Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Czytaj więcej...
 
Spis treści
Wspomnienia, kondolencje, świadectwa...
Strona 2
Strona 3
Strona 4
Strona 5
Strona 6
Strona 7
Strona 8
Wszystkie strony

Księdzu Tadeuszowi Kiersztynowi zawdzięczam moje zdrowie duchowe i fizyczne. Miałem również tę łaskę, że mogłem uczestniczyć w jego pożegnaniu na Cmentarzu Rakowickim. Chciałbym dać z tego tytułu moje małe świadectwo.

Po przyjeździe z pogrzebu zmęczony podróżą, położyłem się na chwilę na łóżku, żeby trochę odpocząć. Zdrzemnąłem się na jakieś kilka dosłownie minut. Podczas tej krótkiej drzemki zobaczyłem ks. Tadeusza Kiersztyna w otoczeniu niedawno widzianego cmentarza, który powiedział do mnie rozpromieniony z łagodnym uśmiechem: „No, witaj”. Ubrany był cały na biało, w ręku trzymał biały kwiat z długą łodygą lub raczej dłuższą liściastą palmę koloru białego. Uwagę moją wtedy również zwrócił fakt, że miał na sobie okulary, których oprawki ku mojemu zdziwieniu były również białe. W trakcie tego widzenia moja świadomość dziwiła się, że to on ma „kwiaty” a to przecież jego pogrzeb i to ja je powinienem mieć i mu je wręczyć. Staliśmy tak, w małej odległości od siebie na cmentarzu obok kaplicy, w której odbywało się w tym dniu nabożeństwo. Po kilku sekundach obudziłem się. Ten obraz jednak na tyle głęboko wyrył się w mojej pamięci, że postanowiłem o tym napisać. Myślę, że chwalebne czyny dokonane tu na ziemi wobec bliźnich przez ks. Tadeusza Kiersztyna są wiele warte w oczach Dobrego Boga.
Rafał

OBYŚMY ZDĄŻYLI NIM TEN CZAS NADEJDZIE

Ojcze Tadeuszu! popatrz na nas z góry
bo brakuje nam Twej wiary siły i mądrości
mieliśmy dzisiaj razem jechać do Poznania
miałeś w gronie przyjaciół u Wilowskich gościć

nie wszyscy jeszcze wierzą że Ciebie już nie ma
i w Szczyglicach nie gazdujesz broniąc tronu Boga
zegary odmierzają bolesne godziny
i wyraźniej brzmi tylko Twoich słów przestroga

zatrute źródło cieknie przez serca i myśli
Kościół z bolesną raną śmiertelnie się zmaga
a sens ostatniej walki niewielu rozumie
wielu zawiodła mądrość wiara i odwaga

coraz więcej czarnych myśli lęków i obawy
i bluźnierstwa rzucanego przed puste ołtarze
ci co zdradzili Chrystusa patrzą hardo w oczy
i pytają szyderczo kiedy ich ukarze?!

prosimy pełni bólu bądź Chryste łaskawy
dla tych co pobłądzili może z naszej winy
że Ojczyzna boleśnie rozdarta niewiarą
że kłamcy zamiast hołdu przed tron niosą drwiny

czas nagli powtarzałeś czas prawdy nadchodzi
czas Króla będzie czasem radości i bólów
i obyśmy zdążyli nim ten czas nadejdzie
powrócić do serca Twego o Królu ! Królów !
Księdzu Tadeuszowi Kiersztynowi
Kazimierz Józef Węgrzyn

Dziecięctwa pełen opiekuńczy Ojciec,
Świetlany Kapłan, choć bez aureoli,
U Boga - Króla był na ordynansach,
W swych sądach wolny - w boskiej trwał niewoli.

Zabrany nagle w trakcie swojej misji
Nie usłyszałeś już mojej podzięki
Za święty zapał Twój i Twoje serce.
Król - Jezus, Pan nasz, dość miał Twej udręki.
Niedosyt spotkań i rozmów odczuwam,
A przecież do nich zapraszałeś nieraz.
Wciąż wiatr ścigając, czasu mi nie stało...
O, jakże smutno mi na duszy teraz.
Kochany Ojcze! Z nadzieją spotkania w Domu
Teresa S.

