Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Czytaj więcej...
 
Spis treści
Wspomnienia, kondolencje, świadectwa...
Strona 2
Strona 3
Strona 4
Strona 5
Strona 6
Strona 7
Strona 8
Wszystkie strony
   
Kapłanie Niezłomny – dla nas na zawsze Ojcze Tadeuszu! 
Twoja „Ostatnia walka” poprowadziła nas do wspólnych „Zmagań o Polskę Chrystusową”. One będą trwały na szlaku, który Ty na nowo wskazałeś: „Drodze do chwały”. I to jest najtrudniejszy etap walki. Może dlatego będziesz mu patronował bezpośrednio od Bożego Tronu – Wierny Rycerzu Maryi Królowej Polski i Pierwszy Rycerzu Jezusa Króla Polski! W górę serca! Króluj nam Chryste!
Ruch Obrony Rzeczypospolitej „Samorządna Polska” i Stronnictwo Polska Racja Stanu

Z głębi serca pragnę wyrazić ogromny żal i współczucie z powodu tragicznej śmierci Ojca Tadeusza Kiersztyna wobec bliskich mu osób, zwłaszcza Rodziny oraz Wspólnoty św. Klaudiusza ze Szczyglic i wszystkich przyjaciół. Do tej pory trudno mi uwierzyć w to, co się stało. Pozostaje nadzieja, którą daje nam wiara: „Błogosławieni, którzy w Panu umierają…” (Ap 14, 13).

Nie sposób wyrazić wdzięczności Bogu za dar życia Ojca Tadeusza i jego kapłańską posługę, za wszystkie dzieła, które Ojciec zainicjował i prowadził. Od 1996 r. w każde wakacje i ferie przyjeżdżałam do domu w Szczyglicach na organizowane tam rekolekcje dla młodzieży, a także wakacyjne seminaria społeczno-polityczne, na które zapraszano różne osoby z ciekawymi wykładami. Dzięki temu już w młodym wieku odebrałam solidną formację, która do tej pory procentuje w moim życiu. Od 1999 r. uczestniczyłam też w spotkaniach młodych w Sylwestra. Przyjeżdżaliśmy z różnych stron Polski kilka dni wcześniej, żeby oderwać się od swoich obowiązków, zaczerpnąć duchowej mocy na wspólnej Eucharystii, adoracji, modlitwie, ale też odpocząć, uczestniczyć w zabawach, a także posłuchać konferencji Ojca dotyczących życia duchowego. Wszystkie te spotkania owocowały później w życiu osobistym – pogłębioną relacją z Bogiem, cotygodniową modlitwą we Wspólnocie, aktywnością w rodzinnej parafii. Dzięki odprawieniu Nabożeństwa Intronizacyjnego wiele osób, w tym ja, doświadczyło cudu przemiany w swoich rodzinach.

Tym, co najbardziej pociągało, był przykład życia Ojca Kiersztyna. Obserwując jego osobistą relację z Jezusem, gorliwość, z jaką odprawiał Mszę św. i adorował Pana Jezusa w Eucharystii, wielu z nas zapragnęło codziennie uczestniczyć we Mszy św. Przykład Ojca Tadeusza znacząco wpłynął na co najmniej dwa powołania kapłańskie osób, które bliżej znam – są już księżmi.

Był człowiekiem modlitwy, z niej wypływało każde jego działanie. Podkreślał, że dopiero osobista relacja z Jezusem, życie w łasce uświęcającej, czerpanie z sakramentów Kościoła, może być podstawą jakiegokolwiek działania zewnętrznego. Uczył nas reguł walki duchowej.

Pamiętam, jaką radość sprawiało mu, gdy widział, jak po kilku dniach rekolekcji osoby „rozkwitają”, poddając się Bożej łasce. Jako kapłan był „przejrzysty” – nie zasłaniał sobą Jezusa, ale nieustannie na Niego wskazywał i przyprowadzał do Niego innych. Był mądrym kierownikiem duchowym. Mimo wielu zajęć, potrafił znaleźć czas na osobistą rozmowę, a kiedy była taka potrzeba, nawet o późnej porze był pod telefonem. Sam niejednokrotnie przeżywając trudności, często podnosił na duchu innych. Był człowiekiem pogodnym, ciepłym, umiejącym żartować, jednocześnie o zmyśle praktycznym. W domu w Szczyglicach zawsze panowała serdeczna atmosfera, każda osoba była ważna.

Myślę, że wielu mogłoby dać podobne świadectwo. Dziękuję Bogu za to, że postawił na mojej drodze Ojca Tadeusza Kiersztyna, za jego modlitwę, mądrość i rady, przykład życia, męstwo, otwartość na posłannictwo Rozalii Celakówny i ofiarną służbę Jezusowi Królowi.

