Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Czytaj więcej...
 

bitwa_warszawska85. rocznica osiemnastej bitwy decydującej o losach świata

 

Głównymi przegranymi w I wojnie światowej były dwa państwa: Niemcy i Rosja radziecka. Na gruzach państw centralnych powstało kilkanaście państw narodowych, w tym – po 123 latach niewoli – II Rzeczpospolita. Oba państwa – Rosja i Polska – miały odmienne cele strategiczne. Bolszewicy dążyli  do połączenia rosyjskiej rewolucji socjalistycznej z rewolucją w Niemczech i Austrii jako dalszy krok w kierunku rozprzestrzeniania się socjalizmu na świecie. Polacy chcieli ją zatrzymać u granic odradzającego się państwa. Lew Trocki, przewodniczący  Rewolucyjnej Rady Wojennej Republiki, 18 listopada 1918 r. powiedział: Przez Kijów prowadzi prosta droga do połączenia się z rewolucją austro-węgierską, podobnie jak przez Psków i Wilno prowadzi droga do połączenia się z rewolucją niemiecką. Ofensywa na wszystkich frontach. A więc dekret Rady Komisarzy Ludowych o prawie narodów do samostanowienia i suwerenności był kłamstwem, jakim posłużyli się bolszewicy w skrajnie niekorzystnej dla siebie  sytuacji wewnętrznej (wojna domowa z białymi generałami: Denikinem, Wranglem, Kołaczakiem i Judeniczem).Tezę tę potwierdza wcześniejsza wypowiedź Lenina z 9 listopada 1917 r.: Interesy socjalizmu stoją wyżej niż interesy prawa narodów do samookreślenia. Dalszym krokiem  w kierunku umacniania socjalizmu były zobowiązania  bolszewików wobec Niemiec  w traktacie brzeskim. W tajnym zapisie stwierdzono: Rosja ma obowiązek na przyszłej konferencji pokojowej popierać sprawę Niemiec w tym względzie, że będzie uważać sprawę polską za wewnętrzną sprawę Niemiec, nie zaś międzynarodową. Niemcy przegrały wojnę, a traktat brzeski został unieważniony, ale dla Polski miał on groźne następstwa, bowiem uwikłał ją w wojnę z Ukraińcami o Chełmszczyznę i Lwów, która trwała do maja 1919 r. Heroicznym akordem tych zmagań były walki Orląt Lwowskich w listopadzie 1918 r.

Rozejm w Compiegne (11 XI 1918) kończył działania wojenne, ale nie rozstrzygał sposobu wycofywania się wojsk niemieckich z frontu wschodniego. Na tereny opuszczone przez armię niemiecką  wkraczała Armia Czerwona, której nie mogły powstrzymać drobne oddziały polskiej samoobrony. W lutym 1919 r. doszło do bojowej styczności oddziałów polskich i radzieckich na linii Poniewież–Słonim–Sarny. Po ciężkich walkach jesienią 1919 r. wojsko polskie osiągnęło linię rzek Dźwiny, Berezyny i Słuczy.  Tajne rozmowy polsko-radzieckie w Mikaszewiczach, zakończone przerwaniem działań wojennych, umożliwiły Armii Czerwonej przełamanie oporu Denikina wiosną 1920 r. Józef Piłsudski nie ponosi winy za fiasko tych rozmów, ponieważ Denikin żądał  Polski w granicach Królestwa Polskiego, na co naczelnik państwa w żaden sposób nie mógł się zgodzić. Rada Najwyższa Mocarstw Sprzymierzonych ukarała Polskę za zerwanie rozmów z białym generałem, ustalając 8 grudnia 1919 r. wschodnią granicę Polski na linii Curzona  wzdłuż Bugu do Niemirowa, a na północy w kierunku Grodna i Sejn.