PLUTON EGZEKUCYJNY JUŻ CIEBIE NIE ZRANI

ci którzy Cię pogrzebali z tchórzliwym pośpiechem
niech nie myślą że z ciałem umrą Twoje słowa
Chrystus któremu mężnie służyłeś bez reszty
pamięć o Tobie w Narodzie pośród nas zachowa

i będą się Twoje słowa jak gromnice palić
i będą światłem ducha ochraniać nadzieję
i poniesiemy to światło do tronu Chrystusa
bo to On będzie pisał nasze polskie dzieje

gdzie był krakowski kościół gdzie jego pasterze
i gdzie bracia kapłani gdzie miłość bliźniego
tak wygląda grób Polski oraz pogrzeb wiary
bądź Chryste miłosierny i chroń nas od złego

jakie to przejmujące ta cisza kościołów
gdy serca dzwonów milczą nad grobem kapłana
bo Ojcze Tadeuszu ! Twa droga do nieba
to jeszcze jedna polska nie zgojona rana

ale z tych ran wyrosną czyny naszej wiary
nikt w nas nie złamie Ducha gdy to Bóg jest z nami
a gdy pobłądzimy w gęstej mgle niewiary
w godzinie Twego sądu zlituj się nad nami

pluton egzekucyjny już Ciebie nie zrani
nie dotknie Cię już kłamstwo zawiść oraz kara
jak zawsze się uśmiechniesz gdy przed tronem Boga
staną przy Tobie - Nadzieja Miłość oraz Wiara!

Księdzu Tadeuszowi Kiersztynowi
Kazimierz Józef Węgrzyn

Wiersz dedykowany ś.p. O. Tadeuszowi Kiersztynowi

Zostawiłeś nas Ojcze Tadeuszu w niepowetowanej stracie,
Poszedłeś pokłonić się Temu, który zasiada na Tronie w królewskiej szacie.
Często się modlimy: Wybaw nas Boże od nagłej śmierci,
Wielką tajemnicą jest dla nas, dlaczego tak nagle odchodzą od nas ludzie Święci.

Myślę, że Jego odejście nie było przypadkowe,
Poszedł On na ważną audiencję, pochylić przed Bogiem głowę.
Ta ważna rozmowa na klęskę nie jest skazana,
Będzie osobiście Boga prosił o Intronizację Chrystusa na Króla i Pana.

My tę Jego prośbę gorącą modlitwą poprzemy,
Miejcie nadzieję w Bogu, wkrótce zwycięstwo odniesiemy.
Miał On wielu przyjaciół, miał też do czynienia z Kościoła wrogami,
Głosząc Prawdę, chciał ich fałszywe życie przewrócić do góry nogami.

Do Nieba Cię Ojcze Tadeuszu zabrała Maryja, Polski Królowa,
Niech rychło będzie uwieńczona złotą Koroną Jezusowa Głowa.
Niech Jezus będzie Polski Królem i z nędzy dźwignie inne kraje,
Niech zakwitnie na nowo wiara, niech wrócą starodawne zwyczaje.

Niech łzy, które po stracie O. Kiersztyna po naszych policzkach spływają,
Rychłą Intronizację Jezusa na Króla Polski wybłagają.
Dziś Ojca Kiersztyna opłakuje każdy Rycerz Chrystusowy,
Wierzymy, że przez Jego śmierć Bóg dokona w Polsce wielkiej odnowy.

Mamy teraz w Niebie Wielkiego Orędownika - O. Tadeusza,
Niech u Boga za nami wstawia się Jego święta Dusza.
Sara
------------------------------------------------------------------------
Pogrzeb O. Tadeusza Kiersztyna
Jezu Królu! W Swym ogromnym Miłosierdziu Niepojęty,
Spójrz na smutne dzieci O. Kiersztyna i na Jego Pogrzeb Święty.
Spójrz na bólem zranione serca i na każdą łzę,
Ten krzyk bólu ku Niebu z serca wyrwać się chce.

Ten wierny Boży lud - to duchowe Ojca Tadeusza Dzieci,
Którym po policzkach łezka po łezce obficie leci.
Między tymi osieroconymi Dziećmi Jezus się przechadza,
Dużo siły i nadziei w serca wlewa Jego Królewska Władza.

