar Twojej osoby w naszym życiu.
Wojciech wraz z żoną Marią i córkami, Moniką i Eweliną

Bóg powołał przed Swe oblicze wiernego Kapłana działającego Ad maiorem Dei gloriam w naszej Ojczyźnie, a także dla świata. Św. pamięci Ojciec Tadeusz KIERSZTYN podjął walkę z mocami niezwykle przebiegłymi, wyrafinowanymi  i bezwzględnymi. Wspieraliśmy Jego przedsięwzięcia na miarę naszych sił i możliwości. 
Jesteśmy zaszczyceni, że w tych niezwykle trudnych działaniach ku Intronizacji Pana Naszego Jezusa Chrystusa w Polsce, dany nam był taki Przewodnik. Nagłe odejście z ziemskiego posługiwania dla Króla królów uczyniło nas sierotami, jak gdyby owcami bez Pasterza. Czy dobry Bóg podaje nam znak, że odwraca swe oblicze od Polski?  Boża to tajemnica! 
Ufni w Miłosierdzie Boże i miłość ku nam Jego Przenajświętszej Matki wołamy: Panie Jezu Chryste, Królu Polski, któremu tak wielu się sprzeciwia - wyprowadź z tego tragicznego dla nas wydarzenia większe dobro i chwałę Twemu Imieniu!
Grupa przyjaciół i współpracowników z Olsztyna: Magdalena Sz.-W. i Cezary W. z córkami Wiktorią i Zosią, Teresa P., Lidia i Tadeusz A., Daniela i Bolesław Sz.

Ojcze Tadeuszu, Niezłomny i Prawy Obrońco Jezusa Króla Polski.
W swoim dziele doświadczyłeś nieustannego sprzeciwu, tak jak Chrystus w Ewangelii, ale tak jak Chrystus uczyłeś nas byśmy z mocą i wytrwałością szerzyli Jego Królestwo nad naszą Ojczyzną i innymi narodami. Byłeś kapłanem tej Wielkiej Prawdy, którą dziś depcze się i usiłuje zniszczyć za wszelką cenę. Składając Bogu ofiarę ze swego życia, uproś u naszego Stwórcy i Pana Historii: Boże Prawo, Miłość i Moc oraz Panowanie Jezusa Króla w Ojczyźnie naszej i na całym świecie.
Wdzięczni za każde dobro duchowe, którego od Ciebie doświadczyliśmy.
Krystyna i Jerzy M.

Pomimo tego, że mieszkam tak daleko od Ojczyzny, moje serce jest z Wami Wszystkimi pogrążone w bólu. Lecz nie tracę nadzieji i UFAM JEZUSOWI, że ta Tragedia przyczyni sie do rychłej Intronizacji Jezusa Króla Polski i ocalenia Polski. Musimy zaufać Bogu całkowicie. On jest WSZECHMOCNY i śmierć też pokonał. AMEN!!!
Kazimierz P.


   
Kapłanie Niezłomny – dla nas na zawsze Ojcze Tadeuszu! 
Twoja „Ostatnia walka” poprowadziła nas do wspólnych „Zmagań o Polskę Chrystusową”. One będą trwały na szlaku, który Ty na nowo wskazałeś: „Drodze do chwały”. I to jest najtrudniejszy etap walki. Może dlatego będziesz mu patronował bezpośrednio od Bożego Tronu – Wierny Rycerzu Maryi Królowej Polski i Pierwszy Rycerzu Jezusa Króla Polski! W górę serca! Króluj nam Chryste!
Ruch Obrony Rzeczypospolitej „Samorządna Polska” i Stronnictwo Polska Racja Stanu

Z głębi serca pragnę wyrazić ogromny żal i współczucie z powodu tragicznej śmierci Ojca Tadeusza Kiersztyna wobec bliskich mu osób, zwłaszcza Rodziny oraz Wspólnoty św. Klaudiusza ze Szczyglic i wszystkich przyjaciół. Do tej pory trudno mi uwierzyć w to, co się stało. Pozostaje nadzieja, którą daje nam wiara: „Błogosławieni, którzy w Panu umierają…” (Ap 14, 13).

Nie sposób wyrazić wdzięczności Bogu za dar życia Ojca Tadeusza i jego kapłańską posługę, za wszystkie dzieła, które Ojciec zainicjował i prowadził. Od 1996 r. w każde wakacje i ferie przyjeżdżałam do domu w Szczyglicach na organizowane tam rekolekcje dla młodzieży, a także wakacyjne seminaria społeczno-polityczne, na które zapraszano różne osoby z ciekawymi wykładami. Dzięki temu już w młodym wieku odebrałam solidną formację, która do tej pory procentuje w moim życiu. Od 1999 r. uczestniczyłam też w spotkaniach młodych w Sylwestra. Przyjeżdżaliśmy z różnych stron Polski kilka dni wcześniej, żeby oderwać się od swoich obowiązków, zaczerpnąć duchowej mocy na wspólnej Eucharystii, adoracji, modlitwie, ale też odpocząć, uczestniczyć w zabawach, a także posłuchać konferencji Ojca dotyczących życia duchowego. Wszystkie te spotkania owocowały później w życiu osobistym – pogłębioną relacją z Bogiem, cotygodniową modlitwą we Wspólnocie, aktywnością w rodzinnej parafii. Dzięki odprawieniu Nabożeństwa Intronizacyjnego wiele osób, w tym ja, doświadczyło cudu przemiany w swoich rodzinach.

Tym, co najbardziej pociągało, był przykład życia Ojca Kiersztyna. Obserwując jego osobistą relację z Jezusem, gorliwość, z jaką odprawiał Mszę św. i adorował Pana Jezusa w Eucharystii, wielu z nas zapragnęło codziennie uczestniczyć we Mszy św. Przykład Ojca Tadeusza znacząco wpłynął na co najmniej dwa powołania kapłańskie osób, które bliżej znam – są już księżmi.

Był człowiekiem modlitwy, z niej wypływało każde jego działanie. Podkreślał, że dopiero osobista relacja z Jezusem, życie w łasce uświęcającej, czerpanie z sakramentów Kościoła, może być podstawą jakiegokolwiek działania zewnętrznego. Uczył nas reguł walki duchowej.

Pamiętam, jaką radość sprawiało mu, gdy widział, jak po kilku dniach rekolekcji osoby „rozkwitają”, poddając się Bożej łasce. Jako kapłan był „przejrzysty” – nie zasłaniał sobą Jezusa, ale nieustannie na Niego wskazywał i przyprowadzał do Niego innych. Był mądrym kierownikiem duchowym. Mimo wielu zajęć, potrafił znaleźć czas na osobistą rozmowę, a kiedy była taka potrzeba, nawet o późnej porze był pod telefonem. Sam niejednokrotnie przeżywając trudności, często podnosił na duchu innych. Był człowiekiem pogodnym, ciepłym, umiejącym żartować, jednocześnie o zmyśle praktycznym. W domu w Szczyglicach zawsze panowała serdeczna atmosfera, każda osoba była ważna.

Myślę, że wielu mogłoby dać podobne świadectwo. Dziękuję Bogu za to, że postawił na mojej drodze Ojca Tadeusza Kiersztyna, za jego modlitwę, mądrość i rady, przykład życia, męstwo, otwartość na posłannictwo Rozalii Celakówny i ofiarną służbę Jezusowi Królowi.

„Spocznij jedynie w Bogu, duszo moja, bo od Niego pochodzi moja nadzieja.
On jedynie skałą i zbawieniem moim, On jest twierdzą moją, więc się nie zachwieję.
W Bogu jest zbawienie moje i moja chwała, skała mojej mocy,
w Bogu moja ucieczka” (Ps 62, 6–8)
 
Katarzyna G., Łódź

"Kochany Bracie Janie" - już nie usłyszę tego zwrotu, jakim witałeś mnie lub zwracałeś się do mnie podczas rozmowy ze mną - Drogi mojemu sercu Ojcze Tadeuszu. Odszedłeś niespodziewanie i osierociłeś nieliczną wprawdzie, ale szczerze oddaną Ci grupę przyjaciół z Olsztyna, którzy byli z Tobą i przy Tobie, gdy zmagałeś się z trudnościami i przeszkodami w doprowadzeniu do Intronizacji Pana Jezusa Króla Polski i wyniesieniu na ołtarze S.B. Rozalii Celakówny. W podkrakowskiej siedzibie w ciszy, w pismach wyjaśniałeś znaczenie dla Polski objawień, jakie otrzymała S.B. Rozalia Celakówna. W zamian za to byłeś biczowany i smagany decyzjami władz, które nie chciały akceptować Twojej za życia działalności. Dziś po Twoim odejściu będą mogły "spokojnie?" odetchnąć.

Tobie, Drogi Ojcze, niech Pan Bóg wynagrodzi za to, co do tej pory uczyniłeś w tej sprawie i niech Cię przyjmie do radości życia wiecznego, byś tam mógł razem z Najświętszą Dziewicą Maryją, zawsze Dziewicą, z Aniołami i wszystkimi Świętymi wielbić nieustannie Niepojęte Miłosierdzie Boże i modlić się za Twoją ziemską i naszą Ojczyznę - Polskę.
Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie.                                             
Jan K. z Olsztyna.

Ojcze, tak trudno nam się pogodzić z tą myślą, że już nie ma Cię w śród nas..... Dziękuję Bogu za Ojca Tadeusza, który cieszy się już w chwale Niebieskiej z Naszym Królem. Myślę że zyskaliśmy kolejnego Świętego....
harcerka Oliwia

Mam odczucie - jakby ktoś z najbliższej rodziny opuścił ten świat i odszedł do Pana Boga!
Pokój jego duszy! Jezu ufamy Tobie!
 