22 grudnia 1919 r. Sowieci złożyli Polakom konkurencyjną propozycję pokojową, godząc się na  linię graniczną na Berezynie i Słuczy. Ponowili ją 28 stycznia 1920 r., ale Piłsudski odniósł się do niej sceptycznie, ponieważ uważał, że grali na zwłokę, proponując rokowania w Moskwie, Warszawie lub innym neutralnym mieście. Faktycznie czekali na wycofanie się   interwencyjnych oddziałów państw zachodnich z Rosji, które nastąpiło w lutym 1920 r.  Jego obawy potwierdził polski wywiad, który ustalił, że na posiedzeniu rady wojskowej w Smoleńsku 20 marca 1920 r. został opracowany plan ataku na Polskę. Biuro Polityczne KC RKP(b) zatwierdziło plan wojny przeciw Polsce W tej sytuacji naczelny wódz 21 kwietnia 1920 r. podpisał umowę z atamanem Petlurą, uznając niepodległość Ukrainy na wschód od rzeki Zbrucz w zamian za zrzeczenie się pretensji Ukraińców do Galicji Wschodniej i części Wołynia. Umowa obejmowała sojusz wojskowy przeciwko bolszewikom. 25 kwietnia rozpoczęła się zwycięska ofensywa kwietniowa,  zakończona wejściem  3 armii gen. Rydza Śmigłego do Kijowa 7 maja 1920 r., a już 14 maja ruszyła kontrofensywa radziecka na froncie litewsko-białoruskim siłami Frontu Zachodniego, dowodzonymi przez  Michaiła Tuchaczewskiego,  i na południowym – Front Południowo-Zachodni  Semena Budionnego.  W płomiennym rewolucyjnym rozkazie Tuchaczewski przedstawił żołnierzom właściwy cel wojny: Na Zachodzie ważą się losy wszechświatowej rewolucji, po trupie Polski wiedzie droga do ogólnego wszechświatowego pożaru [...] Na Wilno–Mińsk–Warszawę marsz!

Do pierwszych dni lipca wojsko polskie stoczyło wiele bitew, ale cofnęło się o 150-300 km w głąb kraju i znalazło się na linii Płoskirów–Równe–Sarny. Do 10 sierpnia opuściło linię Bugu, grupując się nad Wieprzem i Wisłą. Niemałe usługi Armii Czerwonej oddali tajni emisariusze, szpiedzy i propagandziści, rekrutujący się z mniejszości narodowych. Na zajętym terytorium bolszewicy przejmowali władzę: w Tarnopolu powołali Galicyjski Komitet, w Białymstoku – Tymczasowy Komitet Rewolucyjny Polski z Julianem Marchlewskim, Feliksem Dzierżyńskim i Feliksem Kohnem na czele. Komitet wydał manifest zapowiadający utworzenie Polskiej Republiki Radzieckiej, wywłaszczenie obszarników i nacjonalizację przemysłu.

W momencie największego zagrożenia państwa akcje dyplomatyczne nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Uczestniczący na konferencji w Spa premier polskiego rządu, Władysław Grabski, w zamian za pośrednictwo angielskie w rozmowach pokojowych z Rosją miał uznać linię Curzona. Sejm warunku nie przyjął, doprowadził do ustąpienia gabinetu Grabskiego i powołania  koalicyjnego Rządu Obrony Narodowej z Wincentym Witosem jako premierem.

11 sierpnia S. Kamieniew, agent sowiecki w Londynie, wręczył rządowi brytyjskiemu upokarzające warunki, jakie bolszewicy zamierzali zaproponować delegacji polskiej w Mińsku. Żądali zmniejszenia armii do 50 tys., przekazania Rosji sprzętu zdemobilizowanych oddziałów, przerwania produkcji broni i uznania linii kolejowej Wołkowysk–Grajewo za eksterytorialną.