Jezus mówi: Otrzyjcie łzy, nie płaczcie, Ja jestem z Wami,
Ten, który przeprowadził Lud przez morze suchymi stopami.
A jak byli głodni, nakarmiłem ich do syta manną z Nieba,
I Wam w Moje Miłosierdzie do końca ufać trzeba.

Módlmy się za O. Tadeusza, który pragnął Jezusa Intronizacji,
Niech Bóg da nam tą łaskę, byśmy się doczekali Jego Beatyfikacji.
On na to zasłużył, nie mniej niż inni Błogosławieni,
Niech za Jego przyczyną Bóg zło na dobro przemieni.

Teraz w Niebie, o łaskę Intronizacji proś Boga, O. Tadeuszu,
Niech wieść o tej łasce rychło dotrze do naszych uszu.
Niech Jezus Chrystus rychło zostanie Królem naszej Ojczyzny,
Niech nas w Swoim Miłosierdziu uwolni od szatańskiej zgnilizny.
Sara

Święty Człowiek, który żył w Prawdzie. Prawdą jest to, co nie ulega zmianie w czasie. Ks. Kiersztyn żył w jedności z Bogiem. Ci, którzy zachowują jedność myśli, słowa i czynu są Wielkimi Duszami. "Razem żyjemy, razem walczymy, razem do niebios się wznosimy." W każdym narodzie są Dusze Wielkie. Jeśli jeden umrze, już zrodzony jest następny. Módlmy się o nawrócenie wszystkich niegodziwych osób, które szkalują lub niszczą naszą Ojczyznę i Kościół Katolicki.
Tomasz

W serca wielu osób na trwałe wpisała się data 22 sierpnia 2012 r. …

Według liturgii Kościoła katolickiego to 20 tydzień zwykły. Środa 22 sierpnia 2012 r. była jednak szczególnym dniem maryjnym – wspomnieniem obowiązkowym Najświętszej Maryi Panny, Królowej. Należało odczytywać lekcje przygotowane w Lekcjonarzu na tę okoliczność. Jednak podczas poniedziałkowej modlitwy wspólnoty w Szczyglicach (20 sierpnia), jej Ojciec Duchowny, ks. Tadeusz Kiersztyn, przeczytał i rozważył środowe czytanie ewangeliczne wg porządku ROKU II, a nie to obowiązkowe (Ojciec rozważał czytania środowe od początku 2012 r.; w poprzednich latach były to rozważania czytań na następny dzień, tj. Ewangelii na wtorek). Czytanie ROKU II było przypowieścią o robotnikach w winnicy (Mt 20,1-16a)...

Tymczasem dzień 22 sierpnia wstrząsnął nami wszystkimi. Najpierw dramatyczna informacja o wypadku Ojca Tadeusza. Potem, o Jego bardzo ciężkim stanie. O 18-tej w naszym kościele parafialnym p.w. Matki Bożej Dobrej Rady w Krakowie uczestniczyliśmy we Mszy św. prosząc o wypełnienie się woli Bożej – jaka by ona nie była. W takiej chwili każdy po ludzku błaga:  Panie, ocal Jego życie doczesne! Jeszcze nie wiedzieliśmy, że inne były Boże zamysły... i już ich pierwszy etap dopełnił się. A Pan od początku zapowiadał i podpowiadał ich znaczenie poprzez dość szczególny – znowu po ludzku - „miks” czytań (później okazało się, że nie tylko w naszym kościele parafialnym). Usłyszeliśmy bowiem pierwsze czytanie, psalm i aklamację wg porządku ROKU II, a Ewangelię przypadającą na wspomnienie obowiązkowe. W czytaniu Pan Bóg ganił złych pasterzy (Ez 34,1-11), wyraźnie zapowiadając wydarzenia wokół przyszłego pogrzebu Kapłana umiłowanego przez Boga i przez wielu ludzi. Czy nie po to m.in. aby objawiły się zamysły serc wielu? Psalmem 23 Pan ukazywał swoją decyzję co do osoby Ojca Tadeusza. Po ludzku potwierdziła ją informacja telefoniczna, którą odczytałem zaraz po wyjściu z kościoła. Aklamacja przypominała o wadze Bożych słów, a cytat z Ewangelii zapowiedź przyjścia na świat Jezusa Króla (Łk 1,26-38), co tego dnia w porządku liturgicznym odbywało się w asyście Maryi Królowej.