Tułaczka moja już dobiegła kresu, dla moich oczu słońce ziemi zgasło.
W Tobie mój Panie, znajdę pokój wieczny, Ty będziesz dla mnie niegasnącym światłem.
Dziś moją duszę w ręce Twe powierzam, mój Stworzycielu i najlepszy Ojcze.
Do domu wracam, jak strudzony pielgrzym, a Ty z miłością przyjmij mnie z powrotem.
Wiesia

Ktoś właśnie uświadomił mi, że Ojciec Tadeusz przeżył 33 lata w kapłaństwie (1979 - 2012), niezwykłe... Bo przecież umierał od 12stej do 15stej... Inna ciekawostka: Msza święta pogrzebowa będzie w kaplicy cmentarnej na Rakowicach: okazuje się, że jest ona pod wezwaniem Zmartwychwstania Chrystusa Króla, piękne wezwanie! Inny drobny znak, ale dla mnie czytelny: Ojciec przed śmiercią był u spowiedzi świętej i kupił Matce Bożej kwiaty, piękny gest, zapewne wręczył je Jej już osobiście.
   
Ojcze Tadeuszu, czujemy Twoją obecność. Nie martw się o nas. Z tym, co nam zostawiłeś, z Jezusem w sercu mamy wszystko. A Ty działasz dalej, tylko bardziej dyskretnie... Okazuje się też, że Ci, którzy byli najbliżej Ciebie, nie tylko nie są najbardziej załamani i złamani, ale to oni pocieszają nas i umacniają. Twoja zasługa, Twoja szkoła.
Byłeś dobrym pasterzem...
Bartek Cz.

Dziękuję Bogu Ojcu za dar Księdza Tadeusza w moim życiu. On ukazał mi prawdziwe Oblicze Ojca Niebieskiego, kochającego miłością wymagającą, delikatną, konsekwentną. Nie mając możliwości doświadczenia miłości ojca ziemskiego, relacje te były bardzo zachwiane. Ojciec Tadeusz, prawdziwy Ojciec Duchowny, świadectwem swojego kapłańskiego życia, swoją modlitwą i wstawiennictwem przed Tronem naszego Pana i Króla pomagał mi wyjść z duchowego impasu.
  
Chociaż drogi Pana nie są naszymi drogami, a Jego myśli naszymi myślami, przyjmujemy w duchu posłuszeństwa Jego Wolę, lecz w sercu naszym pozostaje niewypowiedziana pustka. Odszedł od nas Człowiek Wielki - wielkością samego Pana naszego i Króla, walczący niestrudzenie o Jego Królestwo tu na ziemi. Dziękujemy Ci Ojcze Tadeuszu. Kochamy Cię i będziemy żyć Twoim przesłaniem do końca naszych dni.
Bożena N.

Wiadomość o nieszczęśliwym wypadku ks. Tadeusza Kiersztyna, niezwykłego kapłana i człowieka, przepełniła nasze serca smutkiem, lecz przyjmujemy ją z pokorą, jako wolę Pana Najwyższego... 
O. Tadeuszu, dziękujemy Ci za nieustanne świadectwa niezłomności przekonań i wiary, za nieoceniony wkład w kształtowanie duchowych postaw i wychowanie naszych dzieci.... pozostaniesz na zawsze w naszych modlitwach, sercach i pamięci... odpoczywaj w pokoju.
Hanna i Mirosław

Dwadzieścia lat przyjaźni z ks. Tadeuszem to dużo i trzeba za to dziękować Bogu. Było w tym czasie dużo i radości, i smutków, trudnych decyzji i rozstrzygnięć podejmowanych z heroiczną determinacją przez tego niezwykłego, odważnego kapłana. Nie sposób wymienić choćby niektóre z nich. Dzisiaj wspomnienia przebiegają w pamięci jak obrazy na taśmie filmowej. Który z nich najważniejszy? Najmocniej utrwalił się w mojej pamięci ten z 16 listopada 1997r. w Uroczystość Intronizacji Chrystusa Króla w Bazylice Najświętszego Serca Pana Jezusa w Krakowie. Oto o. Tadeusz wznosi ponad stopnie ołtarza piękną złotą koronę, zdobną licznymi klejnotami, koronę - wotum Apostolstwa Modlitwy i umieszcza ją na głowie Jezusa Chrystusa w centrum głównego ołtarza. Przeżycie było ogromne. Niestety, krótka to była radaść, bo niedługo  korona spoczęła u stóp Jezusa i tam już pozostała. Bardzo to  było dziwne i niezrozumiałe. Wszystko to zapoczątkowało nową drogę życiową ks. Kiersztyna, drogę przez ciernie, ale przebytą godnie, pracowicie, z wielką miłością Boga i ludzi.
Dziękujemy Ci o. Tadeuszu za Twoją przyjaźń, tak nagle przerwaną, mamy jednak nadzieję, że się spotkamy w Domu Ojca Niebieskiego.
Urszula i Jan

Ojcze Tadeuszu! Rycerzu Jezusa Króla Polski!
Larum grają!....... Kto nas teraz poprowadzi przez ten trudny czas?
Sztandary już gotowe - uśmiecha się z nich sł. Boża Rozalia i orzeł trzepocze skrzydłami... taki prawdziwy, w koronie.
Słyszysz? ....."zaśpiewajmy dla Maryjo" (15.08.2012, przed modlitwą wieczorną...)
Oczywiście... Ojcze Tadeuszu! "Jesteś tuż obok mnie"...........
Jezus Król Polski tuli Cię jak strudzonego wędrowca, odziany w złote szaty...
i Maryja Królowa, taka "Niebieska", jak na ołtarzu w kaplicy szczyglickiej.....
 
Tylko ta cisza..... w Domu Rekolekcyjnym, w moim sercu........
Jezu, przyjdz Królestwo Twoje........ Amen.
Jacek

Ile dobrych emocji wyzwoliła w ludziach ta śmierć, odejście Księdza Tadeusza. Widać jak wielu ludzi potrafił Ksiądz zarazić swoją miłością do Pana Jezusa i naszej zbolałej Ojczyzny. Ile pięknych słów w tych relacjach. Ci, którzy znali Księdza zrozumieli, że tylko miłością i wyrozumiałością można dojść do zgody pomiędzy sobą, a wtedy dopiero razem można myśleć o większych dokonaniach. Złemu udało się poróżnić nas ze sobą, nas, czyli tych, dla których słowo Bóg, Honor, Ojczyzna znaczy coś więcej. Ojciec odsunął się w cień i nigdy nie wystawiał się na czoło peletonu, nie szukał poklasku ani nie chciał być gwiazdą przewodnią. Był zbyt skromny i pokorny, by ogłaszać się prorokiem naszych czasów. A śmiało można powiedzieć, że prowadził nas Chrytusową drogą, ku zwycięstwu.
 
Ostrzegał przed fałszywymi prorokami i złudnymi objawieniami. Za tym kryją się wrogowie Kościoła, wrogowie idei Chrystusa Króla Polski. Wiadomo przecież, że nikt by ich nie słuchał gdyby nie przyjęli formy, która okrąży nasze podejrzenia i będzie pasowała pod nasze oczekiwania. Uważajmy wiec teraz jeszcze bardziej i bądźmy podejrzliwi i ostrożni. To, co Boże, jest ciche i pokorne, to, co pochodzi od złego, jest głośne i wzbudzające nienawiść pomiędzy sobą. Nie dajmy się zwieść i poróżnić teraz, gdy tak bardzo potrzebujemy między sobą jedności.
Rita i Ania
 

 
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus Król Polski i mój Król,
przepełniona wielkim żalem z powodu śmierci tak znamienitego Kapłana, Rycerza naszego Króla Jezusa Chrystusa, chciałam podziękować pośmiertnie za jego odwagę, wspaniałe serce i otwarcie mi oczu na to, co się wokół nas dzieje.
 
Klika lat temu otrzymałam książkę księdza Tadeusza "Ostatnia walka", przeczytałam ją z zapartym tchem i wielokrotnie wracałam do tej szczególnej lektury w ekstremalnych momentach mojego życia. Chciałam pojechać do Szczyglic i osobiście spotkać się z Księdzem, ale liczne obowiązki rodzinne i zawodowe mi na to nie pozwalały. Chcąc stanąć przy boku ludzi blisko współpracujących ze Stowarzyszeniem Róża i orędowników Intronizacji Pana Jezusa na Króla Polski wzięłam czynny udział w marszu propagującym Intronizację naszego Pana na Króla Polski w Krakowie. Już wtedy zobaczyłam, że coś jest nie tak wśród krakowskiej hierarchii kościelnej, gdyż nie mogliśmy uczestniczyć we Mszy św. w kościele Ojców Bernardynów na rozpoczęcie marszu - decyzją Kurii. Od tamtego dnia zaczęłam uważnie obserwować poczynania hierarchów kościelnych w naszym mieście. Przeczytałam wszystkie broszury wydane przez śp. ks. Tadeusza i po Siedmiodniowym Nabożeństwie w dniu 19-08-2012 podjęłyśmy razem z moją chorą mamusią prywatny Akt Intronizacji Pana Jezusa na Króla Polski i tym samym na naszego Króla.