W pierwszych dniach sierpnia sytuacja Polski była beznadziejna. Austria,  Niemcy i Czechosłowacja na apel Lenina odcięły dostawę sprzętu wojskowego, odmawiając pozwolenia na przejazd pociągów z amunicją przez swoje terytoria. W Anglii i Francji skrajnie socjalistyczne partie protestowały gwałtownie przeciwko udzielaniu pomocy Polakom. „Humanite” 7 sierpnia oświadczyła Ani jednego człowieka, ani pół centyma, nic dla kapitalistycznej Polski. Polska w tej wojnie była osamotniona. Propaganda rosyjska, komunistyczna i niemiecka przedstawiały Polaków jako zaborców, łamiących postanowienia traktatu wersalskiego. Jedynie rząd francuski  dostarczył broni i sprzętu technicznego, umożliwiając prowadzenie działań wojennych.

Plan polski przewidywał związanie sił bolszewickich pod Warszawą oraz koncentrację grupy manewrowej w sile pięciu dywizji  do uderzenia znad Wieprza.  Decydującą rolę odegrał rozkaz nr 8358/III, który był w istocie planem bitwy warszawskiej.  Zawierał on wykonanie dwóch wielkich założeń operacyjnych: ustabilizowanie porwanego frontu polskiego i dokonanie takiego podziału sił i środków, aby wycofać z działań część sił i użyć je w rozstrzygającym uderzeniu. Za koncepcją tą opowiedział się gen. Jordan Rozwadowski, który 22 lipca objął stanowisko szefa sztabu po gen. Stanisławie Hallerze,  i przedstawiciel Francuskiej Misji Wojskowej, gen. Maxime Weygand. Projekt ten marszałek Piłsudski w zasadzie odrzucił, przedstawiając swój własny, zakładający manewr jednostronnego oskrzydlenia przeciwnika i wyjścia na jego tyły, ale nie spotkał się on z uznaniem, bo był bardzo skomplikowany i wymagał opuszczenia pola walki przez część oddziałów polskich, zacięcie walczących z bolszewikami. Po przegrupowaniu sił nieprzyjaciela w nocy z 8/9 sierpnia gen. Rozwadowski  opracował historyczny Rozkaz operacyjny specjalny nr 10 000, który przewidywał dwuskrzydłową akcję zaczepną. Manewr ten właściwie decydował o losie bitwy, a więc także o losie narodu i państwa. Określił w nim precyzyjnie zadania dowódców i oddziałów, uwzględniając ich funkcje manewrowe, obronne i uderzeniowe. W tej dwuskrzydłowej ofensywie Piłsudski  miał dowodzić grupą znad Wieprza.

Front polski od długości 800 km podzielono na trzy odcinki. Pierwszy, o długości 250 km – Front Północny pod dowództwem Józefa Hallera, rozciągał się od granicy z Prusami do ujścia Wieprza pod Dęblinem. Północne skrzydło frontu zajmowała  5. armia, dowodzona przez gen. Władysława Sikorskiego. Front Środkowy, dowodzony przez gen. Edwarda Rydza Śmigłego, miał odegrać rolę ofensywną i rozstrzygającą.  Frontem Południowym, rozciągniętym od Brodów wzdłuż Seretu do Dniestru, dowodził gen. Wacław Iwaszkiewicz. Marszałek wbrew własnym przekonaniom zgodził się na realizację planu, który opracował Sztab Generalny. 8 sierpnia wydał rozkaz zezwalający na przerzucenie części oddziałów z przedmieścia praskiego do 5. armii gen. Sikorskiego.