Pan Bóg wybrał ten szczególny dzień na przyjęcie ofiary życia swojego umiłowanego Kapłana - po 33 latach jego kapłaństwa, jak Panu Jezusowi po latach życia ziemskiego. Pozwolił też konać mu w świętym czasie godzin od 12-tej do 15-tej. Wybrał szczególny dzień maryjny – wspomnienie Maryi jako Królowej. Dzień 22 sierpnia. Ciekawe, że na Kalwaryjskich Dróżkach Maryi stacja 22-ga to Kaplica umieszczenia Tronu (w ramach rozważań Jej Wniebowzięcia). Czy to nie gest odpowiedzi Królowej na szczególne miłosne zauroczanie Ojca Jej wizerunkiem jako Królowej Polski w feretronie, który na ołtarzu w Szczyglicach spoczął w święto Trzech Króli w 2012 r.? Od tego czasu Ojciec wydawał się nam jakiś jeszcze bardziej uskrzydlony, wyciszony i rozradowany wewnętrznie. Czy nie wtedy rozpoczął się ostatni etap Jego lotu ku Niebu do Tronu Króla? Dramatyczna kolizja nastąpiła w pobliżu lotniska Balice pod Krakowem. Jechał w tym samym kierunku, w którym o kilkaset metrów dalej startuje tam większość samolotów. A potem był lot helikopterem... A w pobliżu tego miejsca, nieopodal Szczyglic, gdzieś „wystartowały” monumentalne srebrzyste rzeźby aniołów. Jeszcze niedawno tam „czuwały”, jak bociany lub żurawie przed odlotem...

Pan Bóg wybrał dla Ojca czas, w którym Kościół powszechny od 18-tej do 21-ej niedzieli liturgicznej ROKU B rozważał w czytaniach ewangelicznych Mowę eucharystyczną Pana Jezusa, Najwyższego Arcykapłana (w Ewangelii J 6,22-71; w czytaniach liturgicznych z pominięciem początkowych i końcowych wersetów). Pan Jezus Król przyszedł po Ojca (pogrzeb) w ósmym dniu po fizycznej śmierci Ojca, jak do Apostołów po swoim Zmartwychwstaniu. Przyszedł we czwartek – dzień pamiątki ustanowienia Najświętszego Sakramentu oraz Sakramentu Kapłaństwa. Tego dnia pozostawił nam przesłanie o potrzebie czuwania (Mt 24,42-51). A to wszystko w roku 75 rocznicy Pierwszego Międzynarodowego Kongresu Chrystusa Króla w Poznaniu. Chrystusa Króla, dla którego Ojciec poświęcił wszystko! To także rok 20 rocznicy koronacji Figury Matki Bożej Fatimskiej w parafii p. w. Matki Bożej Królowej Polski w Nowej Hucie-Bieńczycach. Koronował ją wówczas abp częstochowski ks. Stanisław Nowak. Ten sam, który w Uroczystość Matki Bożej Królowej Polski 3 maja 2011 r. przyjmował na Wałach Jasnogórskich Figurkę Jezusa Króla Polski...
U ojców jezuitów w Nowym Sączu przyjęto ofiarę na Mszę św. w intencji ś.p. ks. Tadeusza Kiersztyna. Ku strapieniu osoby zamawiającej okazało się, że najbliższy wolny termin wypada dopiero na dzień 15 grudnia 2012 r. Okazuje się jednak, że jest to dzień święta Pocieszenia Najświętszej Maryi Panny. To także wezwanie kościoła nowosądeckich jezuitów. Ale to również dzień pamiątki ziemskich urodzin Ojca Tadeusza Kiersztyna...
Robert

Króluj nam Chryste!
Wielebny, Najdroższy, Najukochańszy Ojcze Tadeuszu z całą Wspólnotą św. Klaudiusza!

Tak zawsze tytułowałam swoje listy do Ciebie, których nigdy nie pozostawiłeś bez odpowiedzi, bez rozmowy ze mną i umocnienia mnie. Nieraz Twój telefon był niespodziewany, ale zawsze tak potrzebny, bo ja akurat znajdowałam się w „dołku duchowym”. Ty mój Jedyny, Najdroższy Ojcze potrafiłeś mnie umocnić, rozwiązać mój problem duchowy, jakby przyszedł sam Chrystus. I często mi mówiłeś: „Coś mi kazało, żebym zatelefonował do Siostry Heleny”. Ja to odczytywałam, że kieruje Tobą zawsze Chrystus.