Księże Tadeuszu, twoja praca i dzieło nie zostaną zaprzepaszczone. Pan Bóg Wszechmogący ma swój misterny plan i oczekuje od nas pełnego zaufania i oddania. Wieczny odpoczynek racz dać Mu Panie, a światłość wiekuista niechaj Mu świeci na wieki wieków. Amen.
Ewa G.-K.

Kiedy  w wieku 26 lat tak naprawdę spotkał Jezusa i doświadczył Jego miłości, wiedział, że chce z całą determinacją służyć  tej Miłości i poświęcić dla Niej całe swoje życie. Pojechał do Krakowa i zapukał do pierwszej z brzegu furty zakonnej. Bóg tak sprawił, że była to brama zakonu jezuitów na Małym Rynku. Został jezuitą i był wiernym synem św. Ignacego aż do swojej śmierci, mimo że opuścił zakon w roku 1999. We wszystkim, co robił - szukał większej chwały Bożej – nigdy siebie.

Był niezmordowany w służeniu ludziom w imię Boga. I zawsze był dla ludzi dostępny. Był człowiekiem bardzo miłym, umiał zjednywać sobie różnych ludzi, miał ogromne poczucie humoru i był bardzo błyskotliwy, zawsze miał wokół siebie  przyjaciół. Bardzo cenił sobie te zwykłe przyjaźnie i był im wierny. Jednak nie to było najważniejsze, bo Ojciec nigdy nie tracił z oczu najważniejszego celu, by tym ludziom, których po prostu lubił, ukazywać prawdziwy sens ich życia; by ich prowadzić do Boga. Był ojcem, szczerze zatroskanym o każde dziecko, które Bóg postawił na jego kapłańskiej drodze. Miał oczy otwarte na nawet najbardziej błahe potrzeby. Był wspaniałomyślny, wielkoduszny, nigdy nie myślał o sobie i swojej wygodzie w takich sytuacjach.  Zawsze gotów podwieźć, pomóc, znaleźć lekarstwo, mieszkanie itp...

Miał  wybitny dar rozeznawania tego, co Boże i dlatego nie dawał się nabrać na najbardziej wyrafinowane sztuczki złego. Chociaż był bardzo dobrym, ciepłym i serdecznym człowiekiem - nie był wersją „dobrego papcia, którym można manipulować”. Chciał dobra dla swoich przyjaciół, traktował ich poważnie i protestował, gdy próbowali wchodzić w kompromis  ze złem. Zawsze nazywał zło po imieniu. Jak ojciec napominał, prosił, wskazywał drogę. Zawsze z miłością. Gdy wracali, był szczęśliwy i zapominał wszystko, co było złe. Gdy odchodzili,  oskarżając go o całe zło świata, tylko jeden Bóg wie, jak bardzo cierpiał i jak go to bolało.

Prowadząc liczne dzieła i angażując się w nie bez reszty, służył zawsze Bogu w człowieku. Był pasterzem, który naśladował swego Pana dbając o najmniejsze szczegóły. Pamiętam sytuację na pielgrzymce szlakiem błogosławionej Kingi, kiedy utrudzeni, umęczeni dotarliśmy do kościoła w Szczawnicy, a tam gdzieś zapodziały się wyznaczone noclegi po domach i kilkaset osób czekało, aż przyjdą ludzie ich zabrać do domu. Trwało to dosyć długo, ale chociaż kapłanów pielgrzymujących z nami proszono z plebanii, żeby już poszli na posiłek, Ojciec Tadeusz nie poszedł, został do końca ze zwykłymi śmiertelnikami, żeby dopilnować, czy wszyscy mają już miejsce. Podobnie było podczas kilku lat naszych nocnych adoracji w Bazylice Serca Jezusa, gdzie każda osoba była otoczona troską i miłością, a kiedy trwał w remont sanitariatów w budynku Ignacjanum i korzystaliśmy z ubikacji w Kolegium, zadbał o to, by czuwać na korytarzu i pilnować ciszy, bo była północ  i zakonnicy spali.

Nigdy nie nazywał swoim, tego co posiadał. Nie dbał o to. Wszelkie środki przeznaczał na kolejne akcje ewangelizacyjne i dzieła -  czy to były kasety magnetofonowe wydawane w stanie wojennym z nagraniami kleryckiego zespołu „Inigo” ( jedne z pierwszych religijnych kaset, jakie ukazywały się w Polsce), czy to był remont starej wozowni w klasztorze SS. Norbertanek na Salwatorze, żeby wspólnoty „Wiary i Światła” miały się gdzie spotykać, czy to była budowa w Szczyglicach czy wreszcie Dzieło na rzecz Intronizacji Jezusa Króla Polski...

Był przez wiele lat duszpasterzem i kapelanem Muminków na samym początku tworzenia się  wspólnot Wiary i Światła w Krakowie. Pan Bóg jeden wie, jak opatrznościowa była jego obecność wśród nas, kim był dla poranionych rodziców dzieci niepełnosprawnych, kim był dla Paszczaków – opiekunów i wreszcie dla samych osób z niepełnosprawnością A jak nie wspomnieć tych wszystkich obozów, wycieczek, wspólnych modlitw,  nocnych rozmów na poważne tematy i te mniej poważne też...  Z pewnością można by napisać grubą księgę na ten temat…

Był człowiekiem bardzo wrażliwym na natchnienia Ducha Świętego. Czasami wydawało się nam, że coś się niepotrzebnie odwleka, a Ojciec czekał właśnie na to natchnienie. Gdy zyskał przekonanie, że jest to słuszne, przystępował do działania i nic nie było w stanie go zatrzymać. Nigdy nie słyszałam z jego ust słów „nie chce mi się” albo „nie dam rady”, jakiegoś pustego narzekania. Wręcz przeciwnie, to on dodawał otuchy i wiary. Nie oglądał się  na to, czy inni (np. współbracia) coś robią. Nigdy nie użalał się nad sobą, zwłaszcza, że przez ostatnie 14 lat miałby ku temu uzasadnione powody.  Szedł do przodu z  taką determinacją, z jaką rozwalał skały w kamieniołomie, gdzie pracował przed wstąpieniem do zakonu. Gdy coś robił, poświęcał się cały, z entuzjazmem, którym potrafił zapalić  innych  do podjęcia Bożych dzieł. Umiał cieszyć się jak dziecko, gdy udało mu się coś zrobić. Nie było dla niego problemu chwycić za łopatę, gdy budowany był Ośrodek w Szczyglicach, a ostatnio angażować się w takie zwykłe codzienne prace domowe i polowe, by wspomóc Siostry w prowadzeniu Domu.

Był autentyczny, naturalny, nie było w nim nic z taniej fasady pobożnościowej. Nie odmieniał w jednym zdaniu imienia Jezus przez wszystkie przypadki, on po prostu NIM żył. Każdy to widział. Był perfekcjonistą, nie zgadzał się na bylejakość – zarówno przy redagowaniu materiałów formacyjnych, redakcyjnych jak i w sprawach życia codziennego. Bardzo go bolała małoduszność  i ludzka głupota, nawet, gdyby się chowała pod najbardziej pobożne szatki. Był bardzo wyrozumiały dla ludzkiej słabości, ale nienawidził kłamstwa i przewrotności - zwłaszcza w sprawach najważniejszych.

Nigdy nie odmawiał, gdy go proszono o kazania, rekolekcje itp… Nigdy nie tłumaczył się, że jest zmęczony, że ma inne plany, że np. rodzina przyjeżdża. Naturalnie był bardzo związany ze swoją rodziną, ale nadał tym więzom inny wymiar. Otaczał ich miłością, dawał duchowe wsparcie - dbał, by jego bliscy odkrywali Boga w swoim życiu i Jemu służyli – jak On. Nie było dla niego problemem  po całonocnej adoracji, jechać na drugi koniec Polski, by głosić przez całą niedzielę kazania i jeszcze potem wracać samochodem późną nocą do domu.

Patrzył na rzeczywistość po Bożemu. Już w drugiej połowie lat osiemdziesiątych widział nadchodzący kryzys wiary, chociaż wszyscy entuzjazmowali się, że mamy Papieża i jest OK, bo jesteśmy wolni od komuny. Wołał do swoich współbraci, ale nie był słyszany i rozumiany. Więc szukał sposobu, jak najowocniej  pracować, apostołować, działać na rzecz zbawienia ludzi. Akurat ukazała się Adhortacja „Christifideles Laici” i w oparciu o ludzi świeckich Ojciec zaczął rozwijać Apostolstwo Modlitwy z właściwym sobie charyzmatem i siłą. Mając wielki potencjał intelektualny, ogromną wiedzę i doświadczenie na temat duchowości opracowywał materiały formacyjne, w których otwierał ludziom oczy na prawidła życia duchowego, zachęcając do angażowania na rzecz głoszenia Ewangelii i ratowania świata przez modlitwę w grupach apostolskich. Był wdzięczny za każdego człowieka, który odpowiadał na jego wołanie. Nie wartościował ludzi w duchu tego świata Każdego uszanował, wysłuchał, pomagał, wspierał… Nie miało dla niego znaczenia czy ma lat 25 czy 85; czy skończył studia czy też całe życie pracował w PGR-ze. Było ważne, że kochał Jezusa i chciał Mu służyć. Przez jedenaście lat -  ile spotkań, rozmów, wspólnych modlitw, adoracji nocnych…

We wszystkim, co robił był wierny i oddany całym sercem… I przygotowywany przez Boga do nowego zadania. Na jego drodze stanęła Rozalia Celakówna i Jej misja. Niesamowite i odpowiedzialne  wezwanie  i… wielkoduszna odpowiedź Ojca  aż do końca. Wielkie Dzieło Intronizacji Jezusa Króla Polski, wielka praca i trud i jeszcze większe cierpienie, trwające 14 lat aż po dzień 22 sierpnia 2012r, gdy złożył swoje życie w dobre dłonie Maryi, Królowej, a Ona zaprowadziła go do tronu Króla.