12 sierpnia naczelny wódz opuścił Warszawę i udał się do Puław. Forsując koncepcję strategicznego manewru uderzenia na wroga  znad Wieprza dopiero 17 sierpnia, pozostawiał obrońców stolicy osamotnionych w walce. Historyk wojskowości Marek Tarczyński uważa, że ten manewr, w wypadku podjęcia działań przez radziecki Front Południowo-Zachodni, mógł „przemienić się w całkowitą klęskę” Polaków. Józef Piłsudski złożył na ręce premiera Wincentego Witosa list, zawierający dymisję ze stanowiska naczelnego wodza i naczelnika państwa.  Tak więc naród i wojsko pozostawały bez najważniejszej osoby w państwie. Przytomności umysłu premiera Witosa zawdzięczają Polacy swoje ocalenie, bo nie ujawnił on listu, tym samym zapobiegł załamaniu żołnierzy. Po wyjeździe  Piłsudskiego funkcję naczelnego wodza do 18 sierpnia pełnił de facto były wybitny oficer w armii austriackiej, szef sztabu gen. Rozwadowski.

Polscy generałowie: Haller, Sikorski, Rozwadowski, Sosnkowski i inni zamienili polski indywidualizm w karność.  Minister wojny Kazimierz Sosnkowski pokonał trudności organizacyjne, wystawił świeże formacje, zapewnił dostawę sprzętu wojennego z zagranicy. Na front od 1 stycznia do 20 sierpnia  1920 r.  zostało wysłanych 737 767 żołnierzy, w tym 573 152 rekrutów i 164 615 ochotników. W operacji warszawskiej 14 polskich dywizji rozbiło 30 dywizji radzieckich. Przestała istnieć około 400-tysięczna armia Michaiła Tuchaczewskiego. Do niewoli wzięto 80 tys. jeńców, 200 armat i kilka tysięcy karabinów maszynowych.

Błękitna Armia pod dowództwem gen. Józefa Hallera w 1919 r. rozstrzygnęła na naszą korzyść walki w Małopolsce Wschodniej i na Wołyniu. Byli to starzy, wyszkoleni i ambitni żołnierze, z pełną świadomością narodową oraz „poczuciem moralnej i technicznej wyższości nad przeciwnikiem”, którzy oddali ogromne usługi w dziedzinie organizacji wojska. Sam generał stanął na czele ponadstutysięcznej ochotniczej armii, dając świadectwo niezwykłego męstwa na polu bitwy.

W dniach 12-15 sierpnia 1920 r. rozegrała się decydująca bitwa o Warszawę. 13 sierpnia generałowie Rozwadowski, Haller i Weygand zdecydowali, że 14 sierpnia podejmą bardzo ryzykowne,  grożące nawet upadkiem Warszawy, działania zaczepne siłami 5. armii nad Wkrą. Sukces został osiągnięty dzięki umiejętnościom operacyjnym i talentowi wojskowemu gen. Sikorskiego oraz szczęśliwemu zbiegowi okoliczności. Gen. Sikorski napisał, że  bitwa o Warszawę rozegrała się na froncie dochodzącym do 350 km długości. Niezwykle krwawe walki toczyły się o Radzymin, Zielonkę i Ossów. Uderzenie znad Wieprza rozbiło grupę mozyrską Armii Czerwonej. Natarcie Armii Konnej Siemiona Budionnego załamało się pod Lublinem, Korpus Konny Gaj-chana przekroczył granicę Prus Wschodnich, ale nie został internowany, lecz przez Litwę przeszedł do Rosji radzieckiej.

Ostateczna klęska została  zadana bolszewikom w bitwie nad Niemnem, stoczonej w dniach 20-28 września. Polacy odnieśli zwycięstwo dzięki dyscyplinie i patriotycznej ofiarności całego narodu, świetnie działającemu wywiadowi, niezłomnej woli dowódców, karności i bitności żołnierzy oraz kardynalnym błędom radzieckiego dowództwa.