Mój ostatni list był wysłany w środę 22 VIII, w dniu tego nieszczęśliwego wypadku... Zawierał 3 Płomyki (3 nowe osoby do "Czuwania przed tronem Jezusa Króla Polski"), nie wiedząc, że jesteś już przez Aniołów przedstawiony Jezusowi Królowi Polski w niebie. Dowiedziałam się wieczorem po 19.00, gdy wróciłam z kościoła. Ogromny wstrząs!

Wtedy przyszły wspomnienia. To było parę lat temu. Miałam taki proroczy sen. Śniło mi się, że jestem na zielonej łące, bardzo pięknej, gdzie niegdzie kwitną śliczne stokrotki i wiem, że umarłam. Jestem w nocnej koszuli i nikogo nie ma przy mnie. Myślę, co mam robić; dobrze mi tu, ale co dalej? Wtem stajesz przede mną Ty, Drogi Ojcze, i mówisz: „Czekałem na Ciebie, chodź, przedstawię Ciebie Jezusowi Królowi”. Ja mówię do Ojca: „Ojcze, ale ja nieubrana, jestem w nocnej koszuli”. Odpowiedziałeś mi: „To nie ma znaczenia. Tu, gdzie jesteś, nie jest to Niebo, trzeba iść tam dalej, gdzie jest to światło”. Patrzę, w oddali jest takie światełko, ale tak bardzo daleko. Ja ciągle się upierałam przy tym, że jestem nieubrana. Ale Ojciec bierze mnie za rękę: „Wstań, idziemy, szkoda czasu”. I poprowadził mnie przez tę zieloną łąkę ku temu światłu, które, gdy zaczęliśmy iść, coraz bardziej się rozszerzało. Obudziłam się. Czułam, że to sen proroczy, i właśnie w tym dniu Ojciec zatelefonował do mnie. Ja Mu to opowiedziałam. Wysłuchał cierpliwie i powiedział mi: „Jedno, co powiem Ci, Siostro Helenko (tak do mnie się zwracał), że ja umrę wcześniej niż Ty”. „Ojcze, to niemożliwe, ja tyle lat starsza od Ciebie, a przy tym Ty musisz żyć dla tego dzieła, w którym już, zachęcona przez Ciebie, działam i jestem tak szczęśliwa z tego powodu”. Ojciec na to: „Ale to Twój sen tak wskazuje, nie wiem, kiedy umrę ja, kiedy Ty, ale ja pierwszy”. I dodał: „Musisz się cieszyć, że Jezusowi Królowi przedstawię Ciebie jako wierną Jego rycerkę”.

Popłakałam się, sen tkwił dość długo w mej pamięci (Ojciec prosił, żeby opisać i przysłać Mu, co uczyniłam). Za parę dni Ojciec zatelefonował do mnie. Powiedział: „A teraz, Siostro Helenko, ja Ci opowiem nie sen, ale widzenie, które mnie dotyczy”.

I opowiedział, że w czasie Mszy św., przed Komunią św., gdy kapłan modli się po cichu przed spożyciem Ciała Pańskiego, poczuł wyraźnie, że przy nim stoi Pan Jezus, nie widział, ale czuł całym sobą, taki wysoki jak on, a ponieważ Ojciec Tadeusz zawsze ofiarowywał każdą Komunię św. w intencji Intronizacji, usłyszał wyraźnie głos; Pan Jezus pytał: „Czy jesteś gotów w tej intencji złożyć swe życie?”.

Ojciec bez sekundy namysłu odpowiedział: „Tak”. I potem, gdy przyjął Komunię św., to już w sercu odczuł - Pan Jezus odpowiedział… „Ofiara twoja została przyjęta”.