Dziękuję Ci Panie Jezu, że postawiłeś na mojej drodze życia Ojca Tadeusza. Dziękuję Ci za wszystko, czego mnie nauczył,  dziękuję za to, że był dla mnie ojcem, że ukazał mi Ciebie jako najważniejszy sens mojego życia. Dziękuję za to wszystko, co od niego otrzymałam…
H. Sz.


Dnia 26 sierpnia 2012 w parafii Św. Marcina została odprawiona Msza św. o godzinie 8.30 w intencji zmarłego Ks. Tadeusza Kiersztyna, apostoła Chrystusa Króla Polski, postulatora w procesie beatyfikacyjnym Sługi Bożej Rozalii Celakówny. Pamiętający w modlitwie
Zygmunt, Maria z dziećmi z Jawora

Skromny Geniusz i Prorok. Jego bystry umysł przeniknięty był duchowym poznaniem Boga. Posiadał wszechstronną i szeroką wiedzę, którą potrafił interpretować odczytując przebieg walki duchowej na przestrzeni wieków. Łączył wydarzenia historyczne z objawieniami dawanymi Kościołowi. Odkrywał duchową stronę otaczającej nas rzeczywistości, lecz także przyprowadzał swoje duchowe dzieci do niezwykłej zażyłości z Jezusem. Jego modlitwie towarzyszył Duch Święty, udzielając darów i charyzmatów. Kiedy w trakcie modlitwy prosił Maryję, by modliła się z nami, Duch Święty był udzielany jeszcze obficiej.

Wielka postać Kościoła. Na nas spoczywa obowiązek zachowania i przekazywania tego, czego nas nauczył o Intronizacji i królewskiej godności Jezusa.

Prywatnie był niesłychanie serdecznym Człowiekiem. I skromnym, jednak bez fałszywej skromności. Zdawał sobie sprawę z ciążącej na nim odpowiedzialności za Dzieło Intronizacji. Niech Jego postawę zobrazuje zdarzenie z dnia, kiedy widziałem go po raz ostatni. Przenosiliśmy stary komputer w domu w Szczyglicach. Chociaż był ponad 30 lat starszy ode mnie, zaproponował, że to on weźmie ciężki, stary monitor. Taki właśnie był Ojciec Tadeusz. Chętnie brał na siebie największe ciężary, a u innych doceniał nawet najmniejsze przejawy miłości do Jezusa.
Łukasz E.

Witam serdecznie - Szczęść Boże!
Właśnie przed chwilą przeczytałam smutną wiadomość o śmierci Księdza Tadeusza Kiersztyna, który uległ ciężkiemu wypadkowi i po kilku godzinach walki o życie odszedł do Domu Ojca. Dlatego na wstępie pozwolę sobie przekazać wszystkim osobom współpracującym z Ks. Tadeuszem wyrazy solidarności i łączności w smutku, który powinien zakończyć się radością, gdyż ten wspaniały i do końca wierny Bogu i swoim ślubom Kapłan, odszedł DO DOMU OJCA i cieszy się teraz obecnością Najwyższego. A Dzieło Intronizacji Jezusa Króla Polski zyskało najlepszego, obok samej S.B. Rozalii Celakówny, orędownika w niebie. Łączę się z Wami kochani w modlitwie za duszę Ś.P. Ks. Tadeusza i kto wie, czy kiedyś nie będziemy modlić się DO Księdza Tadeusza...

Jeszcze raz posyłam wyrazy współczucia, ale jak mówiłam, także i radości. Ufam też, że Pan nie pozostawi Stowarzyszenia "Róża" samymi i da godnego duchowego opiekuna. Pozdrawiam serdecznie
Bogusława T.

Ojcze Tadeuszu!
Choć Pan powołał Cię do siebie, to w moim sercu jesteś wciąż żywy. Myślę, że teraz duchem i duszą mogę być w każdej chwili blisko Ciebie. Jestem o tym przekonana, że Twój trud i walka Pierwszego Rycerza nie pójdzie na marne. Nasza Ojczyzna już się budzi, otwierają się serca pasterzom i owcom, wiernym Bogu Jezusowi Królowi Polski i Naszej Matce Maryi Królowej Polski. To Ty, Ojcze, z miłością prowadziłeś nas i wskazywałeś drogę wiary i nadziei. Ojcze, wiem, że orędujesz i będziesz wstawiał się za nami w Chwale Nieba u Tronu Jezusa Króla i będziesz bardziej skuteczny niż tu pośród nas. Śpij w pokoju Ojcze.
Aurelia

 

 

 

 


Ojcze Tadeuszu!

Na czas drogi do Domu Ojca, przyjmij pieśń „Mocnych w Duchu” pt. "Będzie to piękne spotkanie", którą ów zespół żegnał przed laty ich opiekuna duchowego, także przedwcześnie (po ludzku) wezwanego, wydobywając przepiękną muzyką jego własne słowa, które w przedziwny sposób wydają się być mottem ostatnich miesięcy Twojego doczesnego życia:

Nie mamy już miejsca stałego
Wśród wszystkich zakątków tej ziemi.
Szukamy wciąż miejsca stałego,
Wciąż do nowego dążymy.

Ale przyjdzie taki dzień,
Gdy zapuka do Ciebie Ktoś,
Wówczas powie Ci: Odnalazłeś swój dom,
Dom spotkania Miłości.

Ref. Będzie to piękne spotkanie,
Spotkanie, którego nie zna nikt.
Będzie to przebywanie
Na zawsze i po wieczne dni.

Jasność stanie przed Tobą
I ciemność na zawsze przeminie.
Pan wyjdzie na to spotkanie
W jedynej dla Ciebie godzinie.

Jola i Robert z Ewą, Mariuszem i Robercikiem


Ks. Tadeuszu!
Tak naprawdę nie znałem Księdza, ani tej wybranej drogi Kapłana, po której z prawdziwego i głębokiego natchnienia Ksiądz kroczył... Ktoś jednak (z góry) już wiele lat temu nakazał modlić się w tejże intencji. BÓG dał mi to jednak poznać dopiero teraz. Wiem, że przyszedł kolejny a ostatni czas modlitwy złączonej z modlitwą Kapłana... który nazywam modlitwą za Naszą wspólną Ojczyznę, Chrystusa Króla!
Jakub z Rabki

Łączymy się w bólu po stracie tak wybitnego człowieka i kapłana... Ale JEZU, UFAMY TOBIE!!!
Dziękuję za przesyłkę, która dotarła w dniu... 22 sierpnia br. W tym dniu - w Święto Matki Bożej Królowej i dniu śmierci ks. Tadeusza - przyszedł do mnie Chrystus Król w swoim pięknym wizerunku (przesłanym przez Państwa) wraz z podziękowaniem i wskazówkami, co do dalszej drogi, zawartymi w broszurce pt. "Droga do chwały". Ten znak ma dla mnie głęboki wymiar... CHWAŁA PANU!!! BOGU NIECH BĘDĄ DZIĘKI!!!
Małgorzata P.


Drogi Ojcze Tadeuszu!
Tak krótko, cicho przeszłeś do Ojca, w ramionach Matki Królowej.
W Jej Święto otworzył Ci Dobry Bóg Niebo.
Jezus Chrystus Król przywitał Cię Twarzą w twarz.
Ty dla Niego pracowałeś. Dla walki o uznanie Jezusa Chrystusa Królem Polski oddałeś wszystkie pożytki życia swojego.
Stanąłeś przed Nim odarty z czci i godności ludzkiej i kapłańskiej.
Niech Ci, Ojcze Tadeuszu, Bóg sam nagrodę przydzieli.
A my prosimy Cię, abyś gdy staniesz przed Obliczem Pana, prosił Boga, niech nie odwraca od Polski swojego Oblicza.
Proś Boga, aby nie odejmował nam Polakom misji, jaką nam powierzył.
Razem z Rozalią i wszystkimi polskimi świętymi i męczennikami za Wiarę i Ojczyznę,
proś Jezusa, aby przyśpieszył Dzień Jego Intronizacji w Polsce.
Bożena i Aurelia

Ludzie święci tylko pozornie przegrywają. Dla mnie ks. Kiersztyn jest zwycięzcą, gdyż jak widać udało mu się trafić do wielu osób. Udało mu się pozostać wiernym aż do końca, mimo że był człowiekiem świadomym zagrożeń. Piękne świadectwo życia – nic tylko brać przykład. Apokalipsa 14:12: “Tu się okazuje wytrwałość świętych, tych, którzy strzegą przykazań Boga i wiary Jezusa.”
B.I.

Bardzo dziękuję Ani, że podarowała mi tę możliwość spotkać się z Ks. Tadeuszem w kwietniu tego roku. Był to niezwykły dzień, którego nigdy nie zapomnę i układało się w ten dzień wszystko aż do wieczora na minutę. Byłem trochę spięty przed spotkaniem, zwłaszcza, że mi czasami brakuje słów po polsku, żeby to, co mam w myślach, prawidłowo wytłumaczyć. Zaskoczyła mnie skromność, uprzejmość i subtelność człowieka, kapłana, który - jak już wtedy mi sie wydawało - stał na pierwszej linii frontu walki z tym złem tego świata i podjął tak heroiczną pracę wyjaśniąc Narodowi Polskiemu, dlaczego to musi być przeprowadzone - Intronizacja Jezusa Chrystusa na Króla Polski. Jeszcze raz dziekuję i proszę Admina o poprawę moich błędów w tym tekście :)
Thomas S.