Polacy pod Warszawą  postawili tamę  bolszewikom, którzy po zwycięstwach odniesionych nad białymi generałami szli na podbój Europy. Byli pewni zwycięstwa, ponieważ ich hasła równości i sprawiedliwości społecznej  okazały się niezwykle atrakcyjne dla robotników w demokratycznych państwach zachodnich.  Cel wytyczony przez III Międzynarodówkę wywołania zwycięskiej rewolucji w Niemczech, na Półwyspie Bałkańskim, w Turcji, Austrii, Czechosłowacji i Francji  był realizowany z nieubłaganą konsekwencją. Wysyłano tam swoich agentów do wywoływania strajków i tworzenia komitetów rewolucyjnych.  Sowieci, pewni zajęcia Warszawy, zwołali  na 19 lipca drugi z kolei kongres międzynarodówki komunistycznej. Opracowano tam 21 warunków, które miały doprowadzić do zwycięstwa III Międzynarodówki nad starym światem, ale nie zostały one zrealizowane, bo  Polska uratowała świat zachodni przed zagładą.

Po zamachu majowym Józef Piłsudski  rozliczył najbardziej zasłużonych generałów w bitwie warszawskiej, ponieważ  w czasie przewrotu bronili legalnych władz: prezydenta i rządu. Od prokuratora wojskowego i prezesa Sądu Najwyższego zażądał wykazu spraw dotyczących generałów: Sikorskiego, Jaźwińskiego, Zagórskiego i Rozwadowskiego. W wyniku postępowania sądowego Zagórski zaginął bez wieści, Rozwadowski zapłacił więzieniem na Antokolu i  przedwczesną śmiercią, a Sikorski został usunięty z wojska. Prof. Tadeusz Ostrowski, zapytany o przyczynę zgonu gen. Rozwadowskiego, odpowiedział Emilii Jędrzejowiczowej, że mógł nią być podany w potrawie drobno posiekany włosień.

Edgar Vincent d’Abernon napisał, że bitwa pod Warszawą powstrzymała triumfalny pochód armii sowieckiej. Uznał, że  nie tylko chrześcijaństwo doznałoby klęski, lecz i cała cywilizacja zachodnia znalazłaby się w niebezpieczeństwie. Bitwa wybawiła Europę od „fanatycznej tyranii Sowietów”. Było to także jego zdaniem  zwycięstwo odniesione w sferze światopoglądowej. Porównywał ją do trzech wielkich bitew, jakie stoczyli Europejczycy w obronie chrześcijaństwa: pod Tours w 732 r. z Saracenami, w 1571 r. pod Lepanto z Turkami i w 1683 r. pod Wiedniem, gdzie Polska wywalczyła bezpieczeństwo całej Europie.

Maxime Weygand stwierddził, że wspaniałe polskie zwycięstwo 1920 r. było polskim zwycięstwem, a działania wojenne prowadzili polscy generałowie wedle planu polskiego. Kiedy powrócił do Paryża, wyjaśnił witającym go tłumom, że zasługę zwycięstwa polskiego nad bolszewikami  należy przypisać w pierwszym rządzie niezrównanej ofiarności narodu polskiego i armii, geniuszowi militarnemu gen. Rozwadowskiego i jego zgodnej współpracy z naczelnym wodzem.

Władysław Sikorski do tych wielkich bitew zalicza także bitwę pod Legnicą w 1241 r. Jego zdaniem twardy opór Polaków zmusił Tatarów do odwrotu. Tego poglądu nie podzielają współcześni mediewiści. Dla Polski klęska pod Legnicą miała niezwykle groźne konsekwencje: przekreśliła aspiracje zjednoczeniowe Śląska, doprowadziła po śmierci Henryka Pobożnego do bratobójczych walk o władzę, umożliwiła Brandenburgii ekspansję na ziemię lubuską, Wielkopolskę i Pomorze, a Czechom sięgnięcie po koronę polską i zhołdowanie Śląska. Od XIII w. Polska z konieczności musiała przyjąć rolę przedmurza chrześcijaństwa, bowiem – jak napisał A. Lewicki – Z usadowieniem się Tatarów u granic Europy przybyło jej nowe zadanie bronienia siebie i cywilizacji europejskiej przed dziczą azjatycką. Henryk Pobożny w historiografii zachodniej był sukcesorem tradycji Karola Wielkiego, Ottona i Leopolda I, walczącym przeciw azjatyckim „Hunom”.