Pamiętam, jak Ojciec powiedział do mnie: „Twój sen, teraz to moje widzenie potwierdza, że ja umrę przed Tobą”. Płakałam, przeraziło mnie to, mówiłam wtedy do Ojca nieprzytomnie: „Jak Ojciec mógł tak odpowiedzieć Panu Jezusowi?”. Ojciec uśmiechnął się i mówił do mnie: „Co miałem powiedzieć? Poczekaj Panie Jezu, zaraz zapytam moje Płomyki, a szczególnie Siostrę Helenkę?”. Zrozumiałam, jak mówię bezsensownie. Przeprosiłam Ojca i powiedziałam, że będę się modlić, żeby to nastąpiło jak najpóźniej. Zapytałam Ojca, czy mogę się tak modlić, odpowiedział, że modlić się mogę zawsze, nawet w sprawach niewiarygodnie głupich. Ojciec dodał jeszcze, że on złożył na ołtarzu Jezusa Króla Polski całe swoje kapłaństwo, wszystkie cierpienia, poniżenia liczone dziesiątkami lat, ale nigdy nie pomyślał, że Pan Jezus zażąda od niego ofiary życia. Tak! Musiał być naśladowcą Jezusa do końca.

Modliłam się przez dłuższy czas w tej intencji, żeby Pan Jezus nie zabrał nam Ojca wcześnie, ale minął rok, drugi, nie pamiętam kiedy tak naprawdę przestałam wymieniać tę intencję. Intencja o Intronizację Jezusa Króla dominowała. Teraz wszystko wróciło z wyrzutami, że tak wcześnie zaprzestałam wymieniać tę intencję, bo życie Ojca Tadeusza było bardzo potrzebne dla tak wielu wiernych, których prowadził.

Dzięki Ojcu przeżyłam w Szczyglicach najszczęśliwsze chwile mojego życia, nie doznałam tego nigdzie. Opiszę tylko dwie.

Po raz pierwszy byłam w Szczyglicach, gdy moja wnuczka Paulina po zaślubinach przyjechała tu ze swoim mężem na Mszę św. i błogosławieństwo, które otrzymali od Ojca. Po Mszy św. Ojciec w prezencie podarował im figurkę Pana Jezusa Króla Polski, a oni składali przy ołtarzu przyrzeczenie. Klęczałam obok nich, gdy wtem widzę, figurka zniknęła w rękach Ojca, światłość nieziemska wypełniła całą kaplicę i obok Ojca stał Pan Jezus. Był wysoki, trochę nawet przewyższał Ojca, ubrany w białą albę przepasaną złotym sznurem. Włosy koloru kasztanowego lekko spływające na ramiona, oczy niebieskie. Z całej Postaci biła taka miłość i światło, że tego nie da się opisać. Było mi tak dobrze, byłam w tym momencie tak szczęśliwa, że wydawało mi się, że większego szczęścia nie ma, i sądziłam, że widzą to wszyscy, że widzi to Paulinka z Dawidem. Widzenie trwało dość długo, dopóki Paulinka z Dawidem czytali to przyrzeczenie. Jednak nie widział tego nikt, nawet Ojciec. Gdy skończyli, wszystko zniknęło, stał Ojciec Tadeusz i jeszcze chwilę trzymał figurkę w ręce. To przeżycie było tak mocne i realne, i utwierdziło mnie w przekonaniu, że to jest prawdziwa droga, która prowadzi do Jezusa; i nie ma innej.

Drugie widzenie miałam 15 VIII 2010 r. w czasie Mszy św., w której Ojciec Tadeusz poświęcił nowe tabernakulum, do wykonania którego przyczynił się mój syn. Wtedy Ojciec zaprosił wielu gości, ale okazało się, że to widzenie, które opiszę, było przeznaczone tylko dla mnie. Nowe tabernakulum jest piękne, ale najpiękniejszą część wykonał artysta-rzeźbiarz p. Wojciech Hytroś, twórca figurki Pana Jezusa Króla Polski, tj. nad tabernakulum orzeł, na jego rozpostartych skrzydłach stoi figurka Jezusa Króla Polski. W czasie poświęcenia przed moimi oczami zniknął odlew srebrny orła, a widziałam żywego orła o wymiarach prawdziwego orła, o barwie jasnoszarej. Oddychał, biło serce, wyraźnie widziałam, jak się porusza klatka piersiowa orła, jak otwiera dziób, który też ze złotego stał się naturalny, to samo dotyczy szponów, które ściskały polskie symbole; chorągiew przybrała naturalne rozmiary i rozwinęła się. W pewnym momencie orzeł wzniósł skrzydła, zdawało mi się, że zaraz się uniesie w górę i wzleci razem z figurką Jezusa Króla Polski. Ale padły ostatnie krople wody święconej i widzenie zniknęło. Głęboko w sercu miałam odczucie, że tylko Intronizacja Jezusa Króla Polski może uratować Polskę, nie ma innej drogi.