Szczęść Boże w dziele Intronizacji Jezusa Króla Polski!
Kochani! O, jak trudno jest zebrać myśli po tej tragedii Ojca Tadeusza, a cóż dopiero pisać, aby wyrazić ogromny ból, który rozrywa serce, gdy gorzkie łzy zalewają oczy, a rzewny płacz ściska gardło. Mieliśmy w lipcu 2012 okazję spotkać się z Ojcem Tadeuszem i całą Wspólnotą Świętego Klaudiusza w Szczyglicach - w/g  nas stolicy Jezusa Króla Polski. Byliśmy razem przez 4 dni z naszym świętym kapłanem i jego najbliższymi. To, co tam przeżyliśmy, te niezwykłe modlitwy, msze święte, adoracje i błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem, przez które Ojciec Tadeusz wypraszał nam łaski Ducha Świetego - utwierdzajac nas w sile, która pokonywała słabość niosąc nadzieję w zwyciestwo Intronizacji Jezusa Króla Polski.
 
Ziarna, które posiał w sercach naszych, są niezniszczalne, bo są to ziarna woli samego Pana Jezusa.
Nie chcę używać słów: zginał, odszedł, bo to nie jest koniec Jego dzieła... On jest wciąż z nami, czujemy jego obecność, jego wzrok - patrona Intronizacji. On nauczył nas, jak się modlić, napisał wiele tak cennych prac, dajac wskazówki na dalsze życie - żyjac wsród ludzi szczególnie mu oddanych. Jesteśmy więc Jego spadkobiercami, aby doprowadzić to dzieło do zwycięstwa.
Zbigniew i Krystyna z Kanady

Obraz pamięci naszego ukochanego Ojca Tadeusza jest przed nami od kilku dni. Musimy dać mu świadectwo naszej dojrzałości, zgiąć kolana przed tym świetym kapłanem, błagajac o wstawiennictwo za nami słabymi, proszac o potrzebną siłę, łaske przebudzenia, o łaske odzyskania wzroku, a przede wszystkim o łaskę świadomości w całym naszym Narodzie, że tylko Jezus Król Polski jest naszym Królem, Władcą i trzeba, żebyśmy z pokorą oddali się pod Jego prawo.
  
Znaliśmy Ojca niezbyt długo, bo w 2010 r. spędzilismy z nim w Szczyglicach około 2 godzin - prosząc o informacje na temat Intronizacji. Zabraliśmy ze sobą niezbędne materiały do Kanady. Leżały one przez pewien czas nietkniete, lecz pewnego dnia rozmawialiśmy z Ojcem, że chcemy rozpoczać przygotowania do Intronizacji. Ojciec Tadeusz, siostra Barbara dużo nam pomogli, w koncu decyzja! Ojciec Tadeusz mówił - działajcie a sam Pan Jezus w tym dopomoże! Tak też sie stało. Ojciec zapraszał nas, abyśmy odwiedzili Was w Szczyglicach, nie mogliśmy wtedy, ale tego roku 2012 w lipcu przybiliśmy do Szczyglic.
  
Uważamy, że był to najpiekniejszy czas, który pozostanie w naszej pamięci na całe życie. Rozmawialiśmy o wszystkim, co nas nurtuje i boli. Pamiętamy każdą minutę Mszy Świetej, codzienną modlitwę o Intronizację JKP, adoracje Najswiętszego Sakramentu, błogoslawienstwo Najswiętszym Sakramentem i ten święty przekaz łaski Ducha Świętego, który Ojciec Tadeusz wypraszał. To spojrzenie Jezusa było tak silne, że człowiek widział siebie niegodnym przebywania w tym świetym miejscu, czuł swoją słabość i nicość oraz tę wielką łaskę miłosierdzia Jezusa.
  
Patrzyłem bardzo głęboko na obraz Jezusa Króla Polski nad ołtarzem i miałem wrażenie, że Pan Jezus uśmiecha się, że poruszają się Jego usta, nie słyszałem żadnego słowa, ale rozumiałem, jak małym jestem i jak bardzo pragnę mojego Króla  i jak wiele mi jeszcze brakuje, dlatego proszę Cię gorąco, Ojcze Tadeuszu, o pomoc i opiekę nad nami, naszymi rodzinami  i całym Narodem. Wstawiaj się za przyczyną naszej Królowej Polski stojacej na ołtarzu w Szczyglicach - stolicy Jezusa Króla Polski, i za przyczyną samego Króla Polski o ratunek dla naszego Narodu i świata całego. Amen.
W pokorze chylący głowy i pogrążeni w modlitwie
Zbigniew i Krystyna z Kanady

Bądź uwielbiony Panie za możliwość obcowania z tym świętym człowiekiem. To smutna wiadomość, że główny postulator beatyfikacji Rozalii Celakówny i Intronizacji Chrystusa na Króla Polski nie doczekał się tego... Pragnął Boga, a Bóg pragnął go u siebie. Idea ta jednak nie zginie.
Mariusz G.

Dzieło, którego się podjął, będzie żyć wiecznie. Jest to bowiem Dzieło Boże. Wieczne odpoczywanie racz Mu dać Panie…
Ela

Po prostu w to nie wierzę :( Bardzo dobrze znałem ks. Tadeusza, był moim wspaniałym przyjacielem :( mimo że ostatni raz widzialem go 6 lat temu, utrzymywaliśmy kontakt listowny :(

Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie, a światłość wiekuista niechaj mu świeci, niech odpoczywa w pokoju. Amen.
Robert Cz.

Maryjo, Matko i Królowo, Nasza Królowo Polski, weź kochanego Ks. Kiersztyna pod swą macierzyńską opiekę.
Przepiękna modlitwa ułożona przez ks. Tadeusza do codziennego odmawiania:
  
Boże Ojcze, dziękujemy Ci, że objawiłeś naszemu Narodowi Jezusa jako Króla Polski
i że zobowiązałeś nas, abyśmy Go słuchali i Mu służyli.
Duchu Święty, Boże, dziękujemy Ci, że oświeciłeś nasze serca i umysły światłem miłości
i poznania prawdy o Jezusie Królu, Synu Bożym.
Maryjo, Królowo Polski, dziękujemy Ci, że zstąpiłaś na Jasnogórski tron,
aby przygotować nasz Naród do podjęcia wielkiej misji Intronizacji Jezusa Króla Polski.
Jezu, ufamy Tobie i kochamy Ciebie, bo jesteś Zbawicielem świata,
zapowiedzianym przez proroków Mesjaszem Królem, który mocą Ducha Świętego
zaprowadza na ziemi jako w niebie Królestwo Boże.

Korząc się przed Twym majestatem, składamy Ci najgłębszy hołd czci.
Ty bowiem jesteś Alfą i Omegą, Początkiem i Końcem, Królem królów
i Panem panujących – jedynym Władcą całego stworzenia.
Razem z naszym Narodem klękamy przed Tobą, Nieskończony Boże,
przyzywając Twego nad nami panowania.
Jezu, Królu Polski, przyjdź Królestwo Twoje!

Prosimy, przyjmij Panie Jezu ofiarę cierpienia Twego Kapłana i nasze modlitwy ku większej Chwale Twojej, lecz Twoja a nie nasza wola niechaj się dzieje, ku Intronizacji Twojej, dla uświęcenia Ojczyzny naszej pod Twoim Panowaniem. Amen!!!
Marta W.

W związku z tragiczną śmiercią ks. Tadeusza Kiersztyna składamy całej rodzinie, przyjaciołom i wszystkim wspłpracownikom - zwolennikom intronizacji JEZUSA KRÓLA POLSKI najgłębsze i najserdeczniejsze wyrazy współczucia. Będzie nam Księdza brakowało. Bedzie zawsze w naszej pamięci i modlitwie.

W Imieniu Stowarzyszenia Marii Królowej Polski z Poznania
Wojciech D., Sekretarz

Dziękuję Ci Księże TADEUSZU.
Teraz TY żyjesz już u Pana Jezusa, o którego  Królowanie w naszej Ojczyźnie walczyłeś. I Ty wiesz najlepiej, co to była za  walka. Ale  też żyjesz w naszych sercach, w twoich słowach, które czytamy i będziesz do końca naszych dni nam bliski, bo łączy nas wiara w Najwyższego Boga Jedynego.
 
Jestem dumna, że Polska miała takiego syna i takiego kapłana! Dziękuję Ci za Twoje ideały, serdeczność, życzliwość. Żegnaj. 
Elżbieta  Z.

Składam ubolewanie z powodu śmierci wielkiego kapłana śp. Ks. Tadeusza Kiersztyna, niezmiernego orędownika wyniesienia na ołtarze Sł. Bożej Rozalii Celakówny. Niech Bóg obdarzy Go Darem Świętego i łaską bycia adiutantem przy boku Michała Archanioła w Królestwie Niebieskim, za nieustanną walkę o Królowanie Jezusa Chrystusa w naszej Ojczyźnie! Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie... Niech raduje się wiecznym oglądaniem Ciebie Panie twarzą w twarz............. Christus Vincit, Christus Regnat, Christus IMPERAT.