Nie można też pominąć historycznego znaczenia  bitwy pod Grunwaldem. Była największą bitwą w dziejach średniowiecznej Polski i Europy. Zwycięska walka została stoczona o istnienie, suwerenne prawa i właściwe miejsce Polski i Litwy w późnośredniowiecznej Europie z Zakonem Krzyżackim, popieranym przez państwa Europy Zachodniej w zbrojnej misji chrystianizacyjnej ludów bałtyckich, prowadzącej do ich zniewolenia. Grunwald na pięć stuleci zahamował niemiecki pochód na wschód i podważył sam sens istnienia Zakonu w tej części Europy oraz podłamał kredyt zaufania, jakim  się on cieszył na dworach europejskich. Zmienił układ stosunków politycznych w Europie Środkowowschodniej, wysuwając na kluczowe miejsce monarchię jagiellońską. Rewanż za Grunwald nastąpił dopiero w 1914 r.  pod Tannenbergiem, ale jego ceną było wycofanie części wojska niemieckiego znad Marny i przekreślenie planu wojny błyskawicznej gen. Alfreda Schllifena.

Historyczne znaczenie wiktorii wiedeńskiej polega na tym, że zahamowała ona  ekspansję muzułmańskiej Turcji w Europie. Od tej pory imperium osmańskie przeszło do obrony swych zdobyczy na Półwyspie Bałkańskim, a państwa chrześcijańskie do kontrofensywy. Wzrósł ruch narodowowyzwoleńczy na Bałkanach, zakończony powstaniem niepodległych państw, zwłaszcza Serbii. Przede wszystkim bitwa ta ocaliła Habsburgów, którzy wzrósłszy w potęgę, stali się jednym z trzech zaborców Rzeczypospolitej.

Po 85 latach od bitwy warszawskiej, osiemnastej bitwy decydującej o losach świata, w obliczu różnorakich zagrożeń, dla podtrzymania ducha trzeba  przypomnieć wypowiedź specjalisty w dziedzinie nauki prawa międzynarodowego Michała  Szczanieckiego: Jeżeli rzeczywiście mamy wiarę w ostateczne zwycięstwo sprawiedliwości, nie możemy wymagać, aby ta sprawiedliwość cudem się znalazła, bez naszej pracy i zasług. Pokolenie zwycięskiej bitwy warszawskiej odbudowało suwerenną II Rzeczpospolitą. W ciągu dwudziestu lat wolności wychowało dzieci w duchu patriotycznym, pełnym poświęcenia i heroizmu. Poddane eksterminacji w okresie II wojny światowej, za przywiązanie do Ojczyzny i wiary  umierało w obozach koncentracyjnych, więzieniach, łagrach,  powstaniach i podczas walk partyzanckich, a po jej zakończeniu  zdziesiątkowane i okaleczone, ale pełne wiary i szlachetnych ideałów,  dźwigało kraj z gruzów.

Tak więc w 1241 r. pod Legnicą,   w 1410 r. pod Grunwaldem,  w 1683 r. pod Wiedniem  i  w 1920 r. pod Warszawą rozstrzygnęły się losy cywilizacji: turańskiej, łacińskiej i bizantyjskiej. Dzięki Polakom w Europie  została ocalona cywilizacja łacińska, której obecnie  – po raz kolejny w dziejach – zagraża unicestwienie przez forsowane odgórnie procesy unifikacyjne.

 

dr Teresa Bloch, Nowy Przegląd Wszechpolski, 9-10, 2005

 

For English users

English_version

...

  

Zamieść na swojej stronie baner intronizacja.pl


Copyright © 2009-2017 Stowarzyszenie "Róża".
Wszelkie prawa zastrzeżone.