I kiedy Ojciec zaproponował, abym poprowadziła akcję zbierania zgłoszeń do Różańca św., zgodziłam się natychmiast. I byłam dumna, że na mnie padło to wyróżnienie. Było nas dwoje; do godz. 16.00 przyjmowałam zgłoszenia ja, od 16.00-20.00 p. Robert.

Akcja polegała na tym, żeby każdy uczestnik wybrał dzień w tygodniu i jedną godzinę, którą może poświęcić na modlitwę w intencji Intronizacji. Warunek konieczny do spełnienia - 1 cząstka Różańca św. Akcja rozpoczęła się w sierpniu 2008 r., trwa do dziś. Została przyjęta z wielkim entuzjazmem, ja nieraz w ciągu dnia odbierałam 10-15 telefonów. Mieliśmy intencję, żeby wszystkie godziny doby były wypełnione modlitwą, nie narzucając ani dnia, ani godziny. I tak się ułożyło, że nie minęło pół roku, gdy to się spełniło. Przed tronem Jezusa Króla Polski płonęła lampka modlitwy różańcowej, chociaż jedna. Wypełniły się wszystkie godziny nocne, ludzie sami zgłaszali właśnie godziny nocne do tej modlitwy. Nazwaliśmy ich Płomykami. Teraz mam 392 zgłoszonych Płomyków, te trzy ostatnie z Częstochowy zgłosiły się, gdy nie ma ś.p. Ojca Tadeusza.

Miałam i mam nadal kontakt z całą Polską, i nie tylko, bo i z Litwą, Ukrainą, Niemcami, USA. Ludzie chętnie telefonowali, a ja odpisywałam, pisząc zawsze bardzo długie listy, ale okazało się że nie nudziły ich, dziękowali i prosili, żebym tak pisała. Wysyłałam nowe broszurki napisane przez Ojca Tadeusza, zachęcałam do przeprowadzenia Nabożeństwa Intronizacyjnego, ponieważ sami doznaliśmy cudownych łask przez to Nabożeństwo, a również potwierdziło to bardzo wielu ludzi. Zachęcałam do zakupu figurki Jezusa Króla Polski.

Ten list-świadectwo jest długi, ale piszę dla moich Płomyków, oni prosili mnie o długie listy, a teraz to już mój ostatni list.

…Odszedł do Pana Ojciec Tadeusz, żal, ból, ale już w sercu czuję, że przyjął Go Pan Jezus z honorami, że jest wśród świętych. Tak głęboko to czuję w sercu, że modląc się za Niego, modlę się do Niego, żeby się wstawiał i umacniał nas.

Pogrzebu nie będę opisywać, opisany jest w Internecie. Przez 2000 lat trwania Kościoła katolickiego nie było takiego, tak chcieli upokorzyć nas wszystkich. I dokonali tego, ale to tylko wymiar ziemski. Nas jeszcze bardziej utwierdzili w przekonaniu o słuszności Drogi chwały, którą jeszcze zdążył ś.p. Ojciec Tadeusz dać ludziom.

Wspomnę jeszcze jeden fragment.

Po pogrzebie ś.p. Ojca Tadeusza zgromadziliśmy się w kaplicy w Szczyglicach na Mszę św. żałobną. W czasie tej Mszy św. odczułam pokój, pogodzenie się z wolą Pana Jezusa, który wtedy, kiedy prosił o dar życia Ojca, już ustalił ten dzień i tę godzinę. Modliłam się tylko o to, żeby Pan Jezus dał kapłana, który by podjął służbę w Szczyglicach. Do takiej modlitwy wzywam was wszystkich, moje Płomyczki i zachęcam do jeszcze większej działalności.

Żyje Jezus Chrystus, żyje również ś.p. Ojciec Tadeusz Kiersztyn.
Króluj nam, Chryste - zawsze i wszędzie!

Helena, najstarsza w Stowarzyszeniu „Róża

 



 

For English users

English_version

...

  

Zamieść na swojej stronie baner intronizacja.pl


Copyright © 2009-2017 Stowarzyszenie "Róża".
Wszelkie prawa zastrzeżone.