Właściwie nigdy nie spotkałem O. Tadeusza. Byłem na Marszach w Warszawie i Lublinie. Mieszkam w Szwecji więc nie mogłem być na wszystkich marszach. Rozprowadziłem prawie 100 broszurek napisanych przez tego kapłana. W galerii waszej jest wybrany nawet mój zbiorek (Józefa z G.). Sam ewangelizuję rozdając obrazki na całym świecie. Na własny koszt opracowałem wersję Chrystusa Króla z modlitwą intronizacyjną w językach łotewskim, rosyjskim, szwedzkim, angielskim, hiszpańskim - z tytułem Jezus Król... (mój, nasz, Polski) w formacie 12x8. Rozprowadziłem już ponad 26000 obrazków, ostatnio na Gran Kanaria, Krecie i w Meksyku... Pozdrawiam i szczęść Boże.
Józef K.
 
 
Wielkie dziękczynienie Panu Bogu za dar życia ojca Tadeusza Kiersztyna i wielki Bóg zapłać Ojcze Tadeuszu za Twoją heroiczną posługą kapłańską na rzecz Prawdy i Intronizacji Pana Jezusa na Króla Polski. Odpoczywaj w pokoju.
Bożena


Ojciec Tadeusz był dla nas prawdziwym Ojcem pełnym miłości, swoistej delikatności i taktu. Jest nam strasznie ciężko bez Niego, ciężko pogodzić się z myślą, że już nigdy nie usłyszymy Jego głosu, Jego dobrych rad, że nigdy nie będziemy mogli skorzystać z Jego olbrzymiej wiedzy, doświadczenia, wyczucia co do ludzi i spraw.

Ojciec Tadeusz był dla nas kimś wyjątkowo bliskim pomimo odległości. Był kimś niezastąpionym, prawdziwym Ojcem. Planowaliśmy jeszcze w ostatnich dniach sierpnia spotkać się. W październiku miało być spotkanie w naszej księgarni. Był taki serdeczny i pełen miłości.
 
Nie ma Go już i nigdy nie będzie jak było. Swój smutek koję jednak myślą, że teraz wreszcie Ojciec jest "u swoich", że wreszcie mógł znaleźć się w ramionach swego Pana, któremu całe życie tak wiernie służył i którego ukochał bez granic mając tyle do zaofiarowania. Ciągłe odrzucenia, szykany, poniewierania, zniewagi, ośmieszania, zabieranie dobrego imienia. Wszystko to znosił z dziecięcym, niewinnym uśmiechem i głęboką pokorą. Wiedzą o tym tylko Ci, którzy byli przy Nim na co dzień i pozostali mu wierni. Dzięki, że było ich tak wielu. Dzięki, że nie ulegli presji, nawet tych pozornie pobożnych, którym często tak łatwo przychodzi osądzanie innych.

Podziwiam i szanuję Ojca za decyzję, jaką podjął w życiu. Wybrał Chrystusa i pozostał Mu wierny pomimo tylu cierpień. Wierzę, że tak chciał Pan Bóg. Dlaczego, dowiemy się kiedyś. Odszedł w święto Matki Bożej Królowej. Wierzę, że śmierć Ojca Tadeusza zostanie przyjęta jako ofiara i pomoże w realizacji największego Jego marzenia, Intronizacji Jezusa Chrystusa na Króla Polski.
Rita z rodziną
Szczęść Boże!
Kiedy otrzymałem sms-a od mamy, że zdarzył się straszny wypadek..... nie dotarło to do mnie. Prąd zimny spłynął po karku, jak się dowiedziałem o tragicznej śmierci Ojca Tadeusza. Łzy napłynęły mi momentalnie do oczu. Znałem go bardzo długo (nawet kilka ładnych lat). Kiedy rok temu uczestniczyłem w rekolekcjach organizowanych przez Stowarzyszenie "Róża" sama obecność Ojca miała w sobie coś takiego, co przyciągało mnie jak magnez, w dodatku te wspaniałe oczy pełne zrozumienia i radości z każdego napotkanego człowieka wprawiały mnie w stan spokoju i jednocześnie radosną euforię, że znam tak dobrego kapłana, jakim był śp. Ojciec Tadeusz. Przed wyjazdem do domu po zakończonych rekolekcjach zrobiłem sobie pamiątkowe zdjęcie z Nim. Mogę powiedzieć, że jest to jedyne zdjęcie, jakie mam osobiste z Ojcem.
 
Od dawna wiedziałem, że jest to "święty" człowiek, który nigdy nie rozstawał się z modlitwą w służbie Jezusowi Królowi. Pamiętam wciąż ten jego ciepły uśmiech i wciąż czuję jego uścisk na swoich barkach. Straszna... straszna... straszna tragedia. Nasuwa się samo pytanie: co będzie dalej? Jak dalej Stowarzyszenie "Róża" poradzi sobie bez duchowego przewodnika i nauczyciela jednocześnie? Teraz wciąż bez przerwy mam na myśli Ojca, ciągle widzę go przed oczyma. Nie mogę się pogodzić z tak tragiczną śmiercią. Jego dusza teraz wraz z aniołami ogląda Boga. I przyszedł po niego Jezus Król, dla którego poświęcił swe życie do końca.

Ojcze, mam nadzieję, że się spotkamy po drugiej stronie.
O Panie, posadź go po prawicy swojej i zalicz go w poczet swych świętych.  :(   (*)(*)(*)
Daniel J.
Ksiądz i Ojciec - NIEZŁOMNY KAPŁAN i piękny CZŁOWIEK - nie znosił kłamstwa i uświadomił Prawdę wielu ludziom. Skromny i pokornego serca - wiedział jak odczytać przesłanie Rozalii, nie fałszował faktów, nie kierował się prywatą i  nie czerpał z doczesności. Natrudził się, ale wiedział co w życiu kapłańskim i ludzkim jest najważniejsze. Z kryształowym sercem stanął przed tronem Pana Jezusa.

Papież Benedykt XVI powiedział: "Kapłan powinien być ekspertem od życia duchowego" - i Ty Ojcze nim byłeś. Dziękuję Ci Panie Boże, że na drodze mojego i naszego wspólnotowego życia postawiłeś mężnego, mądrego i dobrego Pasterza. "Ziarno wrzucone w ziemię obumrze, ale wyda wspaniałe owoce" - słowa Pana Jezusa. Jesteś Ojcze Tadeuszu na Miejscu Chwały.
Odpoczywaj w pokoju.
Jadwiga Ł.

Spokojne, radosne oczy, lekki uśmiech na twarzy i słowa "Szczęść Boże. Przyjechaliście. Niesamowite" - takie powitanie zawsze czekało na nas z Twojej strony.
 
Z otwartym sercem w lipcu 2005 roku przyjąłeś nas w Szczyglicach i tak wspólnie z Tobą i Wspólnotą zaczęła się nasza wędrówka ku Jezusowi Królowi. Trudna droga i wyboista, po której szedłeś razem z nami. Mnie zdarzało się w czasie tej wędrówki wypoczywać, lecz Ty jakbyś miał niespożyte siły, posuwałeś się bliżej i bliżej do tronu Pana.
Dziękuję Ci Ojcze za to, że pokazałeś mi Jezusa Króla, że tyle rzeczy mi uświadomiłeś i ostrzegałeś przed niebezpieczeństwami, za to że otworzyłeś moje oczy na otaczający świat. W moim sercu pozostanie Twój obraz z niedzieli, kiedy widziałam Cię po raz ostatni... Uśmiechnięty i pogodny, machający na pożegnanie...
Do zobaczenia Ojcze!
Małgosia E.

Czytałem broszurę ks. Tadeusza "Zatrute źródło. Masoneria". Ten kapłan strasznie cierpiał, będąc prześladowanym. Boże zmiłuj się nad jego duszą. On walczył o Twoje Królestwo.
Nowy2017

Stało się to przedwczoraj, tj. w święto Maryi Królowej (której królewska godność wynika z królewskiej władzy Chrystusa). Dla mnie to jest wyraźny znak, że Pan Bóg przyjął ofiarę życia księdza Kiersztyna... Papież Benedykt XVI przypominał: "Maryja jest Królową, ponieważ jest związana w sposób wyjątkowy ze swym Synem, zarówno w życiu doczesnym, jak i w chwale nieba. Jak stwierdza Efrem Syryjczyk, królewskość Maryi pochodzi z Jej Boskiego macierzyństwa: jest Matką Pana, Króla królów (por. Iz 9, 1-6).
Kania

Bogu niech będą dzięki za kapłana, który odważnie dawał świadectwo miłości do Jezusa i bliźniego. Wierzę, że mamy kolejnego silnego orędownika przed Tronem Boga. Teraz już wraz z Rózią ksiądz Tadeusz będzie wypraszał dla nas, osieroconych jego dzieci, jeszcze więcej łask, byśmy nie ustali w drodze do Nieba i nieśli wszystkie ciężary związane z zaprowadzaniem Królestwa Jezusowego na ziemi. Króluj nam Chryste!
Agnieszka B.

Człowiek Boży. Na twarzy miał wymalowane spojrzenie Jezusa. Jest z nami i oręduje za Dziełem Intronizacj z Nieba. Jezu, niezbadane są Twoje Drogi, ale czy nie najwspanialsze?
Katarzyna

Bogu niech będą dzięki za dar życia Ks. Tadeusza. Zostanie z nami w naszych sercach i w swoich publikacjach.
Jadwiga G.