„Spocznij jedynie w Bogu, duszo moja, bo od Niego pochodzi moja nadzieja.
On jedynie skałą i zbawieniem moim, On jest twierdzą moją, więc się nie zachwieję.
W Bogu jest zbawienie moje i moja chwała, skała mojej mocy,
w Bogu moja ucieczka” (Ps 62, 6–8)
 
Katarzyna G., Łódź

"Kochany Bracie Janie" - już nie usłyszę tego zwrotu, jakim witałeś mnie lub zwracałeś się do mnie podczas rozmowy ze mną - Drogi mojemu sercu Ojcze Tadeuszu. Odszedłeś niespodziewanie i osierociłeś nieliczną wprawdzie, ale szczerze oddaną Ci grupę przyjaciół z Olsztyna, którzy byli z Tobą i przy Tobie, gdy zmagałeś się z trudnościami i przeszkodami w doprowadzeniu do Intronizacji Pana Jezusa Króla Polski i wyniesieniu na ołtarze S.B. Rozalii Celakówny. W podkrakowskiej siedzibie w ciszy, w pismach wyjaśniałeś znaczenie dla Polski objawień, jakie otrzymała S.B. Rozalia Celakówna. W zamian za to byłeś biczowany i smagany decyzjami władz, które nie chciały akceptować Twojej za życia działalności. Dziś po Twoim odejściu będą mogły "spokojnie?" odetchnąć.

Tobie, Drogi Ojcze, niech Pan Bóg wynagrodzi za to, co do tej pory uczyniłeś w tej sprawie i niech Cię przyjmie do radości życia wiecznego, byś tam mógł razem z Najświętszą Dziewicą Maryją, zawsze Dziewicą, z Aniołami i wszystkimi Świętymi wielbić nieustannie Niepojęte Miłosierdzie Boże i modlić się za Twoją ziemską i naszą Ojczyznę - Polskę.
Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie.                                             
Jan K. z Olsztyna.

Ojcze, tak trudno nam się pogodzić z tą myślą, że już nie ma Cię w śród nas..... Dziękuję Bogu za Ojca Tadeusza, który cieszy się już w chwale Niebieskiej z Naszym Królem. Myślę że zyskaliśmy kolejnego Świętego....
harcerka Oliwia

Mam odczucie - jakby ktoś z najbliższej rodziny opuścił ten świat i odszedł do Pana Boga!
Pokój jego duszy! Jezu ufamy Tobie!
 
Tułaczka moja już dobiegła kresu, dla moich oczu słońce ziemi zgasło.
W Tobie mój Panie, znajdę pokój wieczny, Ty będziesz dla mnie niegasnącym światłem.
Dziś moją duszę w ręce Twe powierzam, mój Stworzycielu i najlepszy Ojcze.
Do domu wracam, jak strudzony pielgrzym, a Ty z miłością przyjmij mnie z powrotem.
Wiesia

Ktoś właśnie uświadomił mi, że Ojciec Tadeusz przeżył 33 lata w kapłaństwie (1979 - 2012), niezwykłe... Bo przecież umierał od 12stej do 15stej... Inna ciekawostka: Msza święta pogrzebowa będzie w kaplicy cmentarnej na Rakowicach: okazuje się, że jest ona pod wezwaniem Zmartwychwstania Chrystusa Króla, piękne wezwanie! Inny drobny znak, ale dla mnie czytelny: Ojciec przed śmiercią był u spowiedzi świętej i kupił Matce Bożej kwiaty, piękny gest, zapewne wręczył je Jej już osobiście.
   
Ojcze Tadeuszu, czujemy Twoją obecność. Nie martw się o nas. Z tym, co nam zostawiłeś, z Jezusem w sercu mamy wszystko. A Ty działasz dalej, tylko bardziej dyskretnie... Okazuje się też, że Ci, którzy byli najbliżej Ciebie, nie tylko nie są najbardziej załamani i złamani, ale to oni pocieszają nas i umacniają. Twoja zasługa, Twoja szkoła.
Byłeś dobrym pasterzem...
Bartek Cz.

Dziękuję Bogu Ojcu za dar Księdza Tadeusza w moim życiu. On ukazał mi prawdziwe Oblicze Ojca Niebieskiego, kochającego miłością wymagającą, delikatną, konsekwentną. Nie mając możliwości doświadczenia miłości ojca ziemskiego, relacje te były bardzo zachwiane. Ojciec Tadeusz, prawdziwy Ojciec Duchowny, świadectwem swojego kapłańskiego życia, swoją modlitwą i wstawiennictwem przed Tronem naszego Pana i Króla pomagał mi wyjść z duchowego impasu.
  
Chociaż drogi Pana nie są naszymi drogami, a Jego myśli naszymi myślami, przyjmujemy w duchu posłuszeństwa Jego Wolę, lecz w sercu naszym pozostaje niewypowiedziana pustka. Odszedł od nas Człowiek Wielki - wielkością samego Pana naszego i Króla, walczący niestrudzenie o Jego Królestwo tu na ziemi. Dziękujemy Ci Ojcze Tadeuszu. Kochamy Cię i będziemy żyć Twoim przesłaniem do końca naszych dni.
Bożena N.