Już tęsknimy za Nim i czujemy tą pustkę... chociaż na pewno jest teraz szczęśliwy widząc swojego Króla w Chwale.
Kinga B.


On tak bardzo pragnął Królestwa Bożego i teraz tam poszedł. Jakże musi być szczęśliwy:) cieszmy się z nim :)
Urszula D.


Chociaż go nie znałem osobiście, zawsze miałem wrażenie, że jest to ktoś wyjątkowy, ktoś wielki - choć jak widać było na wielu filmach, prezentacjach i wypowiedziach w różnych publikacjach, bardzo skromny. Ktoś kto poświęca się dla Boga, nie dla swojej sławy czy korzyści... To dało się zauważyć... Jedno wiem na pewno, odszedł ktoś wielki, wielki miłością do Boga Chrystusa Pana naszego...
Wojciech A.

Tak niezbadane są Boże zamiary. Naszym zadaniem jest ufać Mu do końca naszych dni... Wierzę, że Bóg ma jakiś dalszy plan, a to tragiczne i niespodziewane wydarzenie możliwe, że jest jego częścią... Ufajmy.
Wojciech A.

Niezłomny Boży żołnierz w walce o Intronizację Chrystusa na Króla... właśnie czytałam broszurkę przez nich wydaną - DROGA DO CHWAŁY - znakomita!
Małgorzata M.

Moi kochani, chcę się z Wami podzielić pewną sprawą. Jak 2 lata temu trafiłam do Ojca Tadeusza otworzyła mi się Ewangelia św. Jana, która mówiła o uzdrowieniu niewidomego. Dzisiaj pytałam Boga o Jego plan, dlaczego tak się stało, bo ufam całym sercem, ale nie rozumiem. Otworzyłam na tym samym fragmencie Ewangelii, ale wzrok mój padł na słowa: STAŁO SIĘ TAK ABY SIĘ NA NIM OBJAWIŁY SPRAWY BOŻE. Bóg tym fragmentem, który otworzyłam przypadkowo, jeszcze bardziej utwierdził mnie w ufności i zawierzeniu!!! Chwała bądź Jezusowi Królowi za dar życia tego Bożego człowieka, Ks. Tadeusza Kiersztyna!!!
Ania K.

Chcę tylko jeszcze dodać, że czasami po ludzku ciężko jest niejedno zrozumieć! Ksiądz Tadeusz zawsze powtarzał żeby patrzeć w górę nie w dół. Zawsze ufał Bogu i co by się nie działo, zawsze ufał. Nie zapominajmy, że jak Pana Jezusa ukrzyżowano, większość apostołów zwątpiła. Po ludzku wszystko się skończyło. A to dopiero był początek i zwycięstwo Boga! Wierzę i jestem pewna, że również teraz tak jest. A czym Pan Bóg nas zaskoczy, to dowiemy się jak to nastąpi. Mamy trwać, wierzyć, ufać i bronić Jego Królestwa tu na ziemi. Reszta już należy do naszego Króla!!! Nie traćmy nadziei i wiary jak apostołowie. Wyciągnijmy lekcję ze zdarzeń sprzed dwóch tysięcy lat.
Ania K.

Widocznie Bóg uznał, że jest Mu bardziej potrzebny tam. Łącząc się w bólu po stracie nie zapominajmy o Boskich zamysłach.
Maciej B.

Ja myślę, że to jest jakiś Boży plan, którego na razie nie rozumiemy... może kiedyś otworzą nam się oczy... Bóg zawsze wybiera sobie te największe diamenty, te najczystsze, najbardziej błyszczące Jego światłem... i zabiera nam je w najmniej oczekiwanym momencie... Ten dzień, Święto Maryi Królowej, godzina odejścia ks. Tadeusza i sama Jego osoba mogą świadczyć o tym, że to nie jest przypadek... może jeszcze lepiej zaczniemy rozumieć Boże plany, może przyjdzie taki czas... Nam pozostaje ufać Bogu i trwać w tej jak widać niełatwej sprawie, choć wielu będzie na pewno brakować jego autorytetu...
Wojciech A.

Jak trafiłem do grupy facebookwej Intronizacja, to bardzo wiele mi wyjaśniła i pomogła. To samo dotyczy broszur śp. ks. Tadeusza. Tylko sama broszura "Czas zwodzenia" już na tyle niejasności daje odpowiedzi, że człowiek nabiera pewności, że tą drogą TRZEBA kroczyć i nie ma innej. Nie wolno nam z niej zawrócić lub zmienić jej biegu. Tylko w Intronizacji Chrystusa na Króla Polski mamy szansę ocaleć jako naród i państwo i indywidualnie. O to walczył drogą prawdy ks. Tadeusz (ja jestem o tym już od pierwszych dni tutaj przekonany). Tu na grupie jestem niedługo, ale przez ten rok czy dłużej wiele się wyjaśniło w moim światopoglądzie i nabrałem przekonania i jestem tego pewny, że Ty Aniu pod przewodnictwem śp. ks. Tadeusza pokazywaliście i prowadziliście (wraz z innymi osobami) drogą, drogą tą WŁAŚCIWĄ! Jasną i prostą do Chrystusa Króla, oby jak najprędzej KRÓLA POLSKI... Tak trzymaj i dalej bądź z nami, ale i pamiętaj, że i my też jesteśmy z Tobą nawet, gdy o tym nie piszemy tego wprost.
Wojciech A.

Ten wspaniały kapłan odszedł do wieczności w święto Matki Bożej Królowej... Bóg go chciał już mieć u siebie. I Maryja też.
Ania N.

To kapłan, który poniósł tyle trudu w dziele Intronizacji Pana Jezusa, jako Króla Polski. Doświadczył tyle szkalowania i goryczy – dla tego dzieła. O masonerii w Polsce wypowiadał się odważnie. Niestrudzenie. Boże, błogosław Księdza Tadeusza. Zdarzenie jest smutne, ale jest to Wielki Znak dla tych, którzy stoją po stronie Króla Polski. Maryja, nasza Królowa, daje nam Znaki. Trzeba sercem to czytać i wypełniać, o co prosi.
Benka

Jest już u tego Króla, dla którego żył, zaprowadziła go tam Królowa w dniu Jej Święta.
Bożena P.
 

Teraz wszystko w ręku Chrystusa Króla Polski! Wierzę głęboko, że ofiara złożona przez o. Tadeusza została przyjęta w święto Matki Bożej Królowej, a Chrystus Król okaże swoje panowanie i moc nad naszą Ojczyzną. "Błogosławiony, który przybywa w imię Pańskie; błogosławione Jego Królestwo, które nadchodzi."
Brygadzista


To był święty kapłan. Do końca posłuszny Bogu i Kościołowi.
Paweł L.


To jest święty Kapłan i jego krew teraz przyczynia się u Boga za Intronizacją Chrystusa na Króla Polski.
Ewelina Anna


Znałam go osobiście. To był wielki i święty Kapłan. Wierzymy, że będzie patronem Intronizacji, będzie pomagał nam z Nieba.
Teresa


Niech odpoczywa w pokoju wiecznym, amen. Na pewno nadal będzie prowadził dzieło Intronizacji Jezusa na Króla Polski.
Megi


Ksiądz Kiersztyn napisał wspaniałą książkę 'Ostatnia Walka'. Wieczne odpoczywanie racz mu dać Panie.
Pola


Dusze szlachetne mogą zdziałać więcej z Nieba niż za życia na ziemi. Módlmy się za spokój jego duszy. Niech ks. Tadeusz Kiersztyn prześladowany przez pasterzy Kościoła przez wiele lat odpoczywa w pokoju wiecznym. Amen.
Stanisław P.


Nasz śp. Ks. Tadeusz Kiersztyn odszedł do domu Ojca Niebieskiego w godzinie Miłosierdzia. Pamiętam nasze spotkanie z Ks. Tadeuszem 10 kwietnia 2010 r. wieczorem w Fundacji Serca Jezusa przy ul. Rozalii Celakówny 11, Szczyglice... Szczęśliwy to człowiek, który w takiej godzinie odchodzi do PANA z Najświętszą MARYJĄ Królową. Niech JEZUS CHRYSTUS Król nagrodzi duszę Księdza Kiersztyna, wiernego sługi Dzieła Intronizacji JEZUSA na Króla Polski.
Maria Teresa


Odszedł do Domu Ojca...
Natalia


Maryjo! Królowo Nieba i ziemi, trzymaj w Swych Ramionach ks. Tadeusza, przywitaj go z matczyną miłością i po Królewsku w Niebie, wraz z Chrystusem Królem.
Inka


Śp. Ksiądz Tadeusz Kiersztyn mówił ważne prawdy z darem męstwa, miał jeden jasny kurs – do Jezusa Króla Polski, wierzył naprawdę. Bardzo uczciwy i bardzo dobry Kapłan i Człowiek na wzór Serca Pana Jezusa. Wierzę, że Pan jest z niego dumny – znalazł się pokornym i sprawiedliwym. Z wielką serdecznością i łzą w sercu zapamiętałam na zawsze tego Księdza, w którym nie było krzty nienawiści do nikogo, a tylko ostrzeżenia i drogowskazy - podnosił nas z upadku na naszej drodze.

Dziękczynienie i chwała, Panu Bogu chwała za śp. Księdza Tadeusza Kiersztyna!!!
Zabrał go Pan do siebie, wyzwolił z męczeństwa “białego” męczeństwem “czerwonym”. Święty!!! Na zawsze święty!!!
Dziękczynienie i chwała, Panu Bogu chwała za śp. Księdza Tadeusza Kiersztyna!!!
Dziękczynienie, pokłon i chwała, i uwielbienie przez wysławianie i miłość!
To był Prorok pośród nas. Taki koniec życia rodzi świętych w niebie.
Aniela B.

Ze łzami jestem... Tęskniłam za Wspólnotą... Marzyłam, że pojadę do Szczyglic, może za rok? Bardzo tęskniłam od 2004 roku, ale nie mogłam się stąd wyrwać. Szkoda... Pomimo najlepszej wiary, ta śmierć bardzo mocno mnie dotknęła. Miałam Księdza Tadeusza w Margaretce w każdy piątek - trochę wcześniej niż go poznałam w 2004 r. Widzę, że duchowo bardziej byliśmy razem w Sercu Pana Jezusa niż mogłam to przypuszczać. Jestem z  Wami Kochani! Może kiedyś będziemy mogli się zobaczyć na wspólnej modlitwie? Ostatnio byłam bardziej bierna - ale zawsze wierna.
Z Panem Bogiem i Maryją
Aniela B.

To nie jest przypadek. Tego trzeba temu narodowi, temu pokoleniu o zatwardziałych sercach, żeby przejrzał na oczy i obrał jedynego Króla, który przyniesie mu wolność. Pan powołał Swego sługę, bo miła Mu była jego ofiara. Jego misja na ziemi wypełniła się. Niedługo wszyscy poznają, że prawdziwym Królem całej ziemi jest Jezus. Przyjdź Panie Jezu! Marana tha!
Teresa


Jakiś czas temu ks. Tadeusz Kiersztyn opowiadał mi o fragmencie Ewangelii, w którym Pan Jezus odchodził do Nieba. Zapytał się mnie, czy wiem, dlaczego Pan Jezus odszedł. Nie znałam odpowiedzi na to pytanie. Powiedział mi wtedy, że Pan Jezus musiał odejść i zostawić apostołów, ponieważ gdyby nie odszedł, nie posłałby do nich pocieszyciela czyli Ducha Świętego. Gdyby nie odszedł, to wtedy apostolowie cały czas patrzyli by na Niego, aby coś zrobił. Z każdym problemem biegli by do niego. A On zostawił nam naukę, dał nam sakramenty, dał moc odpuszczania grzechów i wyrzucania złych duchów. Dzięki posłudze i służbie w imię Jezusa zdobywamy zasługi w niebie. Jeśli Pan Jezus zostałby na ziemi, apostołowie nie mieliby możliwości zdobyć zasług i sami walczyć w Jego imię, bo liczyliby na Jego działanie.
Ania K.

Dziękujemy Ci, drogi Kapłanie. Spoczywaj w pokoju i oręduj za nami w Domu Ojca Przedwiecznego. Rycerzu Chrystusa Króla Polski.
Anna

Na krwi męczenników budzi się duch narodu. Czasem trzeba stracić coś, by umieć docenić. Tacy ludzie są zwalczani jak żyją, niezauważani, ale jak ich zabraknie, to jakby ktoś wyrwał żywą tkankę serca. Ale w cierpieniu następuje oczyszczenie. Mam nadzieję, że taki jest sens tej śmierci.
Moim pragnieniem jest bardzo liczny udział w pogrzebie. W komunizmie na pogrzebie Ks. Jerzego Popiełuszki były tłumy. Mamy serca rycerzy i rycerek Maryi Królowej Polski. Dlatego nie trzeba się bać. Jakbym mogła pojechałabym na drugi koniec Polski, by być wtedy w Krakowie.
Ewelina Anna

Ziarno nie przyniesie owocu, jeśli wpierw nie obumrze! Niech Dobry Bóg przytuli JEGO Duszę do SWOJEGO SERCA!!! Wieczne odpoczywania racz Mu dać PANIE!!! Króluj nam CHRYSTE!!!!!!
TYLKO JEZUS JEST PANEM!
Joaneczka

Tak myślę, że krew Ks. Kiersztyna jest krwią męczennika, na którego ofierze z życia zakorzeni się i wyrośnie królowanie religijne i polityczne Jezusa w Polsce. Teraz wydaje się to cudem, niemożliwe, ale przyjdzie czas, że ta śmierć przyniesie owoc obfity! Na pewno mamy jednego więcej orędownika Intronizacji. Nasze zaplecze w Niebie rośnie w siłę. Jestem o tym przekonana.
Ewelina Anna

Aniu, tak pięknie ujęłaś odejście do Pana Kochanego ks. Tadeusza. Tak trudno nam jest to zrozumieć... trudne są Plany Boże. Tak bardzo potrzeba nam Wiary, Nadziei i Miłości. TRWAJMY... Uzdrowienie Chorych, módl się za nami. Śp. Ks. Tadeuszowi - R.I.P. Niechaj Dobry i MIłosierny Bóg ogarnie Go swoją Miłością i przyjmie do Chwały Nieba... Amen.
Anna P.

Wszystkim trudno pogodzić się z tak nagłym odejściem ks. Tadeusza. Ja osobiście również nie mogę w to jeszcze uwierzyć, ale taka myśl mnie natchnęła, że przecież Bóg nie pozostawi swoich dzieci bez opieki. I jeśli coś zabiera to po to, by dać w zamian coś równie dobrego bądź lepszego.
Sebro

To wielka strata dla Kościoła i Polski. Był to dla mnie jeden z najbardziej gorliwych i świętych kapłanów, jakich poznałem. Do końca wierny Bogu i Kościołowi. Za propagowanie idei Intronizacji Jezusa Króla Polski zapłacił bardzo wysoką cenę: odrzucenia, pomówień, pogardy i agresii. Wiele osób mylnie (co widać w komentarzach internetowych) łączy jego osobę i głoszoną ideę z ks. Natankiem, o. Mikrutem i kilkoma jeszcze samozwańcami własnej wizji intronizacji. Posłannictwo Rozalii Celakówny zostało rozmyte ku uciesze diabła. Liczę na rehabilitację ks. Tadeusza Kiersztyna, no i oczywiście na królowanie Jezusa w naszej Ojczyźnie.
Paweł M.

Boże! Dziękujemy za dobro, które otrzymaliśmy przez posługę ks. Kiersztyna. Drogi księże, dziękujemy i obiecujemy stać na straży dzieła, które tak heroicznie broniłeś! Króluj nam Chryste!!!!!!
Szulamitka

Papieskie epitafium dla ks. Kiersztyna: W dniu śmierci ks. Tadeusza papież Benedykt XVI mówił, że Maryja jest Królową, bo jest Matką Pana panów i Króla królów. Niezwykłe. Niech odpoczywa w Bogu.
Adam

Wspaniały człowiek, wspaniały ksiądz, wierny swoim ideałom, prawdziwy patriota. Cześć jego pamieci, spoczywaj w pokoju ++++++++
Ewa R.

Pamięci Ks. Tadeusza Kiersztyna

jak mamy teraz odczytać tak bolesne znaki
gdy nam zabrałeś Panie Pierwszego Rycerza?
dokąd ta krucha tratwa, która zwie się Polska
z tymi, którzy zostali wśród żywiołu zmierza?

był Sternikiem i Żaglem oraz Wiatrem Ducha
wiemy jak niebezpieczny żywioł nam zagraża
czy potrafimy teraz bez Niego samotnie
stanąć mężnie w obronie Polski i ołtarza?

czy ta ostatnia walka o prawdę i wiarę
będzie ofiarnym stosem składanym w ofierze?
ilu jeszcze odejdzie z bólem oraz płaczem
aby ocalić Polski Najświętsze Przymierze?

dzisiaj surowe Panie są Twoje wyroki
czy zadrży polskie serce ponad Tą Ofiarą?
czy obojętność oraz cichy śmiech szatana
będzie naszego losu wymierzoną karą?

prosimy nie odwracaj zagniewanej twarzy
od Naszego Narodu grzechów i słabości
wiesz Panie jak trudno dzisiaj jest się bronić
gdy zaciska się boleśnie niewola podłości

bo chcielibyśmy Panie jeszcze głośniej wołać
poprzez ten mur milczenia osaczeni bólem
bądź Chryste miłosierny i prowadź nasz Naród
prowadź do zwycięstwa! Bo Ty jesteś Królem!

K.W.


Czuję ogromny żal, jak okradziona... Moje serce klęczy przed Bogiem i płacze po Księdzu Kiersztynie, nad moją Ojczyzną, którą kocham. Obdartą, okradzioną, oplutą, ośmieszoną, mordowaną… Słowo, które jeszcze niedawno nie znaczyło dla mnie wiele oprócz literek, jakimi było pisane, teraz jest w moim sercu wyryte jak ogniem: Ojczyzna. Dla niej poświęcił życie Ks. Kiersztyn. Nasze osamotnienie pogłębia się, gasną ludzie – latarnie, którzy prowadzą, strzegą wiary! Dlaczego zostaje wycie piosenkarki Madonny, a odchodzi Ks. Kiersztyn? Jakby Polska zapadała się w otchłań, samotność, i w ciszy, pośród obojętnych twarzy umierała… to jest naprawdę Golgota… Mam w sercu morze palących łez. I powtórzę nad ciałem Kapłana, męczennika Chrystusa Króla: bo Ty Chryste jesteś KRÓLEM!
Ewelina Anna

 

For English users

English_version

...

  

Zamieść na swojej stronie baner intronizacja.pl


Copyright © 2009-2017 Stowarzyszenie "Róża".
Wszelkie prawa zastrzeżone.