Wiadomość o nieszczęśliwym wypadku ks. Tadeusza Kiersztyna, niezwykłego kapłana i człowieka, przepełniła nasze serca smutkiem, lecz przyjmujemy ją z pokorą, jako wolę Pana Najwyższego... 
O. Tadeuszu, dziękujemy Ci za nieustanne świadectwa niezłomności przekonań i wiary, za nieoceniony wkład w kształtowanie duchowych postaw i wychowanie naszych dzieci.... pozostaniesz na zawsze w naszych modlitwach, sercach i pamięci... odpoczywaj w pokoju.
Hanna i Mirosław

Dwadzieścia lat przyjaźni z ks. Tadeuszem to dużo i trzeba za to dziękować Bogu. Było w tym czasie dużo i radości, i smutków, trudnych decyzji i rozstrzygnięć podejmowanych z heroiczną determinacją przez tego niezwykłego, odważnego kapłana. Nie sposób wymienić choćby niektóre z nich. Dzisiaj wspomnienia przebiegają w pamięci jak obrazy na taśmie filmowej. Który z nich najważniejszy? Najmocniej utrwalił się w mojej pamięci ten z 16 listopada 1997r. w Uroczystość Intronizacji Chrystusa Króla w Bazylice Najświętszego Serca Pana Jezusa w Krakowie. Oto o. Tadeusz wznosi ponad stopnie ołtarza piękną złotą koronę, zdobną licznymi klejnotami, koronę - wotum Apostolstwa Modlitwy i umieszcza ją na głowie Jezusa Chrystusa w centrum głównego ołtarza. Przeżycie było ogromne. Niestety, krótka to była radaść, bo niedługo  korona spoczęła u stóp Jezusa i tam już pozostała. Bardzo to  było dziwne i niezrozumiałe. Wszystko to zapoczątkowało nową drogę życiową ks. Kiersztyna, drogę przez ciernie, ale przebytą godnie, pracowicie, z wielką miłością Boga i ludzi.
Dziękujemy Ci o. Tadeuszu za Twoją przyjaźń, tak nagle przerwaną, mamy jednak nadzieję, że się spotkamy w Domu Ojca Niebieskiego.
Urszula i Jan

Ojcze Tadeuszu! Rycerzu Jezusa Króla Polski!
Larum grają!....... Kto nas teraz poprowadzi przez ten trudny czas?
Sztandary już gotowe - uśmiecha się z nich sł. Boża Rozalia i orzeł trzepocze skrzydłami... taki prawdziwy, w koronie.
Słyszysz? ....."zaśpiewajmy dla Maryjo" (15.08.2012, przed modlitwą wieczorną...)
Oczywiście... Ojcze Tadeuszu! "Jesteś tuż obok mnie"...........
Jezus Król Polski tuli Cię jak strudzonego wędrowca, odziany w złote szaty...
i Maryja Królowa, taka "Niebieska", jak na ołtarzu w kaplicy szczyglickiej.....
 
Tylko ta cisza..... w Domu Rekolekcyjnym, w moim sercu........
Jezu, przyjdz Królestwo Twoje........ Amen.
Jacek

Ile dobrych emocji wyzwoliła w ludziach ta śmierć, odejście Księdza Tadeusza. Widać jak wielu ludzi potrafił Ksiądz zarazić swoją miłością do Pana Jezusa i naszej zbolałej Ojczyzny. Ile pięknych słów w tych relacjach. Ci, którzy znali Księdza zrozumieli, że tylko miłością i wyrozumiałością można dojść do zgody pomiędzy sobą, a wtedy dopiero razem można myśleć o większych dokonaniach. Złemu udało się poróżnić nas ze sobą, nas, czyli tych, dla których słowo Bóg, Honor, Ojczyzna znaczy coś więcej. Ojciec odsunął się w cień i nigdy nie wystawiał się na czoło peletonu, nie szukał poklasku ani nie chciał być gwiazdą przewodnią. Był zbyt skromny i pokorny, by ogłaszać się prorokiem naszych czasów. A śmiało można powiedzieć, że prowadził nas Chrytusową drogą, ku zwycięstwu.
 
Ostrzegał przed fałszywymi prorokami i złudnymi objawieniami. Za tym kryją się wrogowie Kościoła, wrogowie idei Chrystusa Króla Polski. Wiadomo przecież, że nikt by ich nie słuchał gdyby nie przyjęli formy, która okrąży nasze podejrzenia i będzie pasowała pod nasze oczekiwania. Uważajmy wiec teraz jeszcze bardziej i bądźmy podejrzliwi i ostrożni. To, co Boże, jest ciche i pokorne, to, co pochodzi od złego, jest głośne i wzbudzające nienawiść pomiędzy sobą. Nie dajmy się zwieść i poróżnić teraz, gdy tak bardzo potrzebujemy między sobą jedności.
Rita i Ania
 


 

For English users

English_version

...

  

Zamieść na swojej stronie baner intronizacja.pl


Copyright © 2009-2017 Stowarzyszenie "Róża".
Wszelkie prawa zastrzeżone.